Wiadomości

Gangster wsypał Lwa R.

Zdaniem śledczych Lew R. korzystał z fałszywych zaświadczeń lekarskich. Na zdjęciu doprowadzenie producenta na przesłuchanie do białostockiej prokuratury w grudniu 2005 roku
Rzeczpospolita
Miał się posługiwać fałszywymi zwolnieniami lekarskimi. Jak ustaliła „Rz”, obciążył go skruszony przestępca Konrad T., który został tzw. małym świadkiem koronnym
Lew R., bohater jednej z najgłośniejszych afer korupcyjnych ostatnich lat, znowu ma kłopoty. Został wczoraj zatrzymany przez CBA, a prokuratura Apelacyjna w Łodzi postawiła mu zarzuty, za które grozi do dziesięciu lat więzienia. Śledczy podejrzewają, że znany producent filmowy posługiwał się fałszywą dokumentacją lekarską.
– Lwu R. przedstawiono zarzuty dotyczące pozyskania w niezgodny z prawem sposób badań lekarskich – mówi „Rz” mec. Marek Małecki, który bronił R. w sprawie o płatną protekcję wobec Agory. [srodtytul]Zeznania Konrada T. [/srodtytul]
Jak śledczy wpadli na trop afery, w którą mają być zamieszani lekarze, adwokaci, gangsterzy i znany producen t? Wszystko zaczęło się od zeznań Konrada T., powiązanego z warszawskimi grupami przestępczymi. Był pośrednikiem między medykami a kancelariami adwokackimi – wynika z ustaleń łódzkich prokuratorów. Za pieniądze miał pomagać w załatwieniu fałszywych papierów, dzięki którym przestępcy unikali procesów, nie stawiali się na przesłuchania, a nawet wychodzili z więzienia. – Gdy T. wpadł, ratował swoją skórę: mówił dużo i chętnie, licząc na złagodzenie kary. Został tzw. małym świadkiem koronnym – mówi jeden ze śledczych. Konrad T. opowiedział, jak dzięki znajomym lekarzom, m.in. z ośrodków w Konstancinie, załatwiał „potrzebującym” odpowiednie dokumenty. Spreparowane tak, że wynikało z nich, iż delikwent jest ciężko chory i w żadnym razie nie może np. siedzieć za kratami. T. wpadł przy próbie załatwienia lewych papierów (jest podejrzany o płatną protekcję). Ilu przestępców skorzystało z fałszywych zaświadczeń? – śledczy milczą. Z informacji „Rz” wynika, że w środowisku gangów T. miał opinię skutecznego, a na łapówki wydawano duże pieniądze. – T. potrafił zarobić w tydzień na tym procederze nawet 100 tys. zł – twierdzi nasz rozmówca. Jednym z klientów Konrada T. miał zostać właśnie Lew R. Według informacji „Rz” doszło do bezpośredniej rozmowy mężczyzn. – Czy mogę mówić otwartym tekstem? – miał spytać producent. – Otwartym tekstem już mówiłeś w obecności Michnika – wypalił T., który zrelacjonował śledczym przebieg rozmowy. [srodtytul]Lewe zwolnienia?[/srodtytul] Funkcjonariusze CBA przyjechali po Lwa R. wczoraj do jego rezydencji w podwarszawskim Konstancinie. – Do zatrzymania doszło o szóstej rano, odbyło się ono w asyście antyterrorystów – opowiada mec. Małecki. Tego samego dnia ujęto dziewięć innych osób, w tym syna Lwa R. (na lotnisku, gdy wrócił z podróży) i dwóch znanych warszawskich adwokatów. Z informacji „Rz” wynika, że są to: Robert D. i Andrzej P., którzy bronili m.in. bossów gangu pruszkowskiego (np. Andrzeja Z., ps. Słowik). Jarosław Szubert, rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Łodzi, poinformował, że zatrzymania mają związek z prowadzonym od dwóch lat śledztwem, którego „przedmiotem są liczne przestępstwa o charakterze korupcyjnym, płatnej protekcji, przestępstwa przeciwko wymiarowi sprawiedliwości oraz przeciwko wiarygodności dokumentów” z lat 2000 – 2007. Zarzuty wobec Lwa R. – według informacji „Rz” – dotyczą okresu, zanim zaczął odbywać karę dwóch lat więzienia za pomoc w płatnej protekcji. Prokuratura ma zastrzeżenia m.in. do zaświadczenia z września 2005 r., które producentowi wystawił lekarz z warszawskiej Pragi. Miało ono usprawiedliwić nieobecność R. na badaniach lekarskich, na które wysłał go sąd, chcąc wiedzieć, czy może siedzieć w więzieniu. Zwolnienie nie pomogło producentowi – sąd uznał je za nierzetelne, posłał R. za kratki, a na lekarza donióśł do prokuratury (jego proces trwa). W winę Lwa R. nie wierzy mec. Marek Małecki. – Pan R. został przebadany ze 30 razy, w tym przez biegłych z zakładu medycyny sądowej. Nie mam wątpliwości, że wszystkie zaświadczenia, jakie kiedykolwiek przedstawił, były autentyczne – mówi „Rz”. [ramka]Korupcyjna propozycja znanego producenta Nazwisko Lwa R. dało nazwę słynnej aferze, która stała się początkiem końca rządu Leszka Millera. W grudniu 2002 r. „Gazeta Wyborcza” napisała, że R. przyszedł do Agory z korupcyjną propozycją: oferował redaktorowi naczelnemu Adamowi Michnikowi korzystne dla spółki zmiany w ustawie medialnej, w zamian domagając się 17,5 mln dolarów łapówki. Powoływał się przy tym na wpływy w rządzie, tzw. grupę trzymającą władzę. W 2004 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie skazał producenta na dwa lata więzienia za pomoc w płatnej protekcji. Lew R. odbył ponad połowę orzeczonej kary, jesienią 2006 r. został warunkowo zwolniony z więzienia. Śledztwo w sprawie tzw. grupy trzymającej władzę białostocka prokuratura umorzyła. Z raportu sejmowej komisji śledczej, która zajmowała się aferą, wynika, że w grupie byli Leszek Miller, Aleksandra Jakubowska, Włodzimierz Czarzasty, Robert Kwiatkowski i Lech Nikolski. [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL