fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Dowcip żydowski

[b]Pewien Żyd[/b] zjawił się u krawca z materiałem na garnitur. Ten przemierzył tkaninę i oświadczył, że na surdut i spodnie jej nie wystarczy. Klient udał się do drugiego mistrza igły, który przyjął zamówienie. Kiedy w Nowy Rok Żyd przyszedł do bóżnicy wystrojony w nowy garnitur, nie bez zdziwienia zauważył, że dziesięcioletni synek drugiego krawca ma na sobie ubranko z jego materiału.
– Jak to jest? – zwrócił się do pierwszego z majstrów. – Miało nie starczyć sukna na garnitur dla mnie, a tamten nie tylko go uszył, ale jeszcze zdołał wykroić ubranko dla swego dziecka.
– No tak, tylko że ja mam bliźniaki – wyjaśnił rzeczowo nagabnięty.
[b]Szeregowiec Morduch[/b] odznaczył się na froncie. Pułkownik wzywa go do siebie i każe wybrać między Krzyżem Świętego Jerzego a nagrodą w wysokości 100 rubli. Żyd waha się.
– A ile jest wart Krzyż Świętego Jerzego?
– Tak stawić sprawę to wstyd – strofuje go dowódca. – Krzyż co prawda wart jest najwyżej rubla, ale to wielki honor i wyróżnienie.
– Ja rozumiem – kiwa głową Morduch. – W takim razie ja poproszę o Krzyż i dziewięćdziesiąt dziewięć rubli.
[b]Bajnysz spotyka[/b] Majera.
– Gdzie pracujesz?
– Nigdzie.
– A co robisz?
– Nic.
– Jak Boga kocham, fajne zajęcie.
– Tak, fajne to ono jest, tylko że ogromna konkurencja.
(na podst. Horacy Safrin „Przy szabasowych świecach”, Łódź 1963)
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA