Służba zdrowia

Koszyk zdrowotny bez weta

Ewa Kopacz
Fotorzepa, Raf Rafał Guz
Prezydent uległ namowom minister zdrowia. Ale koszyk nie podoba się ani związkom zawodowym, ani ubezpieczycielom
Ta decyzja wydawała się mało prawdopodobna: Lech Kaczyński wielokrotnie zapowiadał, że nie podpisze żadnych przepisów, które mogą doprowadzić do tego, by pacjenci płacili za leczenie. Jednak wczoraj podpisał tzw. ustawę koszykową.
„Pani minister zapewniła moich doradców, że te przepisy nie przyniosą zwiększenia liczby świadczeń (np. zabiegów – red.), za które pacjent musi płacić” – napisał prezydent w oświadczeniu. Ministerstwo Zdrowia znalazło się teraz w bardzo trudnej sytuacji. Ustawa koszykowa mówi, że to minister określa w rozporządzeniu, które świadczenia pacjent ma za darmo, do których dopłaca, a które są w pełni odpłatne.
Już rok temu minister Ewa Kopacz podkreślała, że jej przepisy nie zmienią niczego w sytuacji pacjenta: nadal będzie się leczył za darmo, dopłacał do leków, płacił za niektóre zabiegi stomatologiczne. Problem w tym, że ustawa koszykowa ma być podstawą do stworzenia dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych. A ubezpieczyciele od dawna alarmują, że przy konstrukcji koszyka proponowanej przez resort pacjenci nie będą mieli żadnej motywacji, by wykupywać dodatkowe polisy zdrowotne. – Nie zazdroszczę pani minister. Znalazła się w bardzo trudnej sytuacji, będzie musiała sprostać wszystkim oczekiwaniom – mówi Urszula Michalska z OPZZ. Związki zawodowe apelowały do prezydenta, by ustawy koszykowej nie podpisywał. – Poczekamy, co się znajdzie w wykazie zabiegów gwarantowanych w ramach składki do NFZ, który przygotuje minister zdrowia. Jeśli wykaz nie będzie satysfakcjonujący i dostęp pacjentów do bezpłatnego leczenia się pogorszy, to zawsze będzie czas, by skierować ustawę do Trybunału Konstytucyjnego – dodaje Michalska.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL