fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konsumenci

Klienci muszą zgadywać, jak duże porcje kupują

Fotorzepa, Raf Rafał Guz
Letnie bary i restauracje nie podają dokładnych danych o cenach potraw i napojów oraz wielkości porcji. Ruszają kontrole Inspekcji Handlowej w tej sprawie
Karczma dell Opera we Władysławowie serwuje pierogi z mięsem, ale ich cenę podaje na trzy różne sposoby. Na tablicy przy wejściu porcja za 9 zł liczy sześć sztuk, na ulotkach jadłodajnia ogłasza, że za tę samą cenę można dostać aż dziewięć sztuk. Jest też tabliczka, że porcje pierogów liczą po sześć sztuk.
– Proszę się nie przyzwyczajać do cen podanych w karcie – instruuje parę turystów sprzedająca posiłki w barze Oleńka w Jastrzębiej Górze. I rzeczywiście, płacą o 2 zł więcej, niż wynika z menu. Za takie praktyki restauratorom grożą kary od Inspekcji Handlowej, która właśnie rozpoczyna kontrole sezonowej gastronomii.
– Przygotowujemy się do kontroli takich miejsc. Zaczną się w lipcu – mówi Anna Klecha z IH w Gdańsku.
[srodtytul]Wymogi dla wszystkich[/srodtytul]
Aneta Styrnik z biura prasowego Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (któremu teraz podlega IH) podkreśla, że kontrolerzy starają się działać cyklicznie. – Kontrole prowadzą głównie wojewódzkie inspektoraty w miejscowościach o nasilonym ruchu turystycznym, latem są to zwłaszcza tereny nadmorskie – zaznacza Styrnik. Inspektorzy nie ukrywają, że idąc na kontrole, sugerują się też skargami niezadowolonych konsumentów na nierzetelne jadłodajnie.
Z przepisów wynika, że należy dokładnie informować o wielkości porcji i jej cenie. Bary, restauracje czy punkty fast food muszą przestrzegać [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=AAF1E5A8C586F31824CEEBF8BF6CDFD2?id=166240]rozporządzenia w sprawie szczegółowych zasad uwidaczniania cen towarów i usług oraz sposobu oznaczania towarów przeznaczonych do sprzedaży (DzU z 2002 r. nr 99, poz. 894 ze zm.)[/link]. Chodzi m.in. o wywieszanie cenników. Muszą się znajdować na zewnątrz albo zaraz przy wejściu do lokalu. Z cennika klient musi się dowiedzieć o ilości nominalnej porcji potrawy, ilości głównego składnika (mięsa, drobiu, ryby), dodatkach uzupełniających, np. frytkach, surówkach. Ścisłe regulacje dotyczą też wyrobów garmażeryjnych.
– Te same zasady dotyczą placówek całorocznych i sezonowych – mówi Katarzyna Kielar z IH w Katowicach.
Trzeba też dokładnie informować o napojach, w tym drinkach – ile jest w nich alkoholu, a ile soku. Odpowiedni standard muszą mieć podawane kawy i herbaty.
– Powinniśmy wiedzieć, ile i za co płacimy – mówi Kielar.
Na jadłodajnie łamiące przepisy IH może nałożyć mandaty, skierować sprawy do sądu.
– Niestety, od wielu lat sytuacja się nie poprawia – mówi Klecha.
[srodtytul]Gdzie się skarżyć[/srodtytul]
Skargi na nierzetelnych najlepiej kierować do IH. Anna Klecha przyznaje, że takie donosy się zdarzają. – Odnoszę wrażenie, że skarg jest więcej, gdy nad morzem nie dopisuje pogoda – śmieje się. Tłumaczy, że wtedy turyści są generalnie mniej zadowoleni z wypoczynku, więcej też czasu spędzają w barach. Częściej więc zdarzają się konflikty z serwującymi jedzenie.
Skargi na nieuczciwych albo nieznających przepisów trafiają też sporadyczne do rzeczników konsumentów. Tyle że oni zajmują się głównie przypadkami mieszkańców ze swoich okolic.
– Tymczasem na moim terenie podczas wakacji zdecydowana większość to przyjezdni, także wiele sezonowych placówek prowadzą podmioty z zewnątrz – mówi Aleksandra Łyczak, rzecznik konsumentów w powiecie lęborskim, w którym leży m.in. Łeba.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA