Wiadomości

Krępująca moda na mówienie klientom po imieniu

Fotorzepa, Pio Piotr Guzik
Maria Bujas-Łukaszewska, Akademia Dobrych Manier w Krakowie
[b]Rz: W salonach Empiku i sieci kawiarni Starbucks sprzedawcy będą teraz zwracać się do klientów po imieniu. Zamiast usłyszeć „proszę pana, pani” usłyszymy teraz: „kawa dla Ewy” czy „10 złotych reszty dla Adama”. Skąd przyszła do nas ta moda? [/b] Maria Bujas-Łukaszewska: Z krajów anglosaskich. Tam powszechnie używana jest forma „you”, która oznacza „ty”, ale również „pan, pani”. W Polsce tłumaczy się ją tylko jako „ty”. Z tym że u nas zwracanie się do siebie w tak bezpośredni sposób nigdy nie było powszechnie akceptowane. To socjotechniki wprowadzane do współczesnych sposobów sprzedaży. Młodzież zaczyna się z tym oswajać i coraz bardziej jej to pasuje.
[b]Czy nie wprawia to w zakłopotanie ludzi starszych? [/b] Z całą pewnością tak. Zasada jest taka: zawsze starszy młodszemu, kobieta mężczyźnie, przełożony podwładnemu mogą proponować przejście na „ty”, nigdy odwrotnie. Jak mówi stare przysłowie, „co wolno wojewodzie...”. Nie wydaje się też możliwe, żeby student (jeśli jest człowiekiem myślącym), który obsługuje w kawiarni osobę w średnim wieku, czuł się dobrze, mówiąc jej po imieniu. Są to zasady narzucone przez właściciela, choć niekoniecznie naturalne i obu stronom odpowiadające. Kiedy obserwuję program telewizyjny, w którym prowadzący zwraca się do swojego 60-letniego gościa np.: „Jak się wtedy czułaś, Elu?”, to myślę, że brzmi to nienaturalnie. [b]Czy dobre maniery pozwalają nam używać imienia osób, które widzimy pierwszy raz w życiu? [/b] Nie, bo to jest drugi stopień wtajemniczenia, kolejny krok na drodze do poufałości. Chociaż w branży hotelarskiej spotkałam się z dążeniem do tego, żeby obsługa jak najszybciej zapamiętywała imiona gości i zwracała się do nich: „panie Tomaszu”, „panie Krzysztofie”. W takiej sytuacji nie jest to niegrzeczne, z tym że jest to relacja, którą nazywamy znajomością oficjalną. [b]To może zwroty typu „pan, pani” to przeżytek i za kilka lat nikt nie będzie o nich pamiętał? [/b] Obserwowaliśmy już wiele mód i często się z nich śmialiśmy. Z moich doświadczeń wynika, że ludzie zaczynają dbać o wizerunek. W cenie jest powrót do dobrych manier, o czym świadczy chociażby coraz większa ilość zajęć savoir-vivre’u w szkołach. Z drugiej strony mam taką teorię, która mówi, że przechodzimy w stan milczenia. Nastanie era komputera oraz MP3 i przestaniemy się do siebie odzywać. Wtedy nikt nie będzie się przejmował, czy mówimy „pani Elu” czy „co słychać, Elu?”. Będzie to obojętne.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL