Historia

Kurier wraca do Warszawy

Jan Nowak-Jeziorański (wł. Zdzisław Antoni Jeziorański) jako podchorąży artylerii konnej, 1936 r.
Wikipedia, AKG/East News, Archiwum „Mówią wieki”
Nasz bohater - Jan Nowak-Jeziorański: emisariusz Armii Krajowej i pierwszy dyrektor RWE
Wiosenne noce na Bałtyku bywają chłodne. Kurier „Zych” ukryty za zwałami węgla w „bunkrze” szwedzkiego parowca, który 20 kwietnia 1943 r. wypłynął z Gdyni, dygocze z zimna. Nad nim, na stalowych płytach pokładu, zbierają się krople wody z parującego węgla i co chwila spadają na jego twarz.
W kieszeniach dokerskiego kombinezonu „Zych” ma klucz, figurkę św. Antoniego i automatyczny ołówek, w których ukryte są mikrofilmy z pocztą komendanta głównego i Biura Informacji i Propagandy AK. Upływa 40 godzin od chwili, gdy polscy robotnicy portowi ulokowali go w tej ciemnej kryjówce. A więc jest w połowie drogi do Sztokholmu. Ale nagle maszyny się zatrzymują. Czy to już port szwedzki, czy może niemiecki? Szufla okrętowego dźwigu zaczyna wydobywać węgiel z ładowni. „Zych” rzuca się do luku. Po chwili przy pomocy Szwedów wydostaje się na pokład. Dokoła widzi czerwone dachy domów i wille w ogrodach – to Gotlandia. Tak blisko i tak daleko od okupacyjnej Warszawy, terroru, łapanek, wszechobecnej śmierci i wojennej nędzy.
Urodzony w 1914 r. i wychowany w Warszawie Zdzisław Jeziorański mimo powstańczych tradycji rodzinnych, nie marzył wcześniej o wojennych przygodach. Po ukończeniu studiów na Uniwersytecie Poznańskim został asystentem sławnego ekonomisty prof. Edwarda Taylora. Zmobilizowany w 1939 r. do artylerii konnej zostawił w biurku pierwsze rozdziały pracy doktorskiej o cyklach koniunktury gospodarczej w Polsce. We Wrześniu bateria, do której się przyłączył, broniła Bugu pod Hrubieszowem. Wysłany na poszukiwanie zaginionego działa podchorąży dostał się do niewoli niemieckiej, z której udało mu się uciec. Nazwiska większości swych kolegów, których ogarnęły wtedy wojska sowieckie, znalazł po latach na listach katyńskich. Wiosną 1941 r. Jeziorański złożył przysięgę w ZWZ. Wkrótce potem, jako jeden z uczestników słynnej Akcji „N” – dzięki niej do rąk niemieckich żołnierzy trafiły tysiące dywersyjnych ulotek i pism wydawanych rzekomo przez niemieckie podziemie antyhitlerowskie – podjął się zorganizowania „enowego” kolportażu na ziemiach polskich przyłączonych do Rzeszy. Podczas jednej z konspiracyjnych podróży na Wybrzeże przekonał się, że można z Gdyni, jeśli szczęście dopisze, przedostać się morzem do Szwecji. Tak zaczęła się dla Zdzisława Jeziorańskiego wielka kurierska epopeja. Po doręczeniu poczty w polskim poselstwie w Sztokholmie wrócił szczęśliwie do Warszawy – statek, na którym był ukryty, zacumował zrządzeniem losu w Szczecinie, a nie w Gdyni, gdzie na kuriera „Zycha” czekało już gestapo. W październiku 1943 r., już jako emisariusz Jan Nowak, upoważniony do rozmów w Londynie w imieniu AK, po czterech dniach spędzonych na wąskiej ławeczce przy maszynowni szwedzkiego statku, dotarł ponownie do Sztokholmu, a potem brytyjskim samolotem myśliwskim do Anglii. W Londynie 30-letni porucznik AK spotyka się z brytyjskimi ministrami i wojskowymi – przyjmuje go m.in. Winston Churchill. Odbywa długie rozmowy z naczelnym wodzem gen. Sosnkowskim i premierem Mikołajczykiem. Stara się jak najwierniej przekazać informacje o sytuacji w kraju, a jednocześnie nasiąka wiadomościami, ocenami i zaleceniami dla władz państwa podziemnego. Wieczorem 25 lipca 1944 r. wchodzi w Brindisi na pokład „Dakoty”, która przerzucić ma do kraju na lądowisko pod Tarnowem grupę wojskowych kurierów i specjalistów, ze świadomością, że los Polski został przesądzony: kraj czeka sowiecka okupacja i faktyczna utrata niepodległości. 30 lipca 1944 r. w południe, w konspiracyjnym mieszkaniu w Warszawie przy ul. Śliskiej, przy okrągłym stole, przy którym zasiadają gen. Bór i członkowie jego sztabu, składa swój raport. Dowódcy AK wiedzą już z całkowitą pewnością, że Warszawa będzie walczyć samotnie. Ale emisariusz przybył za późno. Powstanie musi się zacząć. Jeziorański bierze w nim udział jako organizator i redaktor angielskich audycji Radia Błyskawica. W grudniu 1944 r., m.in. z relacjami i zdjęciami z walczącej Warszawy, znów wyrusza na kurierski szlak. Z żoną, łączniczką „Gretą”, po dramatycznej wędrówce przez góry dociera do Bazylei, a potem – jako pierwszy świadek i uczestnik powstania – do Anglii. Z końcem wojny zaczyna się dla kuriera z Warszawy kolejny rozdział. W inauguracyjnej audycji Radia Wolna Europa 3 maja 1953 r. słuchacze w kraju słyszą po raz pierwszy jego głos: „Rodacy, gdziekolwiek jesteście, pamiętajcie – Polska żyje, Polska walczy, Polska zwycięży”. Kieruje polską rozgłośnią RWE do końca 1975 r. Kolejne ćwierć wieku poświęca niestrudzonym zabiegom o polskie sprawy w Waszyngtonie, przyczyniając się m.in. do przyjęcia Polski do NATO. U schyłku drogi wraca do swego miasta. Do końca czynny w życiu publicznym umiera w Warszawie w 2005 r. [i]Grzegorz Łyś - dziennikarz „Rzeczpospolitej”, popularyzator nauki, autor m.in. licznych publikacji z zakresu turystyki historycznej[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL