Siatkówka

Polki lecą do Japonii

Najwięcej powodów do radości miały nasze siatkarki w meczu z Francją.
Fotorzepa, Krzysztof Łokaj Krzysztof Łokaj
Drużyna Jerzego Matlaka wywalczyła awans już po sobotnim zwycięstwie z Francją 3:0
Trzy mecze i dwa zwycięstwa to nasz bilans turnieju. Na koniec Polska przegrała z Turcją 1:3.
Ta porażka chwały nie przynosi, ale najważniejsze rozstrzygnięcia zapadły wcześniej. O tym, że za rok Polki polecą do Japonii, zadecydowało sobotnie zwycięstwo z Francją – rywalem najsłabszym z czterech zespołów, które grały w hali na Podpromiu. Kapitanem drużyny francuskiej jest Anna Rybaczewska, córka złotego medalisty mistrzostw świata w Meksyku (1974) i mistrza olimpijskiego z Montrealu (1976) Mirosława Rybaczewskiego. Nie pomogła jej dobra gra, Polki były zdecydowanie lepsze, choć wygrana w trzecim, ostatnim secie nie przyszła im łatwo. – Na szczęście to już były inne dziewczyny niż w meczu z Belgią, nie musiałem się o nic martwić. Grały przytomnie, nie było szarpaniny – powie później trener Jerzy Matlak.
W pierwszych dwóch setach Polki rozbiły rywalki mocnym atakiem i trudnym serwisem. Najskuteczniejsze były skrzydłowe Anna Barańska (17 punktów) i Dorota Świeniewicz (13), te same, które dzień wcześniej oglądały z ławki rezerwowych decydujące akcje w dramatycznym meczu z Belgią. – Wygraliśmy atakiem, pomimo że przyjęcie nie było najlepsze – ocenił grę Polek trener Matlak szczęśliwy z awansu. – Zabrakło gry środkiem, ale kiedy piłki nie są dogrywane precyzyjnie, to rozgrywająca nie ryzykuje, wybiera skrzydłowe. Podczas meczu z Francją trener Polek tylko kilka razy zerwał się z ławki, by ostrzejszym tonem zareagować na błędy. Francja to trzecia liga w damskiej siatkówce, ale nikt nie wie, jak wyglądałoby to spotkanie, gdyby trzeci set wygrany przez Polki 32:30 nie był ostatnim. O tym, jaką rolę w grze naszego zespołu odgrywają nerwy, przekonaliśmy się przecież w meczu z Belgią. Za dwa miesiące ten zespół, z niewielkimi zmianami, zagra w mistrzostwach Europy organizowanych w Polsce. Tak jak w Rzeszowie rozgrywać będzie Milena Sadurek, której zmienniczką jest Izabela Bełcik. W ataku, jeśli na czas nie wróci Katarzyna Skowrońska-Dolata, być może do rywalizacji z Joanną Kaczor włączy się Natalia Bamber. Eleonora Dziękiewicz będzie starała się udowodnić, że nie jest gorsza od środkowych – Agnieszki Bednarek, Katarzyny Gajgał i Doroty Pykosz. Newralgiczna pozycja – przyjęcie z atakiem, to dwie wracające do reprezentacji – Świeniewicz i Aleksandra Jagieło, oraz Barańska i Anna Woźniakowska. Tylko libero Mariola Zenik nie ma konkurentki. To zawodniczka światowej klasy i z tego możemy się tylko cieszyć. Dorota Świeniewicz, kapitan naszego zespołu, od nowego sezonu zawodniczka BKS Bielsko-Biała (właśnie podpisała roczny kontrakt), zapytana o szanse w mistrzostwach Europy odpowiada, że nic się nie zmieniło. – O medale powinny walczyć cztery zespoły – Włochy, Rosja, Serbia i my. W kontekście przegranej z Turcją i bardzo słabego, szczęśliwie wygranego meczu z Belgią sporo w tej wypowiedzi optymizmu. Wystarczy odrobina wyobraźni, by zrozumieć, że gdyby w piątek los nam nie sprzyjał, to o przyszłości polskiej kobiecej siatkówki pisano by dziś w ponurych barwach. [ramka][srodtytul]Rzeszów[/srodtytul] Piątek: • Polska - Belgia 3:2 • Francja - Turcja 0:3. Sobota: • Polska - Francja 3:0 (25:17, 25:10, 32:30) • Turcja - Belgia 3:0 (25:11, 25:13, 25:18). Niedziela: • Polska - Turcja 1:3 (23:25, 19:25, 25:23, 26:28) • Belgia - Francja 3:1 (25:19, 25:19, 13:25, 25:19. Tabela: 1. Turcja 3 6 9-1; 2. Polska 3 4 7-5; 3. Belgia 3 4 5-7; 4. Francja 3 3 1-9. [srodtytul]Conegliano[/srodtytul] Piątek: • Włochy - Białoruś 3:0 (25:13, 25:19, 25:18) • Czechy - Bułgaria 3:1 (21:25, 25:21, 25:23, 25:19). Sobota: • Włochy - Czechy 3:0 (26:24, 25:13, 27:25) • Bułgaria - Białoruś 1:3 (25:18, 16:25, 23:25, 22:25). Niedziela: • Czechy - Białoruś 3:1 (25:21, 21:25, 25:18, 25:22) • Włochy - Bułgaria 3:2 (22:25, 25:22, 19:25, 25:23, 15:10). Tabela: 1. Włochy 3 6 9-2; 2. Czechy 3 5 6-5; 3. Białoruś 3 4 4-7; 4. Bułgaria 3 3 4-9. [srodtytul]Subotica[/srodtytul] Piątek: • Serbia - Hiszpania 3:0 (25:15, 25:20, 25:14) • Chorwacja - Rumunia 3:1 (22:25, 25:11, 25:16, 25:6). Sobota: • Serbia - Rumunia 3:1 (25:17, 26:28, 25:15, 25:15) • Hiszpania - Chorwacja 2:3 (23:25, 25:14, 25:22, 17:25, 14:16). Niedziela: • Rumunia - Hiszpania 3:1 (15:25, 25:19, 25:20, 25:17) • Serbia - Chorwacja 3:1 (25:22, 24:26, 25:17, 25:19). Tabela: 1. Serbia 3 6 9-2; 2. Chorwacja 3 5 7-6; 3. Rumunia 3 4 5-7; 4. Hiszpania 3 3 3-9. Almere. Piątek: • Holandia - Słowenia 3:1 (25:18, 28:30, 25:19, 25:14) • Niemcy - Azerbejdżan 3:2 (25:18, 25:21, 20:25, 24:26, 15:13). Sobota: • Holandia - Azerbejdżan 3:0 (25:20, 25:19, 25:15) • Słowenia - Niemcy 0:3 (14:25, 22:25, 23:25). Niedziela: • Azerbejdżan - Słowenia 3:2 • Holandia - Niemcy 0:3 (23:25, 20:25, 18:25). Tabela: 1. Niemcy 3 6 9-2; 2. Holandia 3 5 6-4; 3. Azerbejdżan 3 4 5-8; 4. Słowenia 3 3 3-9. [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL