Dane gospodarcze

Więcej Ukraińców

Fotorzepa, Seweryn Sołtys
Sady i nadwiślańskie plantacje truskawek to cel coraz liczniejszych przyjazdów Ukraińców i Białorusinów. Problemem są wizy
W Konsulacie RP we Lwowie gorączka wizowa zaczęła się już w styczniu. – Im bliżej sezonu ogrodniczego, tym kolejka większa, nie nadążamy – można usłyszeć w polskiej placówce, która wystawia wizy z prawem do pracy na podstawie oświadczeń polskich właścicieli gospodarstw.
– To upraszcza sprawę i otwiera drzwi do obszaru Schengen – przyznaje konsul Bartłomiej Jakubik z białoruskiego Grodna. Sadownicy czy plantatorzy potwierdzają jedynie ustnie w najbliższym powiatowym urzędzie pracy zamiar zatrudnienia cudzoziemca. Dla ogromnej rzeszy Ukraińców czy Białorusinów praca w Polsce przez 180 dni w roku to w kryzysie kusząca, a czasem jedyna perspektywa atrakcyjnego zarobku. – Adresy pracodawców rzadko się zmieniają, widać, że gospodarze są przywiązani do sprawdzonych pracowników – obserwuje konsul Jakubik.
Po wejściu do strefy Schengen trudniej dostać europejską wizę turystyczną, podniesiono również opłaty. Ale wiz z prawem do pracy konsulaty na Białorusi wystawiają nawet siedmio – ośmiokrotnie więcej niż przed wejściem Polski do układu otwierającego granice w UE. – Na razie resort nie planuje zniesienia ułatwień w sezonowym zatrudnianiu cudzoziemców – zapewnia Bożena Diaby, rzecznik resortu pracy. Przyjazdy te próbowali na początku roku zastopować związkowcy. – Przekonywaliśmy, że zagraniczna doraźna pomoc w gospodarstwach to nasze być albo nie być. Zbiory są raz w roku i jeśli zabraknie rąk do pracy, to plantator przegrywa, ale tracą wszyscy – mówi Tomasz Solis, wiceprezes Związku Sadowników Polskich. Na polach i w sadach jedyną oznaką kryzysu jest fakt, że zapotrzebowanie na dodatkowe ręce do pracy nie rośnie tak gwałtownie jak kiedyś. – Ucięły się zlecenia z przemysłu maszynowego, motoryzacji. Ale plantatorzy z Sadpolu złożyli zlecenie na sprowadzenie ponad 800 sezonowych robotników – mówi Katarzyna Kordoń, prezes K&K Selekt, firmy wyspecjalizowanej w ściąganiu pracowników ze Wschodu. Kordoń twierdzi, że w tym roku widać zmianę nastawienia sąsiadów do pracy w Polsce. Widzą oni u nas szansę na zarobek i przetrwanie kryzysu.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL