Biznes

Egzekutorzy idą za granicę

Trans Południe, wielka firma transportowa z Dębicy, ogłosiła upadłość w ubiegłym miesiącu
youtube
Rosną problemy firm z odzyskaniem pieniędzy od zagranicznych partnerów. Liczba windykacji w I kw. dramatycznie wzrosła – wynika z danych Euler Hermes przygotowanych dla „Rz”
Największe kłopoty z odzyskaniem pieniędzy mają firmy transportowe. – Ich odbiorcy nie liczą na długotrwałą współpracę i lekceważą płatności. Regulują je w ostatniej kolejności, dopiero za innymi dostawcami – mówi kierownik windykacji międzynarodowej w Euler Hermes Wiktor Stankiewicz.
Na Węgrzech o pieniądze walczą firmy z branży elektromaszynowej i chemicznej, w Wielkiej Brytanii z branży spożywczej i meblarskiej, we Francji firmy usługowe. Najgorzej jest na Ukrainie. – Z wypłatami zalega większość naszych partnerów. Płatności przesuwane są nawet o pół roku, jakiekolwiek sankcje w zasadzie są nie do wyegzekwowania – mówi Paweł Barański z firmy Chłodnie Ka, producent chłodni spożywczych eksportujący na Ukrainę. Trudną sytuację polskich firm potwierdza także ambasada polska w Kijowie. Z kolei polscy dyplomaci w Bukareszcie twierdzą, że choć w Rumunii zarejestrowanych jest 550 spółek z polskim kapitałem, to kłopoty z płatnościami dotyczą głównie firm eksportowych. – Przedsiębiorcy podpisują niedokładne umowy lub zawierają kontrakty na telefon i potem nie mogą odzyskać pieniędzy – mówi Halina Gołębicka, radca ambasady polskiej w Bukareszcie. Przyznaje, że przybyło pytających o adresy firm windykacyjnych.
Na Ukrainie wartość windykowanych przez Euler Hermes należności wzrosła 17 razy. Na Litwie ściągano w pierwszym kwartale ponad 15 mln zł – trzy razy więcej niż przed rokiem, a liczba zleceń wzrosła ponad osiem razy. Na Łotwie egzekwowane długi wobec polskich firm wzrosły trzykrotnie, do 8,4 mln zł. Liczba składanych tam zleceń windykacyjnych zwiększyła się ponadpięciokrotnie. Na Słowacji tych ostatnich przybyło o 78 proc., w Wielkiej Brytanii o 204 proc., we Włoszech o 141 proc. Mniej ściąganych jest należności w Niemczech: ich wartość w pierwszym kwartale spadła do21,7 mln zł czyli jednej trzeciej długów sprzed roku. Dane te nie uwzględniają jednak zadłużenia wobec dużych firm, które mają własne działy windykacyjne. Stosunkowo niskie kwoty egzekwowanych należności wynikają z tego, że są problemy z odzyskaniem pieniędzy. Duże, jak działający w Rosji i na Ukrainie producent mebli Forte, ubezpieczają transakcje. – Gdy jest problem, przechodzimy na system przedpłat lub kończymy współpracę z klientem – mówi Maciej Formanowicz, prezes spółki. Jest jednak i dobra wiadomość. Choć liczba i wartość ściąganych długów rośnie, skracają się terminy: według Euler Hermes na Ukrainie czas odzyskania pieniędzy skrócił się ze 138 do 60 dni, na Słowacji ze 108 do 42, w Niemczech z 81 do 35. – Przedsiębiorcy szybciej reagują na brak zapłaty i lepiej układają umowy – tłumaczy Stankiewicz. Z drugiej strony polskie firmy też nie płacą na czas zagranicznym kontrahentom. Branża mięsna spóźnia się z zapłatą za surowce do produkcji, zwłaszcza półtusze z Niemiec i Danii. Firmy włoskie czekają na zapłatę od polskich odbiorców ceramiki i luster, a niemieckie – za produkty używane w przemyśle lekkim. [ramka][b]Prawo co dnia wyjaśnia[/b] Windykacja należności od zagranicznego kontrahenta jest bardziej kłopotliwa niż od krajowego. Lepiej stosować zabezpieczenia wykonania zobowiązania: - hipotekę; - zastaw rejestrowy (obciążenie ruchomości dłużnika, np. pojazdów); - przewłaszczenie na zabezpieczenie (przeniesienie przedmiotów należących do dłużnika z zastrzeżeniem ich zwrotu po wywiązaniu się z umowy); - weksel; - karę umowną (dzięki niej w razie niewykonania umowy nie jest konieczne żmudne dowodzenie wysokości strat). [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL