Literatura

Sorry, Winnetou

Witryna
Czy Hitler znalazłby pośród publikowanych dziś tytułów zadowalające go lektury? Ochotę do zadania takiego pytania budzi książka amerykańskiego historyka Timothy’ego W. Rybacka „Hitler’s private library” (Knopf).
To nie pierwsze bynajmniej opracowanie poświęcone temu zagadnieniu – pierwszy opis kolekcji pojawił się już w 1942 roku („This is the enemy” Fredericka Oechsnera), najnowsze publikacje pochodzą z 2001 (katalog książek Hitlera znajdujących się w amerykańskich zbiorach, przygotowany przez Phillippa Gasserta i Daniela S. Matterna) i 2003 roku (podobny opis, tyle że koncentrujący się wyłącznie na kolekcji waszyngtońskiej Biblioteki Kongresu autorstwa Ambrusa Miskolczego). Nie ma się czemu dziwić – mało znany, niejako marginesowy temat jest łakomym kąskiem, bo naprawdę niewiele można dodać do naszej wiedzy o Führerze. Biblioteka Hitlera liczyła ponad 16 tysięcy tomów. Największą sekcję tworzyły prace poświęcone szeroko pojmowanej wojskowości, potem działy obejmujące sztukę i architekturę (wódz Rzeszy był przecież niedocenionym artystą), astrologię i mistykę, odżywianie i dietę, wreszcie beletrystykę. Było wśród nich mnóstwo książek, do których zapewne nigdy nie zajrzał – prezenty oficjalne i prywatne dary, z czołobitnymi dedykacjami i inskrypcjami, zaskakujące czasem tytułami albo nazwiskami autorów.
Oechsner, który pracował dla UPI w Berlinie podczas wojny, o bibliotece dowiedział się, rozmawiając z ludźmi z otoczenia Führera. Zbiór rozbity był na kilka miejsc, głównie w monachijskim mieszkaniu i w górskiej rezydencji w Berchtesgaden. Sporo książek trafiło na regały w Kancelarii Rzeszy w Berlinie. Hitler lubił mieć stale pod ręką kilka lektur, dlatego też nawet ruszając na poligon czy do którejś z polowych kwater, zabierał pakę książek. Czytał dużo i szybko, to przyznają wszyscy, którzy byli z nim bliżej. Spędzał na czytaniu noce, do lektury potrafił podchodzić wyjątkowo emocjonalnie – Ryback przytacza relację wysokiego rangą oficera, który dzielił z Hitlerem kwaterę i przez cienką ścianę słyszał gwałtowne i nerwowe przewracanie stron. Führer jeszcze jako niedoszły student w Wiedniu spędzał sporo czasu wśród bukinistów, podobnie było w Monachium. Zbierał z przekonaniem książki poświęcone wojskowości: pamiętniki dowódców i żołnierzy, analizy strategiczne, historie bitew i kampanii, podręczniki i instrukcje, nawet opisy sprzętu i wyposażenia. Te szczegóły przydawały mu się później, już w czasie wojny, kiedy to potrafił zażarcie dyskutować z dowódcami i przekonywać ich do swoich decyzji. Na szczęście nie zawsze mądrych i do końca przemyślanych, dzięki czemu wojna trwała „zaledwie” pięć lat… Ryback, który omawia tylko garść tytułów wybranych z biblioteki Hitlera (niewiele zresztą z niej pozostało – co było w Berlinie, wywieźli Rosjanie, zbiór monachijski rozkradli amerykańscy żołnierze polujący na pamiątki, w Bibliotece Kongresu znajduje się dziś około 1200 książek wyselekcjonowanych z 3000, jakie znaleziono już po wojnie w opuszczonej kopalni soli), stara się prześledzić wpływ, jakie wyselekcjonowane przez niego pozycje miały – albo tylko mogły mieć – na czytelnika. Przywołuje teksty adwokatów wyższości aryjskiej rasy (np. Dietricha Eckarta czy Svena Hedina) i zdeklarowanych antysemitów w rodzaju Henry’ego Forda (tak, tego Forda). Wyciąga okultystów, którzy tak pociągali wszystkich nazistów. Przypomina ulubione lektury Hitlera, czyli… kompletny zbiór utworów Karola Maya, w tym wieloksiąg przygód Winnetou. Wódz Rzeszy zaczytywał się w przygodach wodza Indian. Speerowi tłumaczył, że „dodawały mu odwagi podobnie jak innym dzieła wielkich filozofów albo, starszym, Biblia”. Uważał czerwonoskórego za mistrza „taktycznej finezji i roztropności”, traktując go w pewnym sensie jako wzór. Ryback zwraca uwagę, że liczba książek z sukcesem przysłaniała fakt, iż była to „typowa biblioteka dyletanta”. Nikt zresztą nie odważyłby się zwrócić dyktatorowi z tego powodu uwagi. On sam zaś czytał nie dlatego, by poznać nowe punkty widzenia, lecz by potwierdzić posiadane już skrajne i odpychające opinie.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL