fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Skoro dają pieniądze, trzeba je brać (byle mądrze)

Nadchodzący rok da polskim firmom szansę, by maksymalnie „wycisnąć brukselkę", jak mawiał wicepremier Waldemar Pawlak. Czasy są ku temu sprzyjające.
Po pierwsze, unijny plan Marshalla to ogromne środki na inwestycje. Tylko w 2009 roku w dotacyjnym worku wartym 6 mld zł są pieniądze na inwestycje, szkolenia czy badania. Po drugie, szalejący w gospodarce kryzys utrudnił dostęp do rynkowego pieniądza. Bezzwrotna dotacja to szansa na rozwój mimo niesprzyjających warunków. Unijne wsparcie może stać się kołem zamachowym rozwoju firmy. Przedsiębiorcy muszą jednak pamiętać o kilku „ale".
Pomoc nie jest wypłacana z góry, ale jako refundacja kosztów. Choć widać już pierwsze jaskółki zwiastujące zastąpienie refundacji zaliczkami na inwestycje, przedsiębiorcy wciąż muszą zdobyć środki na sfinansowanie swoich projektów. Dotacja to nie tylko pomoc, ale i zobowiązanie. Bruksela, dając pieniądze, wymaga rozliczenia każdego euro. I jeszcze ostatnie „ale". To, czy unijne pieniądze pomogą firmom, zależy nie tylko od ich aktywności. Ogromne znaczenie ma postawa urzędników – czy ocenią projekty i wypłacą gotówkę na czas. Niestety, różnie z tym bywa – szczególnie w regionach, gdzie oceny konkursowych wniosków przedłużają się tygodniami.
Inwestycje często czekać nie mogą, ale skoro dają, trzeba przynajmniej spróbować wziąć.
[ramka][link=http://blog.rp.pl/blog/2008/12/29/urszula-mironczuk-skoro-daja-pieniadze-trzeba-je-brac-byle-madrze/]Skomentuj[/link][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA