fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

Wino truskawkowe **

Rzecz dzieje się na europejskim pograniczu, gdzie Polakom – nie tylko geograficznie, ale i kulturowo – blisko na Słowację i odwrotnie
Gutek Film
- Postaci żyją na ziemi, która oprócz swojego niespotykanego piękna kryje w sobie mnóstwo dramatów – mówi o ekranizacji jednego z opowiadań „Opowieści galicyjskich” ich autor Andrzej Stasiuk.
– O tym najlepiej świadczą rozsiane wszędzie krzyże i cmentarze. Tu polski, tam łemkowski. Tu austriacki, tam żydowski. Niektórzy tę ziemię nazywają Małymi Bałkanami. Tu powstała książka i tu kręciliśmy film.
Ową nastrojową atmosferę europejskiego pogranicza, gdzie Polakom – nie tylko geograficznie, ale i kulturowo – blisko na Słowację i odwrotnie, spróbował wykreować w pierwszej samodzielnej fabule dokumentalista Dariusz Jabłoński. Próba wskrzeszenia klimatu dawnej Mittel Europy jednak nie w pełni satysfakcjonuje.
Historię miłości i zbrodni osadzoną w konkretnych realiach prowincjonalnych Żłobisk na siłę uduchowiono. Z jednej strony wykorzystano tu realizm magiczny, a z drugiej religię – częste ujęcia okolicy z lotu ptaka sugerują podglądanie jej przez boską istotę.
Głównym bohaterem jest policjant Andrzej, który patroluje na rowerze beskidzkie uliczki i ścieżki, w powolny rytm życia Żłobisk wprowadzają go sierżant (świetny Grąbka) i proboszcz (Radziwiłowicz). Andrzej poznaje miejscowe indywidua, których cechą wspólną jest pociąg do alkoholu.
Największe namiętności pośród żłobiskich mężczyzn wzbudza Słowaczka Lubica (Fialova), młoda, zmysłowa, dzika, tańcem wyrażająca, co jej w duszy gra. Durzy się w niej także Andrzej, ale jest zbyt apatyczny, by się wobec niej zdeklarować. Zamiast dzielić z nią życie – na co ewidentnie by przystała – będzie w końcu musiał szukać jej zabójcy.
Lubica to wręcz kwintesencja spontanicznej słowiańskości, ale jej postać rozpisano na zbyt wysokie tony. Przez to jest nie do końca przekonująca. Podobnie zresztą jak niemal cała reszta bohaterów (z wyjątkiem introwertycznego Andrzeja granego przez Czecha o kamiennej twarzy Jirziego Machacka).
Ponadto większości filmu nie można zrozumieć z powodu kiepskiego dźwięku – tak zły nie zdarzył się od czasu „Szamanki” Andrzeja Żuławskiego.
[i]Polska, Słowacja 2009, reż. Dariusz Jabłoński, wyk. Jirzi Machacek, Zuzana Fialova, Marian Dziędziel, Mieczysław Grąbka[/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA