fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Literatura

Bezpieczny Indeks Popularnych Nazw

Małgorzata Jańczak, Magdalena Kasprzak, Historia rzeczy codziennych, Oprac. graf. Katarzyna Gintowt, Wydawnictwo MG, Warszawa 2008
Rzeczpospolita
Moje biurko to oaza porządku, z której jestem dumny. Wokół – chaos rzeczy gromadzonych podświadomie, nad których pochodzeniem się nie zastanawiamy
Jest to temat bardzo wdzięczny i zajmujący wielu autorów. „Historia rzeczy codziennych” – bogato ilustrowany (z własnych zbiorów!) tom poznańskich autorek Małgorzaty Jańczak i Magdaleny Kasprzak podaje w bibliografii 22 tytuły podobnych publikacji.
Skąd ten apetyt autorów i czytelników? Lubimy ciekawe historie, można by powiedzieć, zwłaszcza jeśli towarzyszą im plotki i obrazki. „Podobno nikt nie zainteresował się pomysłem Jamesa Alfreda Bonsacka, gdy startując w 1880 roku w konkursie na maszynę do zwijania cygar, stworzył maszynę do produkcji papierosów”, piszą pp. Jańczak i Kasprzak.
Wiedzieliśmy o tym? Nie. Ale teraz już będziemy mogli się tą niezbyt w gruncie rzeczy przydatną informacją pochwalić w towarzystwie. To kolejna zaleta tego typu leksykonów: grupują wiedzę encyklopedyczną i świadectwa pochodzące z przekazów, opowieści, literatury.
O radiu dowiemy się wszystkiego z wielu fachowych opracowań, ale nie przypomną nam one stylizowanych przedwojennych reklam odbiorników w bakelitowej obudowie, nie mówiąc już o utworach radiofonii poświęconych (np. „Ptasie radio” Tuwima) – a to z kolei materiały, których nie mogło zabraknąć w „Historii rzeczy codziennych”.
W tych lekkich, łatwych i przyjemnych dziełach popularno-naukowych znaleźć można zachętę do dalszych studiów.
Hasło „maszyna do szycia” wśród ludzi mego pokolenia nieodmiennie podsuwa skojarzenia z marką producenta najbardziej znanych urządzeń, Singera, ale przecież nie tylko Izaac Singer produkował pedałówki z charakterystycznym kołem zamachowym pod drewnianym blatem, w którym, cud nad cudy, znikał „werk”. Do dziś cieszą się one atencją jako najtańsze ozdobne stoliczki…
I tu pojawia się jeszcze jeden, kto wie czy nie najistotniejszy miernik popularności tych leksykonów: pozwalają nam przypomnieć sobie lata młodości, niefrasobliwe dzieciństwo, szkolne czasy. Przenoszą nas w przeszłość, która, wiemy to przecież wszyscy, była na pewno lepsza. „Przed wojną nawet kwartet liczył tuzin osób”, mówi ironiczne porzekadło. Krótkie artykuły powiązane z poszczególnymi hasłami „Historii rzeczy codziennych” umożliwiają udział w grze tego 12-osobowego kwartetu.
O radiu już mówiłem, o lampie czytelnik może sobie sam przeczytać. Komputer wciąż jeszcze jest zbyt nowym sprzętem (laptop ma raptem ćwierć wieku), by mógł trafić do takiego leksykonu. Kryteria doboru spełni za 100 lat, mimo iż poświęcono mu już setki osobnych książek. Swoją drogą, czy za 100 lat będą jeszcze książki…?
[i]Małgorzata Jańczak, Magdalena Kasprzak, Historia rzeczy codziennych, Oprac. graf. Katarzyna Gintowt, Wydawnictwo MG, Warszawa 2008[/i]
[i]Masz pytanie, wyślij e-mail do autora: [mail=g.sowula@rp.pl]g.sowula@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA