Tenis

Artyleria przegrała

Jeśli Federer wygra Wimbledon, odniesie 15. wielkoszlemowe zwycięstwo i pobije rekord Pete’a Samprasa (fot: Stefan Wermuth)
Reuters
Wimbledon. Roger Federer jest w półfinale po zwycięstwie nad Ivo Karloviciem 6:3, 7:5, 7:6
W innych ćwierćfinałach Tommy Haas wygrał z Novakiem Djokoviciem 7:5, 7:6 (8-6), 4:6, 6:3, a Andy Murray z Juanem Carlosem Ferrero 7:5, 6:3, 6:2. Dziś półfinały kobiet.
Ivo Karlović ma 2,08 m wzrostu i nie obraża się, gdy mówią mu, że jest tenisistą jednego uderzenia. Wygrał w Londynie serwisem cztery mecze, w piątym trafił na Rogera Federera i tegoroczna wimbledońska przygoda Chorwata dobiegła końca. Liczenie na sensację taką, jaką sprawił w 2003 roku, gdy wygrał kwalifikacje i w pierwszej rundzie wyrzucił z turnieju obrońcę tytułu Lleytona Hewitta, miało podstawy tylko w statystykach. W końcu tylko on zaserwował do środy 137 asów i nie przegrał żadnego gema przy swoim podaniu.
Federer szybko przekreślił te liczby; już w trzecim gemie pokazał, że returnem też się wygrywa, a jak gra dojdzie do tie-breaku, to przewaga barwnego tenisa nad popisami artyleryjskimi jest jeszcze większa. Wielkiej urody w tym meczu nie było, czekanie na to, że faworyt będzie niespodziewaną ofiarą, nie miało sensu. Ostatni as Karlovicia w Wimbledonie 2009 miał numer 160, ale chwilę później publiczności kortu centralnego kłaniał się uśmiechnięty Federer, który potem wziął pozłacane torby i w pozłacanych butach poszedł niespecjalnie zmęczony do szatni. Jest w kolejnym, 21., wielkoszlemowym półfinale – rekord świata. Może zdążył zobaczyć w telewizorze, że jego następnym rywalem będzie Tommy Haas, a nie Novak Djoković. Federerowi chyba jest wszystko jedno, jego przewaga nad resztą wydaje się na razie ogromna, ale dla kolorytu turnieju to chyba dobrze, że w półfinale zagrają dwaj świetni styliści współczesnego tenisa. Haas był siedem lat temu krótko numerem dwa na świecie, jedną z najważniejszych twarzy akademii Nicka Bollettieriego. Kariera Niemca to przykład, że los może bawić się z talentem, jak chce. Kontuzje przerywały starty Haasa tak często, że nic nie wyszło z jego rządów w światowym tenisie w epoce po Borisie Beckerze. Szkoda, bo gdy był zdrów, grał i wygrywał pięknie. Lubić Haasa łatwo także dlatego, że mało w nim niemieckiego drylu, znacznie więcej amerykańskiego luzu. Niemiec wygrał z Serbem na trawie po raz drugi w odstępie kilkunastu dni, niedawno pokonał Djokovicia w finale turnieju w Halle. Powtórka była podobna – swoboda odbić, wyczucie trawy, miękkość poruszania się po korcie – wszystko po stronie starszego z tenisistów. Sensacja więc była, ale nie taka wielka. Haas jest czwartym Niemcem w półfinale Wimbledonu w erze zawodowego tenisa, po Beckerze, Michaelu Stichu i Rainerze Schuettlerze. Dwaj z tej czwórki wygrali cały turniej. Półfinał z Federerem powinien być interesujący, na pewno będzie promocją wszechstronnego tenisa. Gdy niedawno walczyli w Paryżu, skończyło się na pięciu setach, najpierw dwa wygrał Haas, Szwajcar kolejne trzy. Brytyjczycy mają w półfinale swego chmurnego chłopaka ze Szkocji. Andy Murray nawet za łatwo wygrał z Juanem Carlosem Ferrero. Wprawdzie gazety pisały w tonie sentymentalnym, że może Hiszpan grający z dziką kartą powtórzy wimbledońską bajkę Gorana Ivanisevicia z 2001 roku, ale nikt w taką historię nie wierzył. Ferrero chyba też nie ani jego przyjaciel, sławny golfista Sergio Garcia, który patrzył na mecz z loży dla gości. To już sześć lat minęło, odkąd Hiszpan był najlepszym tenisistą świata, teraz powoli staje się biznesmenem, do akademii tenisa dołożył własny luksusowy hotel (Hotel Ferrero, rzecz jasna) w miejscowości Bocairente, 50 minut na południe od Walencji. Awans do grupy najlepszych ośmiu tenisistów Wimbledonu z 70. miejsca rankingu ATP to jednak sukces. Jak słusznie zauważył Federer: – Przypomniało się Hiszpanom, że mają innego gracza niż Rafael Nadal. W środę o przypomnienie światu walczył także inny dawny mistrz, Lleyton Hewitt. Australijczyk jest dziś dobrym ojcem, ale jego tenis ostatnimi czasy cierpiał. Tutaj jednak Hewitt pokonał Del Potro i Stepanka, nabrał wiatru w żagle, lecz po pięciu setach pięknej walki przegrał z Andym Roddickiem. Mógł przynajmniej liczyć na swoich kibiców, łatwo rozpoznawalnych i pełnych wigoru. Reporterowi BBC na pytanie, jak widzą szanse Murraya, odpowiedzieli pytaniem: A kto to jest Murray? Od dziś najważniejsze mecze rozgrywane będą już tylko na korcie centralnym. W planie czwartkowym są rosyjsko-amerykańskie półfinały kobiet. Najpierw o godz. 14 zagra Jelena Dementiewa z Venus Williams, następnie Dinara Safina z Sereną. [ramka][b]Wyniki [/b] >MĘŻCZYŹNI 1/4 finału: R. Federer (Szwajcaria, 2) - I. Karlović (Chorwacja, 22) 6:3, 7:5, 7:6 (7-3); T. Haas (Niemcy, 24) - N. Djoković (Serbia, 4) 7:5, 7:6 (8-6), 4:6, 6:3; A. Murray (W. Brytania, 3) - J.C. Ferrero (Hiszpania) 7:5, 6:3, 6:2; A. Roddick (USA, 6) - L. Hewitt (Australia) 6:3, 6:7 (10-12), 7:6 (7-1), 4:6, 6:4. Pary 1/2 finału: Federer - Haas; Murray - Roddick >JUNIORKI Debel – I runda: M. Linette, H. Watson (Polska, W. Brytania) - P. Lejkina, A.A. Marenko (Rosja) 6:1, 2:6, 6:3. >DZIŚ GRAJĄ 1/2 finału kobiet: J. Dementiewa (Rosja, 4) - S. Williams (USA, 2); D. Safina (Rosja, 1) - V. Williams (USA, 3).[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL