fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Co robili Niemcy w Iraku

Walter Steinmeier
AFP
Zeznając przed specjalną komisją śledczą, szef MSZ Frank-Walter Steinmeier tłumaczył, na czym polegała rola niemieckich agentów w Bagdadzie - pisze Piotr Jendroszczykz Berlina
Komisja stara się ustalić, czy Niemcy, wbrew oficjalnym deklaracjom, brały bezpośredni udział w wojnie w Iraku – w zakamuflowany sposób. Spór dotyczy raportów pary niemieckich agentów w Bagdadzie przekazywanych USA w czasie przygotowań do inwazji wiosną 2003 roku oraz w czasie samej wojny.
– Trzeba to zakwalifikować jako bezpośredni udział w wojnie – grzmiał wczoraj Max Stadler, deputowany opozycyjnej liberalnej FDP.
– Są to zarzuty niedorzeczne – powtarzał Steinmeier przed komisją. W czasie wojny w Iraku był szefem urzędu kanclerskiego Gerharda Schrödera i z tej racji sprawował nadzór nad wywiadem BND.
– Zadaniem wywiadu było zdobycie informacji potrzebnych nam do oceny sytuacji, a nie bezpośredni udział w wojnie – tłumaczył Steinmeier.
[srodtytul]Bohaterowie znad Renu[/srodtytul]
Jak jednak wytłumaczyć niedawne wypowiedzi amerykańskich generałów traktujących parę niemieckich agentów w Bagdadzie jak bohaterów, których informacje miały „trudne do przecenienia znaczenie”?. – To zatrute pochwały. Trudno oprzeć się wrażeniu, że chodzi o wyrównanie rachunków – ocenił Steinmeier, sugerując, że Amerykanie biorą spóźniony odwet za odmowę Niemiec wsparcia wojny w Iraku.
W podobnym tonie zeznawał wczoraj Joschka Fischer, szef MSZ w czasie wojny irackiej. – Amerykanie nie potrzebowali żadnych informacji. Mieli własne – tłumaczył.Obaj politycy wykorzystali wczorajszą okazję do obrony decyzji poprzedniego rządu o odmowie udziału w wojnie. Po raz pierwszy w okresie powojennym Niemcy sprzeciwiły się wtedy planom USA, wywołując ogromne napięcia na linii Berlin – Waszyngton. Za oceanem mówiono o epoce lodowcowej w relacjach niemiecko--amerykańskich.
Donald Rumsfeld, ówczesny szef Pentagonu, wprowadził nawet podział na nową i starą Europę, chwaląc Polskę oraz inne kraje wschodniej części naszego kontynentu za wsparcie amerykańskiej inwazji na Irak.
– Mieliśmy wtedy rację, co potwierdziły późniejsze wydarzenia – przekonywał wczoraj Steinmeier.
Nie powiedział jednak, że decyzja rządu Schrödera miała także inne tło. Ponieważ zdecydowana większość społeczeństwa była, i jest nadal, przeciwna wojnie, dystans wobec poczynań administracji George’a W. Busha pomógł koalicji SPD i Zielonych wygrać wybory parlamentarne w 2002 roku.
Frank-Walter Steinmeier jest dzisiaj nie tylko szefem dyplomacji, ale i kandydatem socjaldemokratów na kanclerza w przyszłorocznych wyborach do Bundestagu. Nie zapomniał więc wczoraj oskarżyć swych przeciwników, że wykorzystują komisję śledczą do walki politycznej.
[srodtytul]Bez wpływu na wybory[/srodtytul]
SPD ma ciągle nadzieję, że zdoła odrobić straty do partii chadeckich, i jeżeli nawet nie wygra przyszłorocznych wyborów, to odniesie sukces gwarantujący udział w przyszłej koalicji rządowej. Będzie to trudne, zważywszy na wyniki ostatnich badań. CDU/CSU może obecnie liczyć na 36,9 proc. głosów, SPD na zaledwie 25,9 proc. Steinmeiera chętnie widziałaby na czele przyszłego rządu jedna czwarta wyborców, Angelę Merkel – prawie połowa.
– Zamieszanie wokół Steinmeiera nie będzie miało większego wpływu na przebieg kampanii wyborczej. Jej zasadniczymi tematami będą sprawy społeczne, walka z kryzysem czy bezrobocie – ocenia politolog Gerd Langguth.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA