fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Niewygrane zwycięstwo

Niemiecka ulotka z 1944 r.
Muzeum Wojska Polskiego
Do arcyreportażu Melchiora Wańkowicza „Bitwa o Monte Cassino”, a co za tym idzie i do samej bitwy, mam bardzo osobisty stosunek.
Tak się złożyło, że jeden z moich szkolnych przyjaciół miał w domu emigracyjne wydanie, przeszmuglowane niegdyś przez ojca. Podniszczone, pozbawione obwolut i zdekompletowane, bo bez pierwszego tomu, ale w owych czasach po prostu bezcenne. Mieliśmy z kumplami kilka takich książek – ja ocalałe z dziadkowej biblioteki pamiętniki generała Dowbora-Muśnickiego i tom wspomnień „uczniów-żołnierzy” z 1920 roku, inny z kolegów przedwojenny podręcznik historii z omówieniem wojny z bolszewikami (które całe pracowicie przepisałem, odrysowując też mapy taktyczne).Ale pierwsze wydanie Wańkowicza było bez wątpienia skarbem najcenniejszym. Nie chciałbym popadać w patos, a bez tego bardzo trudno wyjaśnić, czym dla mnie i dla moich przyjaciół była wtedy ta książka, pożyczana na jedną noc pod karą śmierci, czytana z wypiekami na twarzy, z łomotem serca, i czym była ta Polska, o której się z niej dowiadywaliśmy.Brakujący pierwszy tom mogłem przeczytać dopie...
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA