Styl życia

Piekielna yerbatka

Tradycyjne naczynie do picia yerby nazywa się mate
Fotorzepa, Bartosz Siedlik
Gorzki napar zza oceanu budzi zainteresowanie w Polsce. Jesteśmy w pierwszej piątce, jeśli chodzi o internetowe zapytania o yerba mate, zaraz za krajami Ameryki Południowej, z których napój pochodzi. Bagnista maź dodaje energii i rozjaśnia umysł
– Parę lat temu weszłam do małego obskurnego baru w jakimś miasteczku w Paragwaju. Obok dwóch stolików oblepionych ceratą i drucianych krzeseł walały się rozrzucone skrzynki z zakurzonymi napojami i puste butelki – opowiada Beata Pawlikowska, podróżniczka, dziennikarka, pisarka. – Najwidoczniej sprzątanie w tym lokalu nie należało do czynności często wykonywanych. Pomyślałam, że to świetne miejsce, gdzie serwuje się tubylcom wyłącznie lokalne specjały. Poprosiłam o yerba mate.
Po kilku minutach na stoliku zjawił się plastikowy kubek z bagnistą zawartością i metalową rurką wbitą w środek oraz litrowy pojemnik na wodę. [wyimek]Picie mate jest czymś w rodzaju barometru przyjaźni, nieomylną oznaką uczuć, jakie żywią spotkani ludzie [/wyimek]
– Obejrzałam z bliska kubek, powąchałam zielone błoto, pokręciłam metalową rurką. Pociągnęłam bardzo ostrożnie i poczułam rozlewającą się w moim wnętrzu gorycz – kontynuuje Pawlikowska. – To było jedno z mniej przyjemnych doświadczeń kulinarnych w moim życiu. Trawiasty, silny, gorzki napar. Piekielne ziółka! Te piekielne ziółka robią jednak w Polsce zawrotną karierę. Coraz chętniej sięgamy po yerba mate. [srodtytul]5 tysięcy aukcji[/srodtytul] Na Allegro w tej chwili jest blisko 5 tysięcy aukcji, na których można kupić potrzebny do sporządzania yerba mate „serwis”. Parę lat temu nikt o tym nawet nie myślał. Są jeszcze wiele mówiące statystyki Google’a. – Jesteśmy w ścisłej czołówce, pierwszej piątce, jeśli chodzi o internetowe zapytania o yerba mate, zaraz za krajami Ameryki Południowej, z której yerba mate pochodzi – mówi Kamil Pracki ze sklepu internetowego yerbamarket.com. Mało tego, mamy swój wkład w popularyzację yerby na świecie. W połowie XX wieku do Argentyny wyemigrowało wielu naszych rodaków. Jednym z nich był Julian Szychowski, założyciel gospodarstwa La Cachuera zajmującego się uprawą yerby. La Cachuera istnieje do dzisiaj i produkuje jedną z najbardziej popularnych marek – Amanda. Firma Polaka jest jednym z czterech największych przedsiębiorstw produkujących yerbę w Argentynie. [srodtytul]Wędrując bez jedzenia[/srodtytul] W Ameryce Południowej yerba mate to nie tylko napój. Tak pisał o niej podróżnik Wiktor Ostrowski w książce „Życie wielkiej rzeki”: „W czasie wędrówek po Ameryce Południowej picie yerba mate było i jest czymś w rodzaju barometru przyjaźni, nieomylną oznaką uczuć, jakie żywią do mnie spotkani ludzie. Jeżeli samotnego wędrowca witano świeżo zaparzoną yerbą, byłem spokojny. Jeżeli nie – wolałem opuścić dom czy nawet miejsce przy ognisku”. Zdaniem Indian Guarani, którzy pierwsi zasmakowali w yerba mate, jest to święte ziele, dar Matki Ziemi. Pierwsi kolonizatorzy uważali yerbę za lek na wszelkie dolegliwości. Spostrzegli, że dodaje energii podczas wielogodzinnych marszów bez jedzenia. O zbawiennym wpływie yerba mate na organizm mówi także Wojciech Cejrowski. Twierdzi, że tylko w Paragwaju, gdzie pito mate, nie było nigdy cholery, a kraj do najczystszych nie należy. [srodtytul]Pomnik dla mateisty[/srodtytul] Jakim jednak cudem piekielne ziółko zyskuje taką popularność? Importerzy yerba mate powinni postawić pomnik najbardziej rozpoznawalnemu mateiście Polski, wspomnianemu... Wojciechowi Cejrowskiemu. Czy ktoś widział ostatnio w telewizji pana Cejrowskiego bez tykwy w dłoni? Jeśli się przebrnie przez pierwszy łyk tego tajemniczego napoju, można go nawet polubić. – Codziennie częstowano mnie yerba mate i pewnego dnia zasmakowałam w tym naparze tak bardzo, że wyjeżdżając z Paragwaju, zabrałam ze sobą zapas 20 kg – wspomina Pawlikowska. – Dzisiaj każdy dzień zaczynam piciem yerba mate. Sądzę, że sukces naparu kryje się w jego działaniu. Fantastycznie rozjaśnia umysł i dodaje sił, znacznie lepiej i bardziej trwale niż kawa czy herbata.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL