Biznes

Urlop z większą gwarancją

Fotorzepa, Mac Maciej Kaczanowski
Fundusz gwarancyjny ma chronić klientów biur podróży – ustaliła „Rz”. Przedstawiciele firm już zapowiadają, że koszty składek zwiększą ceny oferowanych wycieczek
[link=http://blog.rp.pl/salik/2009/07/22/bezpieczniej-pod-grusza-niz-palma/]Skomentuj na blogu[/link]
Szykuje się rewolucja na rynku usług turystycznych. Jadący na zorganizowane wycieczki mają być lepiej zabezpieczeni przed skutkami plajty organizujących je biur. – Nasze propozycje zmian w ustawie o usługach turystycznych złożymy dziś w Ministerstwie Sportu i Turystyki – mówi „Rz” Jan Korsak, szef Polskiej Izby Turystyki. Izba chce, by kondycja finansowa touroperatorów, do tej pory często ukrywana, była poddana nadzorowi. To pozwoliłoby zabezpieczyć się przed takimi przypadkami, jak ubiegłotygodniowe bankructwo Biura Podróży Kopernik.
Izba turystyki proponuje powołanie funduszu gwarancyjnego, do którego trafiałyby składki biur turystycznych. Z niego byłyby wypłacane odszkodowania dla klientów firm, które wpadły w finansowe kłopoty. Składki byłyby obowiązkowe. Ich wielkość – uzależniona od liczby kupujących wycieczki. Fundusz ma także prowadzić rejestr biur turystycznych. A co najważniejsze – dostanie prawo kontroli ich kondycji finansowej. Gdyby się pogarszała, będzie mógł zabronić rozszerzania sprzedaży i tworzenia piramidy finansowej przez finansowanie zaliczkami na przyszłe wycieczki wyjazdów bieżących. – To pozwoliłoby zapobiec powiększaniu strat do gigantycznych rozmiarów – argumentuje Korsak. Tak działał ostatni wielki bankrut – Open Travel, który upadł w 2006 r. – Już wcześniej wiadomo było, że plajtują. A oni jeszcze przez całe wakacje mogli ściągać pieniądze od klientów i rujnować rynek – przypomina Korsak. Szybkie zmiany w przepisach są niezbędne, bo w 2009 r. sytuacja biur turystycznych bardzo się pogorszyła. Jak zakładają eksperci, takich bankructw jak Kopernika, będzie więcej. – Upaść może nawet dziesięciu touroperatorów – uważa prezes Instytutu Turystyki Krzysztof Łopaciński. A szef jednego z największych biur twierdzi: – Ten rok wszyscy zakończymy na minusie. Klienci touroperatorów tym bardziej powinni wiedzieć, czy trafiają do firmy stabilnej, czy do przyszłego bankruta. Tymczasem pojęcia o tym nie mają nawet agenci sprzedający wycieczki. Informacji brakuje także w Krajowym Rejestrze Sądowym. Do połowy lipca miały tam trafić wyniki spółek prawa handlowego za rok ubiegły. Wczoraj były tam dane zaledwie kilku touroperatorów. Gdy zapytaliśmy dyrektora generalnego Oasis Tours Grzegorza Karolewskiego, czy jego firma miała za ubiegły rok zysk netto czy stratę, odparł: – Nie upubliczniamy takich informacji. PIT przyznaje, że kondycji biur turystycznych, poza spółkami giełdowymi i nielicznymi firmami podającymi swoje wyniki w Internecie, nie da się sprawdzić. – Wgląd w dokumentację mają tylko urzędy skarbowe i ubezpieczyciel. W dodatku sprawdzają ją raz do roku – podkreśla wiceprezes PIT Józef Ratajski. Tymczasem wystarczy kilka miesięcy, by sytuacja firmy zmieniła się. Jak na plany PIT reaguje branża? – Kontrola finansowa touroperatorów jest na pewno potrzebna. Ale pomysł, by uczciwe firmy finansowały odszkodowania za działania oszustów, jest niedobry – uważa dyrektor finansowy Triady Jacek Dąbrowski. Przedstawiciele biur uważają też, że dodatkowe składki tylko podkopią słabą kondycję branży. Touroperatorzy już teraz płacą 6 proc. od obrotu za coroczne ubezpieczenie. A w sytuacji, gdy średnia marża na kliencie nie przekracza 50 zł, każde dodatkowe zwiększenie kosztów prawdopodobnie odbije się na cenach wycieczek – ostrzegają.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL