fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Paryż zapłaci ofiarom atomu

Osoby, które zachorowały wskutek francuskich prób jądrowych, otrzymają odszkodowania
– Mówili nam: nie ma żadnego niebezpieczeństwa. Na Mururoa kąpaliśmy się i łowiliśmy ryby w atolu już nazajutrz po eksplozji – relacjonował ostatnio przed sądem w Paryżu były żołnierz Gérard Dellac, który uczestniczył w testach. W 1960 roku, tydzień po próbie w Reggan na Saharze, pojechał z oficerem na miejsce wybuchu, by wbić w krater francuski sztandar. Gdy wrócili, okazało się, że jest mocno napromieniowany. – Siedziałem pod prysznicem 24 godziny, ale nie było nawet lekarza, by mnie zbadać – wspomina, cytowany przez “La Depeche”.
Dellac, który przeszedł dziewięć operacji, wraz z 12 kolegami zaskarżył państwo francuskie, żądając odszkodowań za utratę zdrowia. Ofiary prób mogły dotychczas dochodzić sprawiedliwości tylko poprzez składanie pozwów do sądów. Minister obrony Hervé Morin ogłosił jednak wczoraj projekt specjalnych odszkodowań. Rocznie państwo ma przeznaczać 10 milionów euro na wypłaty dla osób, które udowodnią, że ucierpiały wskutek eksplozji jądrowych na Saharze i Polinezji. Francja przeprowadziła w sumie 210 takich prób. Odszkodowania otrzymają osoby cierpiące na jedną z 18 chorób będących następstwem napromieniowania. Warunkiem będzie udowodnienie, że w czasie prób lub po ich przeprowadzeniu przebywały one we wskazanych w ustawie rejonach. Przypadki będzie rozpatrywał komitet złożony głównie z lekarzy, proponując poszkodowanym kwotę zadośćuczynienia.
Stowarzyszenie weteranów prób nuklearnych, w którym działa Gérard Dellac, liczy obecnie 3400 członków, w tym 3000 chorych. W ubiegłym roku 35 zmarło na raka. Rząd obiecuje, że projekt Morina trafi pod obrady parlamentu jeszcze w tym półroczu.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA