fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Złodziei pamięci nazywał po imieniu

Gustaw Herling-Grudziński z żoną, 1997 r.
Fotorzepa, Jacek Domiński JD Jacek Domiński
Jakże realistyczna jest ostatnia scena „Innego świata” – informacji o uwolnieniu Paryża towarzyszy smutek emigranta, którego kraj przechodzi pod nową okupację - mówi Włodzimierz Bolecki w rozmowie z "Rz"
[b]Rz: Czy Gustaw Herling-Grudziński myślał o zrobieniu pisarskiej kariery na Zachodzie?[/b]Kariera to w tym przypadku nie najlepsze określenie. Herling był znany na Zachodzie niemal od razu po napisaniu „Innego świata”, który najpierw ukazał się po angielsku – w 1951 roku…… z przedmową Bertranda Russella...... w przekładzie Andrzeja Ciołkosza, syna Adama. Książka była wznawiana, tłumaczona na wiele języków. Następnie, dzięki pracy w „Kulturze”, Herling był znany w środowisku emigrantów z Europy Wschodniej, doskonale znali go Rosjanie. We Włoszech publikował artykuły w tamtejszej prasie i szczęśliwym trafem zaprzyjaźnił się też z Ronaldem Stromem, Amerykaninem, który w szkole wojskowej w USA nauczył się języka polskiego jedynie po to, by nie trafić na wojnę do Korei. I Strom zaczął tłumaczyć Herlinga na angielski. Jednym słowem, Herling-Grudziński nie miał większych problemów z zaistnieniem na rynkach zachodnich. Oczywiście, po...
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA