Świat

Krzyż za Męstwo prawie jak Żelazny

Odznaczenia wręczyła kanclerz Angela Merkel
AFP
Czterech żołnierzy otrzymało z rąk Angeli Merkel nowy najwyższy order wojskowy.
Bundeswehra jest armią walczącą i jako taka potrzebuje takiego orderu – powiedziała w poniedziałek kanclerz Angela Merkel, wręczając nowe odznaczenie żołnierzom.
Jest to Honorowy Krzyż Zasługi Bundeswehry za Męstwo. Odznaczeni nim żołnierze ratowali swych kolegów z narażeniem własnego życia po zamachu samobójczym jesienią ubiegłego roku w Kunduz. Na ich piersiach zawisły pierwsze ordery przypominające kształtem słynny Żelazny Krzyż. Orderu za odwagę po II wojnie w niemieckiej armii nie było. Niemcy zrezygnowały po wojnie z wszelkich odznaczeń tego rodzaju, co miało podkreślać zerwanie Bundeswehry z tradycją nazistowską oraz obronny charakter armii. Odznaczenia przyznawano rutynowo, za nienaganną służbę. Czasy się jednak zmieniły i Bundeswehra uczestniczy od lat w wielu misjach na świecie, gdzie jej żołnierze narażają życie.
Zdaniem pani kanclerz ich wysiłek jest niedoceniany przez społeczeństwo. – W Niemczech mówi się za mało o dokonaniach, obciążeniach i ryzyku naszych żołnierzy – tłumaczyła wczoraj. – Nie potrzebujemy nowego orderu wojskowego. Żołnierze są obywatelami w mundurach i wystarczy, gdy za swe zasługi otrzymają istniejący Federalny Krzyż Zasługi – twierdzi prof. Peter Steinbach, historyk z Muzeum Niemieckiego Ruchu Oporu. Armia była innego zdania i jej przedstawiciele domagali się nawet przywrócenia Żelaznego Krzyża, ustanowionego w 1813 roku przez Prusy, ale najlepiej znanego z czasów II wojny światowej. Wojskowi ustąpili przed falą protestów, lecz przeforsowali kształt orderu przypominający Żelazny Krzyż, ukochany przez Hitlera i jego otoczenie. Różni się kolorem – jest barwy złotej, a nie czarno-białej, i w jego środku widnieje wizerunek orła, symbolu RFN, w miejsce swastyki. Jak twierdzą jego zwolennicy, symbol takiego krzyża znajduje się na samolotach, czołgach i innych pojazdach wojskowych Bundeswehry i nic nie stoi na przeszkodzie, aby znalazł się także na piersiach odważnych żołnierzy. – Nie ma nic wspólnego z Wehrmachtem – tłumaczył wczoraj w jednym z programów radiowych Ulrich Kirsch, szef Związku Żołnierzy Bundeswehry. Żelazny Krzyż z czasów I wojny był noszony po wojnie ostentacyjnie przez niemieckich polityków, by wspomnieć jedynie o Erichu Mende, szefie FDP i wicekanclerzu w gabinecie Ludwiga Erharda. Bundeswehra udowadniała jeszcze niedawno, że odzwierciedlał „ducha walk niepodległościowych” z czasów Napoleona i jako taki nie powinien się kojarzyć wyłącznie z czasami nazistowskimi. – Nowy order Bundeswehry nie jest Żelaznym Krzyżem – przekonuje „Rz” Christian Hartmann, historyk z tego samego monachijskiego instytutu. W jego opinii jest „odznaczeniem historycznym”, którego Bundeswehrze brakowało, tym bardziej że armia demokratycznych Niemiec wypełnia swe zadania na wielu kontynentach i jej żołnierze mają prawo oczekiwać uznania za swój trud i odwagę.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL