Firma

Nie każdy pohandluje na bałtyckich plażach

Dziennik Wschodni/Fotorzepa, Mac Maciej Kaczanowski
Sprzedaż popcornu, maskotek, wody mineralnej, wypożyczanie leżaków iorganizowanie zabaw dla dzieci nad morzem jest od lat ściśle reglamentowane
Opalając się na plaży, słyszymy wokół głosy osób zajmujących się handlem obnośnym. Idąc nad morze, mijamy też wiele stoisk. Nie każdy jednak może zarabiać na plażowiczach. Kto jest tym zainteresowany, musi wygrać specjalny przetarg kilka miesięcy przed wakacjami.
[srodtytul]Urząd morski wyznacza[/srodtytul] Zasady działania handlu plażowego nie wszystkim się podobają. W piśmie do rzecznika praw obywatelskich Janusza Kochanowskiego kwestionuje je Leszek Kwiatkowski, handlujący w Mielnie. Nie udało mu się zawrzeć umowy z Miejskim Ośrodkiem Sportu i Rekreacji, a teraz konkurent utrudnia mu sprzedaż. Kwiatkowski uważa, że umowa dzierżawy MOSiR z rywalem ogranicza konkurencję. Dotychczas jednak ani on, ani żaden inny z nadmorskich handlarzy nie zdecydował się na złożenie skargi do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
Kwestionuje też blokowanie handlu obnośnego z powoływaniem się na ograniczenia dla terenu nadbrzeżnego. – Ktoś z koszykiem pączków nie jest obiektem handlowym, ale osobą fizyczną, tak więc przepisy o planowaniu przestrzennym (w tym te należące do kompetencji urzędu morskiego) nie mają do niego zastosowania – mówi sprzedawca. Plaże i pas nadbrzeżny traktuje się inaczej niż zwykłe nieruchomości. Ograniczenia dotyczą handlu, gastronomii i usług, m.in. robienia tatuaży, wypożyczania sprzętu plażowego czy bawialni dla dzieci. Status plaż reguluje [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=396533FDB78D2AB95B7E99FB32838C73?id=170545]ustawa o obszarach morskich RP i administracji morskiej (DzU z 2003 r. nr 153, poz. 1502 ze zm.[/link]). Plaża i tereny przyległe to pas techniczny. Jego szerokość to od 10 metrów nawet do kilometra. Urzędy morskie określają dokładnie, jak szeroki w każdej gminie jest pas techniczny. – Urząd morski określa też warunki wykorzystania pasa technicznego do celów innych niż ochronne, w tym do prowadzenia wszelkiej działalności gospodarczej – mówi Ewa Wieczorek ze szczecińskiego UM. [srodtytul]Gminy robią przetargi[/srodtytul] Urzędy porozumiewają się z gminami co do wykorzystania plaż. Samorządowcy muszą przedstawić projekty, co będzie na plażach i blisko nich. Mając zgodę UM, gminy mogą rozpisywać przetargi na dzierżawę punktów handlowych na plażach i okolicznych promenadach. Ceny wywoławcze w tym roku np. w Ustce wahały się od 1 tys. zł do nawet 5 tys. zł za każdy punkt handlowousługowy. W Ustroniu Morskim można było wydzierżawić po kilkaset metrów kwadratowych na jadłodajnię przy wejściu na plażę. To koszt 30 – 60 tys. zł. Podstawą przetargów są [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=11CAFBBD694C5E78A35CB4108B235BFF?id=175872]przepisy o gospodarce nieruchomościami[/link], co ma też swoje wady, gdy pierwszy przetarg nie dojdzie do skutku. Wtedy trzeba ogłosić kolejny, a dopiero potem można zawierać umowy z wolnej ręki. – Niektórzy wygrywają przetargi, ale stwierdzają, że ponieważ nie mieli konkurencji, to korzystniej dla nich będzie zawrzeć umowę z wolnej ręki. Wtedy nie podpisują umów, co powoduje, że tracą jedynie niewielkie wadium. Dla nas to utrudnienie, bo obowiązują nas biurokratyczne procedury, których nie można obejść – mówi zastępca wójta Stegny Roman Pawłowski. Zwycięzca czasem może poddzierżawić miejsce innym handlarzom. [srodtytul]Skarga na monopol[/srodtytul] Czasem dochodzi do przepychanek pomiędzy konkurującymi handlarzami. Tak było rok temu m.in. właśnie w Mielnie i w Stegnie. – Zwycięzcy przetargów z reguły sami starają się pilnować, aby nie pojawiła się konkurencja – mówi Pawłowski. [ramka][b] Nad morzem jest dużo zakazów[/b] - Dyrektorzy urzędów morskich (trzech: w Szczecinie, Gdańsku i Słupsku) wydają zarządzenia porządkowe, w których określają, czego nie wolno bezwzględnie robić nad brzegami morza, na plażach i okolicznych wydmach, a także na co trzeba uzyskać zezwolenie. Podstawą ich wydawania jest ustawa, a są publikowane w dziennikach urzędowych województw nadmorskich. - Nie wolno m.in. zrywać, kosić, deptać żadnej roślinności, rozkopywać wydm, wjeżdżać ani wchodzić na kąpieliska poza oznaczonymi przejściami, biwakować na klifach i wydmach, wpuszczać tam psów. Są też ograniczenia w rozpalaniu ognisk. - Urzędy morskie mogą wydać zgodę np. na wykopywanie piasku z plaży, ustawianie reklam, jazdę konną, prowadzenie handlu, sprzedaż alkoholu (w tym piwa). [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL