Wiadomości

Kościół wyrzucił nas, Polaków, wiernych katolików

Rozmowa z Markiem Bożkiem, proboszczem parafii Świętego Stanisława Kostki w Saint Louis, pozbawionym przez Watykan urzędu kapłańskiego
[b]Jest ksiądz nadal księdzem czy już nie? [/b]
[b]Marek Bożek:[/b] Watykan może pozbawić księdza urzędu kapłańskiego, ale nie kapłaństwa. W teologii katolickiej trzy sakramenty – chrztu, bierzmowania i kapłaństwa – są nieodwracalne. Księdzem jest się na całe życie i nawet teraz, w razie niebezpieczeństwa śmierci, mogę nadal udzielać ludziom rozgrzeszenia. Kościół tego nie neguje, cofa jedynie moją licencję. [b]Czyli w oczach Watykanu jest ksiądz „księdzem bez prawa do wykonywania zawodu”?[/b]
Właśnie tak. [b]Jak do tego doszło? [/b] To długa historia. W 1880 roku, gdy do Saint Louis przyjechała pierwsza fala polskich imigrantów, większość księży w tej okolicy wywodziła się albo z Włoch, albo z Irlandii, a Polacy chcieli mieć własną parafię z polskim księdzem. Archidiecezja nie mogła im wtedy dać na to pieniędzy, ale franciszkanie ofiarowali kawałek ziemi na obrzeżach miasta – dziś w jego centrum. Arcybiskup zgodził się dać parafianom prawo własności tej działki pod warunkiem, że nie będą od niego chcieli ani grosza na budowę kościoła. Od tamtej pory nie diecezja, lecz parafianie są prawnymi właścicielami ziemi i stojącego na niej kościoła. Diecezja zapewniała księdza, a za całą stronę finansową odpowiadała rada parafialna. To było wyjątkowe rozwiązanie. W 2003 roku w Ameryce wybuchł jednak wielki skandal związany z molestowaniem seksualnym dzieci przez księży. Kościołowi zaczęło brakować pieniędzy na odszkodowania, zaczęło się wyprzedawanie kościołów. W samym Saint Louis zamknięto ich tylko w jednym roku 25. I w takich okolicznościach arcybiskup zwrócił się do parafii z żądaniem zwrotu aktu własności. Po ponad 120 latach. Parafianie byli gotowi to zrobić, ale pod warunkiem, że arcybiskup podpisze dokument notarialny, w którym zobowiąże się, że nie sprzeda kościoła. Arcybiskup odmówił. [b]I co się wtedy stało? [/b] Od tego momentu zaczęło się piekło. Archidiecezja nakazała obu księżom, którzy byli wtedy w parafii, natychmiast ją opuścić. Wyprowadzili się pospiesznie nocą, zabierając większość należących do parafii szat i naczyń liturgicznych. Dostali rozkaz, by ukraść, co się da, i wynieść się z kościoła. [b]Parafia została bez księdza?[/b] Tak, od sierpnia 2004 do grudnia 2005 roku. Arcybiskup domagał się spełnienia swych warunków, ale parafianie odmówili. W niedziele dalej odbywały się nabożeństwa – bez kapłana. Jednocześnie szukali duszpasterza, szukali kogoś, kto mówi i po polsku, i po angielsku, i jest na tyle odważny lub szalony, by się tego podjąć wbrew woli hierarchii. I znaleźli mnie – byłem wtedy wikarym w odległym o ponad 200 mil mieście Springfield w stanie Missouri. Nie mogłem się pogodzić z tym, by katolicy, Polacy, byli bez sakramentów tylko z tego powodu, że nie chcą dać pieniędzy. Próbowałem załatwić sprawę kanałami kościelnymi, negocjować z władzami, ale nie chcieli mnie słuchać. Na dzień przed moim przyjazdem do Saint Louis zostałem ekskomunikowany przez arcybiskupa – za nieposłuszeństwo. [b]Ale chyba mógł się ksiądz tego spodziewać? [/b] Tak, ale myślałem, że to się będzie odbywało z zachowaniem należnych procedur. Tak surowe kary tego wymagają. Tymczasem tego tu nie było. Nikt nie starał się ze mną skontaktować, rozmawiać, dostałem po prostu list z decyzją. No, a teraz to – laicyzacja, czyli pozbawienie urzędu duszpasterskiego. [b]Co to właściwie oznacza dla księdza i dla parafii? [/b] Znalazłem w Ohio biskupa starokatolickiego, a więc uznawanego przez Rzym, choć niepozostającego z nim w pełnej łączności, który zgodził się dać mi fakultety kapłańskie, czyli prawo pełnienia urzędu. Kościoły starokatolickie powstały w XIX wieku, gdy papież ogłosił się nieomylnym. Wielu katolików nie mogło się wtedy z tym zgodzić, pozostali przy starych dogmatach. Dlatego zaczęto ich określać mianem starokatolików. W 2002 roku kardynał Ratzinger jednoznacznie stwierdził, że Kościoły te mają ważne sakramenty, choć nie są w pełnej jedności z Rzymem. Dzięki pomocy biskupa z Ohio mogę dalej prowadzić działalność duszpasterską. Parafianie tego chcą. Wszystkie msze święte są normalnie odprawiane, wszystkie sakramenty – udzielane. Jak mówią Amerykanie, business as usual. W praktyce niewiele więc to zmienia. Parafianie odebrali decyzję władz kościelnych jako kolejny kawałek papieru, który niczego nie zmienia. To typowo polska parafia, ludzie są tu bardzo uparci. Zresztą to nie my zrobiliśmy coś złego, to nas wyrzucono z Kościoła. Jesteśmy wiernymi katolikami, modlimy się za papieża podczas każdej mszy świętej. Chcemy wrócić na łono Kościoła.

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL