Publicystyka

Pełzająca putinizacja Polski

Czy pod pretekstem walki z terroryzmem usiłuje się zwiększać kompetencje ABW? – pyta doradca szefa BBN. Na zdjęciu agenci ABW podczas zatrzymania znanego detektywa w lipcu 2006 r.
Edytor.net
Nowe przepisy tworzą system bliższy raczej modelowi rosyjskiemu niż temu, który znamy z demokracji zachodnich – nowelizację ustawy o zarządzaniu kryzysowym ocenia doradca szefa BBN
Zarządzanie kryzysowe to pojęcie obejmujące wiele zagadnień, w tym również walkę z terroryzmem, który szczęśliwie dla Polski nie jest największym zagrożeniem. Dla nas ważniejsze są zagrożenia spowodowane klęskami żywiołowymi, zwłaszcza powodziami, i katastrofami, takimi jak pożary, katastrofy budowlane, skażenia, zerwanie dostaw energii, załamanie systemów telekomunikacyjnych czy transmisji danych.
Oczywiste jest jednak, że – ze względu na swoją specyfikę – zagrożenie atakiem terrorystycznym wymaga odrębnej całościowej regulacji. Dokonały jej zarówno państwa bardzo zagrożone, jak USA czy Wielka Brytania, jak i te, w których zagrożenie jest na znacznie niższym, podobnym do naszego, poziomie (jak choćby Republika Czeska). Kompleksowa regulacja zwalczania terroryzmu wymaga – wśród innych kwestii – także ustalenia zasad współpracy służb państwa z podmiotami prywatnymi. W Polsce, jak dotąd, przyjęto jedynie 27 czerwca nowelizację ustawy o zarządzaniu kryzysowym. Są to przepisy niepokojące. Dokonują bowiem wypatroszenia treści nakładających na rząd konkretne zadania związane z materią ustawy. W zamian za to dorzucają do niej w sposób sztuczny cząstkowe kwestie związane ze zwalczaniem terroryzmu.
[srodtytul]Zalecenia dla firm od ABW[/srodtytul] Mimo że brak odrębnej ustawy o zwalczaniu terroryzmu, która jednoznacznie wskazywałaby organ koordynujący, autorzy nowelizacji za taki uznają szefa ABW. Wnoszą oni do ustawy o zarządzaniu kryzysowym regulacje cząstkowe wyprowadzane z założenia o wiodącej roli ABW, która obecnie nie ma podstaw prawnych. W konsekwencji rodzi to niebezpieczeństwo budowy systemu bliższego raczej modelowi rosyjskiemu niż tym znanym z demokracji państw zachodnich. Nowelizacja marginalizuje obsługujące premiera i Radę Ministrów Rządowe Centrum Bezpieczeństwa (RCB), wprowadzając dziwaczny dualizm kompetencyjny: w sprawach zarządzania kryzysowego wiodące pozostaje RCB, ale już w kwestiach związanych z zabezpieczeniem przed atakiem terrorystycznym (które praktycznie można rozciągać na każdy obszar) wiodące staje się ABW. Dodatkowo w proponowanym projekcie ABW została wyróżniona jako jedyna służba, wobec której obowiązek „współdziałania w zakresie zapobiegania, przeciwdziałania i usuwania skutków zdarzeń o charakterze terrorystycznym” nałożony został kolejno na wojewodów, starostów, a nawet wójtów. Te zapisy brzmią szczególnie niepokojąco w zestawieniu z możliwością udzielania „zaleceń” przez szefa ABW w wypadku „podjęcia informacji o możliwości wystąpienia sytuacji kryzysowej będącej skutkiem zdarzenia o charakterze terrorystycznym” w stosunku „do organów i podmiotów zagrożonych tymi działaniami”. Słowo „zalecenia” sugeruje, iż nie miałyby one wiążącego charakteru. Jednak zważywszy materię, jakiej zalecenia te dotyczą (zagrożenie atakiem terrorystycznym), oraz fakt, że byłyby one kierowane przez szefa służby specjalnej bezpośrednio do odbiorcy z pominięciem jego zwierzchników, skłania ku przekonaniu, iż zalecenia te będą de facto nakazami (taką opinię wyraża mecenas Adam Barbasiewicz w ekspertyzie przygotowanej w związku z projektem na rzecz Sejmowej Komisji SWiA). Kwestią otwartą pozostaje, czego owe zalecenia-nakazy mogą dotyczyć. Może być i tak, że informacja o skażeniu bakteriami mleka w lokalnej rozlewni spowoduje (w związku z podejrzeniem zamachu terrorystycznego) zalecenie szefa ABW zmiany nie tylko na stanowisku kierownika rozlewni i zmiany sposobu organizacji pracy samego zakładu, ale i doprowadzi do roszad personalnych w urzędzie powiatowym w związku z brakiem należytej czujności. Zalecenia Szefa ABW mogą również odnosić się do właścicieli przedsiębiorstw zaliczanych do infrastruktury krytycznej z podobną jak powyżej możliwością ingerencji w politykę kadrową i kierunek rozwoju firmy. W wypadku właścicieli infrastruktury krytycznej uprawnienia szefa ABW zdają się wykraczać poza kwestie związane ze zwalczaniem terroryzmu. [srodtytul]Rezydenci służb na statkach[/srodtytul] Oto zgodnie z projektem posiadacze obiektów infrastruktury krytycznej (IK) – poza obowiązkiem w zakresie przekazywania informacji o zagrożeniach o charakterze terrorystycznym dotyczących infrastruktury krytycznej – będą mieli także obowiązek zawiadamiania szefa ABW o wszelkich działaniach, „które mogą prowadzić do zagrożenia życia lub zdrowia ludzi, mienia w znacznych rozmiarach, dziedzictwa narodowego lub środowiska”. Czyli także wtedy, gdy działania nie mają związku z zagrożeniami o charakterze terrorystycznym ani też nie dotyczą infrastruktury krytycznej. W swojej ekspertyzie Barbasiewicz zwraca uwagę, że ABW otrzymywałaby w ten sposób informacje o przestępstwach w bardzo szerokim zakresie (takim jak do tej pory otrzymywały policja i prokuratura), co wykraczałoby poza dotychczasowy zakres działania tej służby wynikający z ustawy o Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Agencji Wywiadu. Według tej samej opinii obowiązek zawiadamiania o przestępstwie budzi także wątpliwości z punktu widzenia przepisów regulujących w kodeksie postępowania karnego. Z przepisów nowelizacji wynika, że np. kontakty kierownika miejskich wodociągów czy szefa filii prywatnej firmy przewozowej z ABW mają polegać na bezpośrednim, obowiązkowym dostarczaniu informacji Agencji i bezpośrednim (z pominięciem zwierzchników) odbieraniu od niej nakazów, czyli w tym wypadku za plecami burmistrza (prezydenta) miasta i właściciela firmy przewozowej. Byłoby to wyraźnym naruszeniem wolności działania samorządu terytorialnego i zamachem na swobodę prowadzenia działalności gospodarczej. [wyimek]Czy kierownik miejskich wodociągów lub szef filii prywatnej firmy przewozowej będzie miał teraz obowiązek dostarczania informacji bezpośrednio do ABW i odbierania od niej nakazów?[/wyimek] Zaliczenie przedsiębiorstwa do wykazu obiektów IK oprócz przedstawionych wyżej konsekwencji pociąga za sobą obowiązek właściciela do wskazania osoby odpowiadającej za kontakty z „właściwymi miejscowo organami administracji publicznej w zakresie ochrony IK”, czyli głównie ABW, co może prowadzić do narzucania tym firmom jawnych quasi-rezydentów służby, którzy pełniliby funkcję podobną do tej, jaką w czasach stalinowskich pełnili osadzani przez UB na statkach handlowych pierwyje pamoszczniki kapitana. Na znalezienie się w wykazie obiektów IK właściciel nie ma żadnego wpływu. Jest on ustalany arbitralnie przez dyrektora RCB „we współpracy z odpowiednimi ministrami odpowiedzialnymi za systemy”. Warto zauważyć, że w trakcie prac nad nowelizacją sejmowa większość odrzuciła poprawkę PiS poszerzającą zasadę współpracy przy ustalaniu wykazu obiektów IK o władze samorządowe i posiadaczy bądź ich przedstawicieli (organizacje skupiające przedsiębiorców). [srodtytul]Środki specjalne pod kontrolą[/srodtytul] Przypomnijmy, że w odniesieniu do ciągle jeszcze obowiązującej ustawy Trybunał Konstytucyjny nakazał przeprowadzenie zmiany definicji sytuacji kryzysowej przyjętej zgodnie z propozycją ekspertów Instytutu Spraw Publicznych („jako prowadzącą do zerwania lub naruszenia więzi społecznych”). Jednak poza tym Trybunał nie dopatrzył się w rozwiązaniach systemowych tam zawartych żadnych uchybień pociągających ryzyko poważnego naruszenia swobód obywatelskich. Obowiązująca jeszcze ustawa kładzie nacisk na wiodącą rolę administracji cywilnej (wojewodów, władze samorządowe) zgodnie ze standardami demokratycznego państwa i nie stwarza żadnych dodatkowych ograniczeń swobody działalności dla właścicieli IK. Proponowana nowelizacja pod hasłem walki z terroryzmem (tak jak niegdyś pod hasłem walki ze szpiegami i sabotażystami) eksponuje rolę służby specjalnej, która ze względu na niezwykłe środki pozostające w jej dyspozycji (przymus bezpośredni, inwigilacja, podsłuchy i posługiwanie się prowokacją) powinna pozostawać pod szczególną kontrolą. [i]Autor w latach 2005 – 2007 był podsekretarzem stanu w MSWiA i szefem Obrony Cywilnej Kraju, obecnie jest doradcą szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL