Okręt flagowy głasnosti

Okładka tygodnika z 2006 r. z fotomontażem ilustrującym „skok roku” ministra kultury Michaiła Szwydkoja
ITAR-TASS
Rosja czyta go od 109 lat. Nie ukazywał się tylko w czasach wojny domowej i... przez ostatnie pięć miesięcy, gdy jego istnienie pod znakiem zapytania postawiły kryzys i zmiana właściciela
– Ta przerwa była bardzo bolesna, ale uświadomiła nam, czym jest „Ogoniok”. Każda rosyjska rodzina miała z nim romans, o kimś pisano, ktoś sam pisał, jeszcze komuś wydrukowano fotografię babci, ktoś zbierał wycinki, ktoś całe roczniki. Zaskakująco dużo ludzi przejmowało się jego losem, pytali nas, czy on nie umarł. Do tej pięciomiesięcznej przerwy przyczynił się oczywiście kryzys – mówi „Rz” Wiktor Łoszak, który od 2003 roku jest naczelnym tygodnika. Nowy właściciel „Ogońka” obiecuje, że nie będzie ingerował w zawartość. – Zostali ci sami ludzie, ten sam styl pisania. Zobaczymy, jak to wyjdzie w praktyce – na razie jesteśmy dobrej myśli – dodaje Łoszak.W ciągu ponad wieku swojego istnienia „Ogoniok” zmieniał się wraz z Rosją: popularny magazyn sprzed rewolucji w czasach bolszewików przekształcono w organ, który przez dziesięciolecia jak zwierciadło odbijał kult kolejnych sekretarzy generalnych: Stalina, Chruszczowa, ...
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL