fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Spadki i darowizny

Nie chcesz wojny w rodzinie, podziel sam

Fotorzepa, Seweryn Sołtys
Będzie można podarować określonej osobie np. firmę, akcje czy dom i zastrzec w umowie, że przejdą na jej własność po śmierci darczyńcy. Te przedmioty nie wejdą do spadku
To pomysł grupy senatorów Platformy Obywatelskiej, którzy przygotowali projekt zmian [link=http://aktyprawne.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr?id=70928]kodeksu cywilnego[/link]. Chcą oni wprowadzić instytucję darowizny na wypadek śmierci.
– W tej chwili polskie prawo spadkowe odstaje od realiów rynkowych. Już nieraz w ten sposób przyczyniło się do upadku firmy – mówi senator Kazimierz Klein, jeden z pomysłodawców. – Przedsiębiorca nie może bowiem podjąć decyzji, że po jego śmierci właścicielem firmy będzie np. jego syn. Kiedy umiera, to zanim jego rodzina zakończy postępowanie spadkowe i wyjaśni sytuację prawną firmy, ta często już nie istnieje, bo nie ma osoby uprawnionej do podejmowania decyzji. – Chcemy zapobiec takim sytuacjom – wyjaśnia Klein. Na zmianach mają skorzystać nie tylko przedsiębiorcy, ale też każdy, kto chce zapobiec kłótniom rodzinnym po swojej śmierci lub mieć gwarancję, że jego dorobek, np. dom czy mieszkanie, przypadnie wybranej przez niego osobie, niekoniecznie z rodziny. [srodtytul]Dom córki, akcje syna[/srodtytul]
Projektowane zmiany przewidują więc możliwość darowizny na wypadek śmierci (mortis causa). Umowę tego typu będzie można sporządzić wyłącznie w formie aktu notarialnego. Do śmierci właścicielem darowanej rzeczy pozostanie darczyńca, a kiedy umrze – przejdzie ona na własność obdarowanego. Przedmiot darowizny nie wejdzie więc w skład spadku. Warto jednak trzy razy się zastanowić. Taką darowiznę będzie można odwołać w wyjątkowych sytuacjach, a mianowicie rażącej niewdzięczności. Może się zdarzyć, że osoba obdarowana zmieni zdanie. Wtedy sama nie może rozwiązać umowy, tylko musi udać się do sądu. [srodtytul]Nie respektuje się woli spadkodawcy[/srodtytul] Obecnie można sporządzić testament. Ale jeśli nawet wskaże się w nim, że dane składniki majątku mają przypaść określonym osobom, to nie ma żadnej gwarancji, że je faktycznie dostaną. Po śmierci spadkodawcy cały majątek bowiem wchodzi w skład masy spadkowej. Każdemu członkowi rodziny (w zależności od stopnia pokrewieństwa i liczby uprawnionych) przypadnie jedynie określona ułamkowo część schedy. Potem sąd przeprowadza postępowanie i wydaje postanowienie o nabyciu spadku (można też iść do notariusza, który sporządza notarialny akt dziedziczenia). Dopiero wtedy spadkobiercy dzielą między siebie mienie zmarłego. Szkopuł w tym, że nie zawsze według jego woli. Są jednak od tej zasady wyjątki, dotyczące np. pieniędzy zgromadzonych na rachunku bankowym. Prawo pozwala wskazać osobę, której przypadną one po śmierci właściciela konta. Senacki pomysł podoba się Leszkowi Zabielskiemu, członkowi Krajowej Rady Notarialnej. – W tej chwili polskie prawo w ogóle nie liczy się z wolą przyszłego spadkodawcy – mówi. – Co z tego, że przewiduje instytucję testamentu, skoro każda dyspozycja może zostać łatwo podważona przez spadkobiercę, który nie został uwzględniony w testamencie? Zaprosił mnie kiedyś jeden z najbogatszych Polaków, żebym potwierdził jego testament. Dokładnie rozdysponował swój majątek między bliskich. Tłumaczyłem mu, że nie ma to większego znaczenia, bo jeśli ten podział wywoła konflikt w rodzinie, to i tak spadek podzieli sąd. Kiedy to usłyszał, podarł testament i powiedział: „Niech się pozabijają".
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA