fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Media

Młot na Katarynę

Wywiad się nie udał – tak pewnie skomentowali swoje wysiłki dziennikarze paru gazet. Chodzi o rozmowy z Wojciechem Sadurskim w „Dzienniku” i z Andrzejem Nowakiem w „Gazecie”
Rozmowy w obu przypadkach bardzo ciekawe, ale – co łatwo dostrzec – obie poszły w kierunku niezgodnym z oczekiwaniami dziennikarzy.
+++
Najpierw Sadurski w „Dzienniku”. Przypomnijmy, że gazeta Roberta Krasowskiego wdała się ostatnich dniach w tyle niezrozumiały, co obrzydliwy atak na blogerkę Katarynę. „Dziennik” nie tylko zaatakował ją za to, że (jak większość blogerów zresztą) ukrywa się pod pseudonimem, ale też z dumą pochwalił się, że wie, kim jest Kataryna i – podając wiele informacji na jej temat – w praktyce ujawnił, kim jest blogerka.
Wobec tego, że zachowanie „Dziennika” skrytykowała większość mediów, a nawet najpoważniejszy publicysta tej gazety, Piotr Zaremba (choć pozwolono mu na to tylko w wydaniu internetowym), pismo Krasowskiego usiłowało jako młota na Katarynę użyć Wojciecha Sadurskiego, profesora prawa, który kiedyś skrytykował słynną blogerkę i domagał się ujawnienia jej tożsamości. Na co liczył „Dziennik” widać w tytule wywiadu: „Anonimowość ma granice”. Niestety potem Sadurski zawiódł Krasowskiego i jego kolegów, bo treść jego wypowiedzi jest w zupełnie innym tonie – otóż całkiem jednoznacznie broni on Kataryny i jej prawa do pozostania anonimową.
Dziennikarze mają prawo do wyboru tytułu wywiadu, jaki uważają za stosowny. „Dziennik” jednak tego prawa nadużył wybierając zdanie z kontekstu, które jest sprzeczne z wymową całego tekstu. Dokonał manipulacji. Zgodnie z zasadą, że jeśli rzeczywistość zaprzecza tezie gazety, to tym gorzej dla rzeczywistości.
+++
Inny problem ma „Gazeta Wyborcza” – tam dziennikarz chyba uznał, że uda mu się przechytrzyć prof. Andrzeja Nowaka, ostatnio atakowanego za to, że był promotorem poświęconej Lechowi Wałęsie pracy magisterskiej Pawła Zyzaka. Ten wywiad to najlepszy przykład, jak za pomocą wiedzy i inteligencji można pokonać ideologiczną hucpę. Andrzej Nowak wymienia wiele przykładów tego, w jaki sposób był represjonowany z powodu książki Zyzaka, opowiada o tym, że grożono porwaniem jego dziecka – na co żurnalista z „Wyborczej” ironicznie odpowiada: „Współczuję”.
Andrzej Nowak demaskuje też manipulację, jaką było powielanie przez „Gazetę” i inne media określenia „nożownik z kompleksem Edypa”, którego w rzeczywistości nie było w książce Pawła Zyzaka. I przedstawia ciekawe wyjaśnienie ataku „GW” na IPN. Otóż Instytut przygotowuje publikację tomu dokumentów poświęconych marcowi 1968 – będą tam zeznania, które – jak mówi Nowak – „zdaje się nie o wszystkich dobrze świadczą”. Dlatego „Gazeta” miała podjąć „wojnę prewencyjną” z IPN o Zyzaka – aby łatwiej było zdezawuować jego późniejsze wydawnictwo.
Nowak klarownie wyjaśnia swoje tezy, na co dziennikarz „Gazety” ma tylko jedną „merytoryczną” odpowiedź: to teorie spiskowe. A najzabawniejsza jest jego propozycja, aby pisać biografie Wałęsy dopiero od momentu, gdy przyjechał on do Gdańska. „Może nie musimy wiedzieć wszystkiego o biografii Lecha Wałęsy” – mówi dziennikarz „GW”. To zdanie dobrze służy za pointę filozofii „Wyborczej”.
[ramka]Skomentuj [link=http://blog.rp.pl/blog/2009/05/23/dominik-zdort-mlot-na-kataryne/]na blogu[/link][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA