Świat

Nie zawiódł Palestyńczyków

Papież w Betlejem
AFP
Papież w Betlejem. Benedykt XVI apelował o utworzenie niepodległej Palestyny i modlił się za dzieci zabite w Gazie.
Plac Żłóbka przed Bazyliką Narodzenia Pańskiego w Betlejem wyglądał wczoraj tak, jakby odbywał się na nim patriotyczny wiec, a nie papieska msza. Oprócz biało-żółtych chorągiewek w barwach Watykanu ludzie wymachiwali palestyńskimi flagami narodowymi. Wiele osób, także zachodni pielgrzymi oraz księża i zakonnice, miało na głowach arafatki, a na szyjach szarfy z napisem „Wolna Palestyna”.
Nawet kapłani udzielający komunii nosili arabskie chusty. – Vivat Papa, Vivat Palestina! – skandował tłum, gdy na placu pojawił się papamobile z Benedyktem XVI. Naprzeciw ołtarza rozwieszono gigantyczną palestyńską flagę, a obok podobnych rozmiarów fotografię twarzy papieża i prezydenta Autonomii Palestyńskiej Mahmuda Abbasa na tle... złotej kopuły meczetu al Aksa. Papież podczas kazania nie zawiódł palestyńskich wiernych. – Jestem za wami bracia i siostry! Kościół jest z wami solidarny. Moje serce jest z pielgrzymami z rozdartej wojną Gazy. Przekażcie swoim rodzinom i społeczności moje gorące pozdrowienie i żal z powodu wszelkich trudności, przez które musieliście przejść – powiedział, wywołując długą owację.
W ten sposób odniósł się do niedawnej izraelskiej operacji w Strefie Gazy, podczas której zginęło wielu cywilów. Jeszcze mocniejsze słowa padły podczas Modlitwy Wiernych: „Módlmy się za dzieci z Gazy, które zostały zabite albo osierocone. Niech będą im oszczędzone dalsze cierpienia”. [srodtytul]Bardzo ważne poparcie[/srodtytul] Wcześniej, podczas spotkania z Abbasem, papież wezwał do utworzenia państwa palestyńskiego. – Watykan popiera wasze prawo do suwerennej ojczyzny w kraju waszych przodków – powiedział. I choć jednocześnie wezwał młodych Arabów, aby odrzucili pokusę dokonywania aktów przemocy i terroryzmu, nie zmąciło to entuzjazmu Palestyńczyków. Szczególnie że po południu papież odwiedził obóz dla uchodźców Aida. Plątaninę gęstych uliczek wokół niewielkich, zaniedbanych domów, w których od 1948 roku mieszkają palestyńscy uchodźcy. Ludzie, którzy uciekli lub zostali wypędzeni z terytoriów dzisiejszego Izraela. – Nawet nie wyobraża sobie pan, jak ważne dla nas były dzisiejsze słowa Ojca Świętego. Świadectwo, że Kościół nie zapomniał o naszej niewielkiej społeczności – mówił rozentuzjazmowany Biszan Khuri, który stał na czele grupy pielgrzymów ze Strefy Gazy. – Katolicy w Gazie strasznie się wycierpieli, dokładnie tak samo jak muzułmanie. Izraelskie bomby nie rozróżniają religii swoich ofiar – dodał, ocierając chustką spocone czoło. Mimo upału plac Żłóbka szczelnie wypełniał tłum. We mszy uczestniczyło około 10 tysięcy wiernych. Najwięcej było palestyńskiej młodzieży, która setkami aparatów komórkowych robiła zdjęcia papieżowi i nagrywała krótkie filmiki. – Zaraz wrzucimy to na YouTube. Tak żeby cały świat mógł zobaczyć, że papież popiera naszą sprawę – mówili, śmiejąc się, młodzi ludzie. [srodtytul]Chrześcijanie mają dość[/srodtytul] Ale życie palestyńskich chrześcijan nie jest wesołe. Z jednej strony izraelski mur odgradzający ich od świata, bezrobocie i szara codzienność okupowanego Zachodniego Brzegu Jordanu, z drugiej silny nacisk ze strony ekspansywnej, potężnej społeczności muzułmańskiej. Efekt? Masowa emigracja. Jeszcze dziesięć lat temu chrześcijanie stanowili 80 procent mieszkańców Betlejem. Dzisiaj 80 procent to muzułmanie. – Połowa mojej rodziny wyjechała do Michigan. Brat założył tam arabską restaurację. Nieźle mu się wiedzie. Nikt nie buduje wokół jego domu betonowego muru i nikt do niego nie strzela. Ja też już mam tego dość i nie wykluczam, że poszukam szczęścia w Ameryce – opowiada Issa Szomali. Ciemne okulary, żel na włosach, złoty krzyżyk na piersi, a w rękach tektura z naklejonym na palestyńską flagę wizerunkiem Benedykta XVI. Napis: „We love You pope”. – Staramy się robić wszystko, żeby powstrzymać odpływ chrześcijan z Betlejem. Remontujemy im domy, znajdujemy pracę, rozwiązujemy konflikty. Pamiętam doskonale czasy drugiej wojny światowej w Europie. To porównywalna sytuacja – przekonuje 85- letnia francuska zakonnica Marie Paule, która od wielu lat pracuje w Betlejem. – Papież nie ma oczywiście władzy politycznej, nie zmieni ich sytuacji, może ich jednak podtrzymać na duchu . Palestyńskiego entuzjazmu nie podzielają Izraelczycy. – Kolejny raz okazało się, że papież jest stronniczy, że sprzyja Arabom. Nie rozumie, że musimy się bronić przed terroryzmem – przekonuje ekspert ds. stosunków żydowsko-katolickich prof. Sergio Ichaak Minerbi. W Izraelu bardzo krytycznie oceniono też wystąpienie papieża w Yad Vashem. Mówiono, że zabrakło przeprosin za grzechy Kościoła wobec Żydów. [ramka][b]Polscy pielgrzymi[/b] [srodtytul]Biało-czerwono w Betlejem[/srodtytul] Najliczniejszą grupę zagranicznych pielgrzymów podczas papieskiej mszy w Betlejem stanowili Polacy. Samych członków neokatechumenatu przybyło do Izraela blisko 600. Do tego trzeba jeszcze doliczyć kilkuset innych pielgrzymów z naszego kraju. – Przyjechaliśmy dla papieża, aby pokazać mu, że ma za sobą Polaków. Ale także po to, żeby zobaczyć Ziemię Świętą. Żeby być w miejscach, w których był Jezus. To wielkie przeżycie – mówił Tomasz Turowski z Torunia. Polscy pielgrzymi po zakończeniu mszy opanowali uliczki Betlejem. Wszędzie rozlegały się polskie rozmowy i pieśni. Na każdym kroku można było zobaczyć koszulki i czapki z białym orłem. Polacy stanowili jedną z głównych atrakcji dnia w Betlejem. Palestyńczycy fotografowali się na tle tańczą- cych na ulicach młodych ludzi. Polaków oblegali też dziennikarze i fotoreporterzy. [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL