fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

Energetycy grożą strajkiem

Gdy tworzono cztery państwowe grupy energetyczne, zatrudnieni w konsolidowanych spółkach wywalczyli sowite przywileje. Dostali m.in. premie konsolidacyjne po ok. 5 tys. zł dla każdego uprawnionego. Dodatkowo mają otrzymać darmowe akcje grup. Przewidziane dla nich pakiety wynoszą od kilku do ponad 10 proc.
Rzeczpospolita
Związki z Polskiej Grupy Energetycznej sprzeciwiają się reorganizacji firmy. Jeśli nie dostaną gwarancji przywilejów pracowniczych, zatrzymają największego dostawcę energii w kraju
Jak dowiedziała się „Rz”, rada nadzorcza Polskiej Grupy Energetycznej zatwierdziła kilka dni temu plan dogłębnych zmian organizacyjnych w firmie. Zakłada on utworzenie z kilkudziesięciu firm wchodzących w skład grupy sześciu dużych spółek odpowiedzialnych za podstawowe rodzaje działalności. Plan nie przypadł do gustu związkowcom ze spółek dystrybucyjnych. Zdążyli oni powołać Komitet Obrony Dystrybucji, żądając rezygnacji z planu restrukturyzacji. W poniedziałek spotka się z nimi rada nadzorcza wraz z zarządem PGE.
Związkowcy działają szybko. Wysłali już list do ministrów skarbu i gospodarki oraz władz spółki, w którym grożą akcją protestacyjną i strajkiem generalnym, jeśli dojdzie do zmian. Argumentują, że porozumienia tworzące PGE, pod którymi w 2006 r. podpisali się szefowie obu resortów oraz zarząd, gwarantują, iż spółki dystrybucyjne wchodzące w skład PGE zachowają osobowość prawną i majątek. Związkowcy obawiają się też, że przy okazji restrukturyzacji dojdzie do uszczuplenia przywilejów pracowniczych i redukcji załogi. Dlatego ostrzegają, że realizacja planu restrukturyzacji może doprowadzić nie tylko do protestu, ale pracownicy i związki będą się też domagali wielomilionowych odszkodowań od władz PGE za nieprzestrzeganie umów.
Gdyby te groźby zostały spełnione, byłby to poważny problem. Polska Grupa Energetyczna jest największym producentem energii w Polsce (36 proc. udziałów) i jednym z największych jej sprzedawców – obsługuje odbiorców we wschodnich regionach.
Wojciech Ilnicki, przywódca związków KWB Turów, uważa, że tak rada, jak i zarząd zachowały się nieodpowiedzialnie. – To szkodliwa decyzja, która może doprowadzić do protestu załogi ze strajkiem włącznie, zwłaszcza że w grupie toczy się już kilkanaście sporów zbiorowych w innych sprawach.
Jego zdaniem nie ma uzasadnienia ekonomicznego dla tego planu ani dokumentów wystarczająco potwierdzających jego zasadność.
W spokojniejszym tonie wypowiada się Andrzej Nalepa ze Związku Pracowników Ruchu Ciągłego. – Same zapewnienia prezesa, że nie będzie zwolnień, nie wystarczą. Dlatego tak ważne jest zabezpieczenie interesów pracowników w konkretnym dokumencie – mówi. – Konieczna będzie nowa umowa społeczna między związkami a zarządem PGE, w której pracownicy otrzymają gwarancje zatrudnienia wraz z zapisami o wysokich odszkodowaniach dla zwalnianych pracowników. Zabezpieczenia nie powinny być gorsze niż do tej pory, a jeśli ich nie będzie, nie zgodzimy się na restrukturyzację. – Energetyka jest branżą rozwojową i bardzo dochodową, więc nie ma powodu zwalniać ludzi.
W obecnie obowiązujących umowach społecznych pracownicy Grupy mają pewność zatrudnienia do 2014 – 2017 r. – zależnie do spółki. Podobne obowiązują zresztą w pozostałych państwowych grupach energetycznych: Tauronie, Enei i Enerdze.
Gwarancje zatrudnienia oznaczają, że jeśli pracownik zostanie zwolniony wcześniej, będzie mógł otrzymać odszkodowanie w wysokości od 100 tys. zł do nawet 400 tys. zł – tak wynika z danych, które ma resort skarbu.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA