fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Zamiast wina - woda do obiadu

Fotorzepa, Bartosz Jankowski
Piotr Kowalczuk
Limit dla kierowców zostaje zmniejszony z 0,5 do 0,2 promila alkoholu. Nie wszystkim się to podoba. W pakiecie przyjętych w lipcu dekretów zaostrzono sankcje dla pijanych kierowców z konfiskatą auta włącznie.
Seria tragicznych wypadków, spowodowanych ostatnio pod wpływem alkoholu i narkotyków, skłoniła włoski parlament do obniżenia limitu do 0,2 promila. Ustawa zostanie poddana pod głosowanie w połowie stycznia.
Statystyki za 2007 rok wskazują, że na włoskich drogach zginęło ponad 5 tysięcy osób, o 500 więcej niż we Francji, aż o 2000 więcej niż w Wielkiej Brytanii i nawet o 200 więcej niż w o wiele ludniejszych Niemczech.
Nie opracowano jeszcze całościowych statystyk, ale dane z Mediolanu i okolic są przerażające: 20 proc. sprawców wypadków, których ofiary wylądowały w kostnicy lub w szpitalu, było pod wpływem alkoholu, 20 proc. pod wpływem narkotyków, a 15 proc. – obu rodzajów używek.
Podobne wyniki dały nocne kontrole kierowców w Weronie i okolicach. Najobfitsze żniwo policja drogowa zbiera w week- endy, szczególnie późnym wieczorem, w nocy i nad ranem.
W ramach lipcowych dekretów bezpieczeństwa zmuszono bary i restauracje do wywieszenia szczegółowych tabel, które objaśniały, ile i co – zależnie od wagi ciała – można wypić, by nie przekroczyć limitu 0,5 promila. Obniżenie go do 0,2 promila oznacza praktycznie tolerancję zero, bo nie można wypić nawet kieliszka wina (0,2 l).
Publicysta „Il Giornale” Cristiano Gatti przypomina, że kieliszek wina do posiłku to prastara tradycja, którą Włosi mają we krwi. Argumentuje, że ci, którzy są po kieliszku wina, a nawet dwóch, nie powodują z tego powodu wypadków, więc należałoby raczej drastycznie karać naprawdę pijanych, wobec których włoskie prawo jest łaskawe. Gatti pisze, że „przez takich imbecyli na przymusową totalną abstynencję skazuje się miliony Włochów i Włoszek”.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA