Medycyna i zdrowie

Zastrzyk na atak serca

Fotorzepa, dp Dominik Pisarek
Do regeneracji serca uszkodzonego zawałem nie trzeba komórek macierzystych. Nową, prostszą metodę opracowali Amerykanie z bostońskiego Szpitala Dziecięcego
W piątkowym wydaniu magazynu „Cell” zespół Bernharda Kühna i Kevina Bersella opisuje wykorzystanie czynnika wzrostu NRG1 (neureguliny), który wstrzyknięty zwierzętom regenerował ich serca. Dotąd najbardziej obiecującym sposobem odtwarzania tkanki uszkodzonej w wyniku zawału było użycie komórek macierzystych.
Zespół z Bostonu znalazł jednak prostszy sposób. Naukowcy postanowili skłonić do działania komórki serca (kardiomiocyty), które normalnie tracą możliwość regeneracji po urodzeniu. Posłużyła do tego neuregulina. Eksperymenty przeprowadzono na zwierzętach z uszkodzeniami serca odpowiadającymi tym, które pojawiają się u ludzi po zawale. Myszom wstrzykiwano NRG1 codziennie przez 12 tygodni, sprawdzając jednocześnie funkcje organizmu. Wyniki (echokardiogram) były wyraźnie lepsze, niż w grupie kontrolnej pozbawionej nowatorskiej terapii. - Wielu naukowców koncentruje swe wysiłki na komórkach macierzystych — mówi Kühn. — Nasze badania świadczą, że komórki macierzyste wcale nie są potrzebne, i że może wystarczyć stymulowanie dojrzałych kardiomiocytów. Dwa lata temu ten sam zespół opracował inną metodę regeneracji mięśnia sercowego. Badacze przygotowali „okłady” nasączone substancją występującą w formującym się sercu płodu. Okład nałożony na uszkodzony obszar przyspieszał regenerację. Nowa metoda jest jednak lepsza — nie wymaga operowania.
- Musieliśmy stosować periostin w miejscu uszkodzenia. W przypadku NRG1 stosujemy zwykłe zastrzyki — tłumaczy naukowiec. — Otrzymaliśmy bardzo obiecujące rezultaty sugerujące, że można będzie ten sposób wykorzystać do klinicznego leczenia uszkodzeń serca. Kühn przypomniał też wyniki niedawnych badań nad samoistną regeneracją tego organu. Ku zaskoczeniu specjalistów z Uniwersytetu Lund, Karolinska Institutet, amerykańskiego Lawrence Livermore National Laboratory oraz francuskiego Uniwersytetu w Lyonie, okazało się, iż tempo samoistnej regeneracji serca sięga 1 proc. rocznie. W czasie całego życia wymieniamy ok. połowę wszystkich jego komórek. Do podobnych wniosków doszli również Włosi z uniwersytetów w Parmie i Udine oraz ich amerykańscy koledzy z New York Medical College. Badali oni mężczyzn — pacjentów po przeszczepach, którzy otrzymali serca od kobiet. W tych „kobiecych” sercach naukowcy odnaleźli komórki z męskim chromosomem Y, co ma świadczyć o tym, że pacjenci w ograniczonym stopniu sami odbudowali ten organ. Zdaniem naukowców publikujących w najnowszym „Cell” wystarczy tylko u pacjentów ten proces samoistnej regeneracji przyspieszyć, aby wszelkie uszkodzenia nie stawały się bliznami, lecz w pełni sprawną tkanką mięśnia. Kiedy będziemy mogli skorzystać z takiej terapii? Kühn tłumaczy, że najpierw konieczne jest przetestowanie neureguliny na świniach. Ich serca są funkcjonalnie bliższe ludzkim niż mysie
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL