fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Show-biznes

Tańcząca z marzeniami

Jennifer Lopez
Rzeczpospolita
Jest najlepiej zarabiającą aktorką latynoskiego pochodzenia w dziejach Hollywood. Do tego piosenkarką, tancerką i bizneswoman. Ale droga do sukcesu była dla Jennifer Lopez stroma i kręta
Jestem dumna ze swoich portorykańskich korzeni – deklaruje 39-letnia gwiazda. Od jakiegoś czasu zaczęła je odkrywać na nowo: nauczyła się hiszpańskiego, nagrała swoją pierwszą płytę z piosenkami w tym języku, wystąpiła w „Pieśniarzu” – biograficznej opowieści o portorykańskim mistrzu salsy Hectorze Lavoe. Przekonała się, że w życiu trzeba czasem zatoczyć koło i wrócić do początków, by odkryć, kim się naprawdę jest.
Nie zawsze mogła czuć się w swojej skórze tak swobodnie i pewnie jak dziś. Musiała ciężko pracować, żeby ze swoim latynoskim „bagażem” przebić się w amerykańskim show-biznesie. Cena awansu była wysoka: dwa rozwody – z Kubańczykiem Ojani Noa i tancerzem Crisem Juddem, seria burzliwych romansów, w tym najgłośniejsze: z raperem Seanem „P. Diddym” Combsem i aktorem Benem Affleckiem. Wszystko się zmieniło, gdy zrozumiała, że mężczyzną jej życia jest Marc Anthony, przyjaciel z dzieciństwa, latynoski muzyk, z którym wielokrotnie zdarzało jej się pracować. Przy jego boku Jennifer nareszcie poczuła się bezpiecznie jako kobieta i artystka, znalazła spokój, w ubiegłym roku urodziła bliźniaki. W „Pieśniarzu” małżonkowie Lopez i Anthony zagrali... małżonków Puchi i Hectora Lavoe.
Jest córką portorykańskich emigrantów. Rodzice – David i Guadelupe – przyjechali do USA jako dzieci, tam dorastali, poznali się i założyli rodzinę. Ich trzy córki wychowały się w Bronksie, nowojorskiej dzielnicy, która nie cieszy się dobrą sławą. – Rodzice za punkt honoru postawili sobie, żeby nas dobrze wychować – mówi Lopez. – Katolicka szkoła, dobre stopnie, pójście do college’u – tego po nas oczekiwali. Nie wolno nam było włóczyć się bez celu po ulicach. Imprezy? Tygodniami musiałam prosić ojca, żeby pozwolił mi gdzieś iść. Zgodził się, ale w domu musiałam być przed jedenastą, gdy dla innych zabawa dopiero się rozkręcała. O karierze aktorskiej w tym środowisku nikt nie myślał. – Marzenia nie mogły być zbyt śmiałe – wspomina Jennifer. – Praca w sklepie, małżeństwo, dzieci – to był ich szczyt. Jeśli jesteś bardzo ambitna, możesz ewentualnie zostać prawniczką. Lekarzem – już nie, bo studia są zbyt drogie. Próbowała iść tą drogą: zaczęła pracować w kancelarii prawniczej. Nocami chodziła na lekcje tańca, który zawsze był jej pasją. Podobnie jak śpiew i aktorstwo. Nie bała się marzyć. Co więcej, miała odwagę te marzenia realizować. Zaczynała jako tancerka w teledyskach i telewizyjnym programie rozrywkowym „In Living Color” (1991). Występowała m.in. z Janet Jackson, ale wycofała się, żeby spróbować sił w aktorstwie. Przełomem stała się tytułowa rola w „Selenie” (1997) – biograficznej opowieści o piosenkarce zamordowanej przez szalonego fana. Dostała za nią okrągły milion dolarów – jako pierwsza latynoska aktorka w historii. Zagrała w wielu hollywoodzkich hitach – m.in. „Co z oczu, to z serca”, „Celi”, „Pokojówce na Manhattanie” czy „Zatańcz ze mną”. W 1999 roku wydała debiutancki album „On the 6”. Dziś ma na koncie siedem płyt, w tym poczwórnie platynową „J.Lo”. Udało jej się zrobić karierę zarówno w branży muzycznej, jak i filmowej. Nawet to nie wyczerpuje jednak energii latynoskiej divy: ma swoją linię perfum i ubrań, własną restaurację, założyła firmę producencką, działa charytatywnie. I, oczywiście, wychowuje dzieci. [i]Pieśniarz 0.15 | HBO | piątek Sposób na teściową 21.10 | TVN | sobota Jack 14.00 | HBO | czwartek[/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA