Medycyna i zdrowie

Jak czyta mózg

Fot. Pwray/Flickr
Flickr
Wcześnie wykrytą dysleksję można skutecznie leczyć – przekonuje naukowiec
Połączenie nowoczesnych metod badania mózgu i jak najwcześniej rozpoczynanych ćwiczeń pozwala skutecznie leczyć zaburzenia czytania u nawet 90 proc. dzieci. Co więcej, ryzyko wystąpienia dysleksji można przewidzieć u noworodków za pomocą analizy aktywności elektrycznej mózgu.
Przeglądem metod wykrywania i leczenia tego zaburzenia zajmuje się w prestiżowym „Science” John D. Gabrieli z Wydziału Nauk o Zdrowiu i Technologii Harvard-Massachusetts Institute of Technology. [srodtytul]Skąd się to bierze[/srodtytul]
„Czytanie to wrota do wiedzy – od książek, przez tablicę, a skończywszy na Internecie – pisze Gabrieli w „Science”. – Ale nauka czytania jest utrapieniem dla 5 – 17 proc. dzieci doświadczających dysleksji rozwojowej – trudności z czytaniem, których nie można wyjaśnić problemami widzenia, poznawczymi, czy brakiem motywacji”. Dysleksja (choć często to słowo jest nadużywane) stanowi poważny problem. Jeśli pierwszoklasista cierpi na takie zaburzenia, istnieje 75-proc. ryzyko, że będzie mu ono towarzyszyć również w szkole średniej. Dobrze czytający uczeń szkoły podstawowej może w ciągu dwóch dni przeczytać tyle, ile dyslektyk przez cały rok. Dziś wiadomo już, że zaburzenie to jest w dużej mierze dziedziczne. W 68 proc. przypadków występuje u obu bliźniąt. Ryzyko, że dziecko „otrzyma” je od rodzica dyslektyka, szacowane jest na 50 proc. – przypomina Gabrieli. Dzięki precyzyjnym metodom obrazowania (tzw. funkcjonalnemu rezonansowi magnetycznemu) wiadomo również, że działanie mózgu dyslektyka różni się nieco od mózgu „normalnego”. Najważniejsze różnice dostrzeżono w aktywności lewego regionu skroniowo-ciemieniowego – u dzieci mających kłopoty z czytaniem działa on słabiej. Silniej pracują za to: lewa część kory przedczołowej, fragmenty skroniowego zakrętu górnego i środkowego oraz region potyliczno-skroniowy – wylicza Gabrieli w „Science”. Duża jest też aktywność elektryczna spoidła wielkiego (łączącego półkule mózgu). Zdaniem naukowców wynika to zapewne z włączenia prawej półkuli mózgu w proces czytania i rozumienia, aby skompensować brak aktywności w lewej półkuli. [srodtytul]I co z tym zrobić[/srodtytul] Badania aktywności mózgu i obserwacja zachowania dają szansę wczesnego wykrycia dysleksji. To o tyle istotne, że ćwiczenia czytania u dzieci w wieku sześciu – ośmiu lat dają znacznie lepsze rezultaty, niż gdy intensywnemu treningowi poddawani są uczniowie w wieku 11 – 12 lat. U 50 proc. dzieci pozytywne skutki utrzymują się przez okres roku – dwóch lat po podjęciu normalnej nauki w szkole – opisuje Gabrieli. Ale dysleksję można przewidzieć jeszcze wcześniej – u dzieci w przedszkolu i w pierwszej klasie. W takich przypadkach specjalny program nauki pozwalał osiągnąć przeciętną płynność czytania u 56 – 92 proc. uczniów. Potencjalne kłopoty można nawet wykryć u noworodków stosując metodę badania aktywności elektrycznej mózgu w reakcji na bodźce. Skuteczność takich badań to ok. 80 proc. Zdaniem Gabrielego poddawane im powinny być dzieci dyslektyków – należące do grupy ryzyka. [i]Masz pytanie, wyślij e-mail do autora: [mail=p.koscielniak@rp.pl]p.koscielniak@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL