Wiadomości

Olechowski jak czerstwe pieczywo

Rafał Grupiński uchodzi za jednego z najbliższych współpracowników premiera Donalda Tuska i współautora jego przemówień
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Rafał Grupiński, sekretarz stanu w Kancelarii Premiera, o potrzebie komercjalizacji części TVP i prezydenckich szansach Andrzeja Olechowskiego
[b]Rz: Rzecznik rządu Paweł Graś mieszka w cudzym domu, nie wiadomo na jakich zasadach. Czy to nie problem dla wysokiego urzędnika państwowego?[/b]
[b]Rafał Grupiński, sekretarz stanu w Kancelarii Premiera:[/b] Jeśli media podnoszą jakiś temat, to na pewno jest to problem dla urzędnika. Ale wydaje mi się, że w tym przypadku niezwykle wyolbrzymiony. Minister umówił się z wieloletnim przyjacielem, że będzie opiekował się jego domem w zamian za możliwość mieszkania w nim. To nic złego, nie należy dopatrywać się w tym chęci osiągnięcia zysków materialnych. [b]W aktach tej nieruchomości nie ma takiej umowy.[/b]
W polskim prawie umowa ustna obowiązuje tak samo jak pisana. Uważam, że domaganie się, aby dozorowanie było uwiecznione w księdze wieczystej, jest absurdem. [b]Jest też inna niejasna sprawa – z ksiąg wieczystych nie wynika, kto jest właścicielem domu. Czy minister nie powinien chociaż tego wyjaśnić? [/b] Wydaje mi się, że media czasami w pościgu za sensacją, aby dopaść jakiegoś polityka i mu dokuczyć, przekraczają granice zdrowego rozsądku i czasami, co gorsza, nie doceniają inteligencji swoich odbiorców. [b]Czy rząd postanowił bronić Piotra Farfała w TVP?[/b] Zdecydowanie nie zgadzam się na obarczanie PO winą za to, że telewizją rządzi dziś wszechpolak. W TVP panuje bałagan, a jego ojcem chrzestnym jest Jarosław Kaczyński. Gdyby zostawił na stanowisku swego pierwszego nominata, prezesa Bronisława Wildsteina, to pewnie by aż takich kłopotów dziś nie było. Ale uznał, że Wildstein jest za mało dyspozycyjny wobec niego i potem wszystko się PiS w telewizji publicznej posypało. [b]Nawet wasz koalicjant nie wierzy, że chcecie zmienić sytuację w mediach publicznych. [/b] Rok temu podjęliśmy pierwszy wysiłek zmiany w mediach, który został udaremniony przez weto prezydenta i postkomunistów. To, że drugi raz podjęliśmy taką próbę, świadczy o naszej dużej determinacji. Osobiście miałem bardziej radykalny pomysł na telewizję. Moim zdaniem jeden kanał powinien być komercyjny, samofinansując się, przy założeniu, że nie przerywałoby się w nim filmów reklamami. Drugi kanał, czyli Dwójka, w całości zostałby kanałem misyjnym utrzymywanym przez komercyjną Jedynkę. Umożliwiłoby to wreszcie pokazywanie wysokiej kultury polskiej. [b]Co by się stało z oddziałami regionalnymi? [/b] Był pomysł ich usamorządowienia. Ale w wersji obligatoryjnej upadł. Dziś niektóre samorządy wchodzą w układy z telewizją kablową, bo nie mogą się doczekać współpracy z telewizją publiczną. [b]Pana koncepcja nie zyskała poparcia w partii i rządzie?[/b] Nigdy jej nie forsowałem, bo kiedy wspomniałem o tym w mediach, natychmiast ruszyła propaganda różnych środowisk, że chcę sprywatyzować telewizję publiczną. [b]A czy teraz telewizja nie zmierza w kierunku prywatyzacji?[/b] No cóż, osób po cichu majstrujących przy tym zawsze będzie wiele. A za utrzymaniem obecnego stanu lobbują tacy producenci, jak Maciej Strzembosz i Jacek Bromski. Paradoksalnie, to oni w istocie nie chcą telewizji edukacyjnej, z wysoką kulturą, teatrami i publicystyką kulturalną, bo zabrakłoby pieniędzy na marne produkty ich środowiska, głównie żyjącego z telewizji publicznej. Przywrócenie misji w TVP to przesunięcie większości środków z seriali i „tańców na lodzie“ na wysoką kulturę. Tego i utraty abonamentu producenci audiowizualni – nie artyści, bo oni byliby beneficjantami tych zmian – boją się najbardziej. Szkoda, że wybitni twórcy, tacy jak Agnieszka Holland, z nieświadomości przyłączają się do tego blokującego zmiany na lepsze duetu. [b]Coraz trudniej domknąć rządowi budżet. Lewica krzyczy, że chcecie oszczędzać na szklance mleka, komputerach, funduszu alimentacyjnym. [/b] Fundusz alimentacyjny nie jest w ogóle naruszany, tylko rezerwa przygotowana na wypadek, gdyby się okazało, że wydatki byłyby większe od pierwotnie zakładanych, a na razie nie są. Z kolei minister rolnictwa zmniejszył nie ilość, lecz cenę mleka dostarczanego do szkół o 20 proc., a dodatkowo chcemy dofinansować owoce dla szkół. [b]Czyli społeczeństwo w ogóle nie odczuje waszych oszczędności?[/b] Robimy wszystko, by najubożsi ich nie odczuli. Dla tej grupy największym zagrożeniem jest zazwyczaj wzrost cen. Na razie takiej tendencji nie widać. [b]Czy będzie podwyżka składki zdrowotnej?[/b] Nie sądzę. Dobrze się stało, że prezydent zerwał ze szkodliwą dla pacjentów tradycją wetowania ustaw reformujących system ochrony zdrowia i podpisał ustawę o koszyku świadczeń zdrowotnych. Inna decyzja byłaby zbrodnią na procesie naprawczym systemu. Politycy opozycji żołądkują się z powodu nadmiernych premii w jakiejś spółce, a przyklaskują prezydentowi, którego polityczny sprzeciw do kilkudziesięciu ustaw kosztował Polaków nieporównywalnie więcej. To, co możemy więc sami zrobić w kwestii naprawy systemu zdrowia, robimy. Istnieje np. możliwość jeszcze lepszego uszczelnienia systemu refinansowania leków. Musimy, niestety, bez ustaw naprawiać wszystkie te miejsca, gdzie pieniądze podatników nadmiernie wypływają, czyli np. skomercjalizować szpitale i przekształcić je w spółki. Wtedy nie będzie trzeba podnosić składki. [b]A które podatki zostaną w przyszłym roku podwyższone? PIT, VAT czy akcyza? [/b] Moim zdaniem wytrzymamy bez konieczności podwyższenia podatków. Jednak 100-procentową pewność będziemy mieli po wyjściu z obecnej fazy kryzysu. [b]Podniesienia podatków nie będzie, bo to rok wyborów prezydenckich?[/b] Nie. Dzisiaj skupiamy nasze działania na gospodarce, by wpływy z VAT wróciły do poziomu z okresu koniunktury. Jeżeli ożywimy konsumpcję, to mamy na to szansę. Zresztą przywrócenie np. trzeciej stawki podatkowej dałoby niewielki wpływ do budżetu. Wyborcy, których by to dotknęło, to bardzo świadomi obywatele. Rozumieją, że kraj jest w potrzebie, więc zapewne nie mieliby nam za złe podwyższenia im właśnie podatków. Ale pewnie część postarałaby się ukryć przed fiskusem swoje dochody. [b]Będzie reforma emerytur mundurowych?[/b] Obecnie MSWiA skłania się do wydłużenia służby minimalnej z 15 do 20 lat. Natomiast najważniejsze jest, by młodzi, dobrze wyszkoleni funkcjonariusze zbyt wcześnie nie opuszczali służby. I w tej sprawie trwają konsultacje. To będzie pierwszy krok w tej reformie, choć moim zdaniem powinna ona objąć także wojsko. Tak czy inaczej ich efekt nie będzie natychmiastowy, a więc nie będzie miał wpływu na obecną walkę z kryzysem. [b]Dlaczego rząd chce ograniczyć niezależność Narodowego Banku Polskiego? -[/b] Nie mamy takich pomysłów. Minister finansów powiedział wyraźnie, że niezależność banku centralnego jest świętością. [b] Ale dodał, że NBP ma tak przeliczać swoje dochody, żeby wykazać zyski i odprowadzić je do skarbu państwa.[/b] Nie. NBP powinien, pamiętając o własnej stabilności, kierować się dobrem gospodarki i budżetu, a nie chować zysku w nieuzasadnionych kursowo aż tak wysokich rezerwach. Zysk NBP już teraz jest duży i nie ma powodu, żeby bank wrzucał te pieniądze w rezerwy, czyli w niebyt. [b]Co będzie jeżeli w Sejmie upadnie pakiet ustaw antykryzysowych? SLD grozi, że jeżeli prezydent zawetuje ten pakiet, to oni podtrzymają weto. [/b] Prezydent i lewica budują chyba jakiś sojusz na rzecz podtrzymywania kryzysu w Polsce. Na 13 postulatów związkowców 10 zostało w tym pakiecie uwzględnionych, więc lewica powinna być zadowolona. [b]Lewica twierdzi, że przedsiębiorstwa w dobrej kondycji mogą skorzystać z tego pakietu i pogorszyć sytuację pracowników. [/b] A jaka jest alternatywa? Zwolnienia. Przecież jeżeli niektórzy przedsiębiorcy zechcą oszczędzać pod pretekstem kryzysu, to prościej jest już dziś zwolnić ludzi, żeby wycisnąć większe zyski. Nie muszą czekać na pakiet antykryzysowy. To kompletnie nielogiczne, ale czego więcej można się spodziewać po Grzegorzu Napieralskim? [b]Jak pan ocenia szanse Andrzeja Olechowskiego w wyborach prezydenckich?[/b] Marnie. Czerstwe pieczywo nie jest przecież chodliwym towarem. Andrzej Olechowski próbował swych sił już podczas kilku wyborów. Nigdy nie odniósł sukcesu. Co prawda bracia Kaczyńscy są przykładem, że gdy się jest cierpliwym w polityce, to można wygrać po latach porażek, ale pod warunkiem, że ktoś poda pomocną dłoń. Jerzy Buzek wydobył Lecha Kaczyńskiego z niebytu. Ale Paweł Piskorski nie jest tą ręką, która może wydźwignąć Olechowskiego, bo sam ma sporo publicznie stawianych zarzutów z przeszłości. Zresztą Olechowski to polityk postrzegany ekskluzywnie z powodu związków z wielkim biznesem. W czasach kryzysu z takim emploi ma małe szanse na społeczne poparcie. [b]Jest pan w Instytucie Obywatelskim stworzonym przez PO. Pracujecie nad programem? Podobno działacze są niezadowoleni, że rząd nie realizuje sztandarowych haseł, np. nie wdraża podatku liniowego, nie chce refundować in vitro.[/b] Powołaliśmy w Instytucie Obywatelskim cztery zespoły programowe, które pracują nad kwestiami ustrojowo-konstytucyjnymi i gospodarczo-finansowymi. Ta praca dopiero się zaczyna. [b]Przygotowujecie założenia do nowej ustawy zasadniczej?[/b] Myślimy nad słabymi punktami w konstytucji, które wywołują spory kompetencyjne. [b]Chcecie stworzyć system prezydencki? [/b] Raczej kanclerski. Mnie osobiście ten model jest bliższy. Ale to dyskusja w PO zdecyduje o kierunku zmian. [b]Czy Janusz Palikot zasługuje, by być liderem lubelskiej PO?[/b] Jest postacią barwną i kontrowersyjną. Ma większość regionu za sobą. Jak to robi, to jego słodka tajemnica. [b]Czyżby to był pana idol?[/b] Nie. Moi idole przebywają już w zaświatach.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL