fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

Nie czułem się zagrożony

afp/getty images
Gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą. Zgadza się, popełniłem sporo błędów i nie jestem do końca zadowolony z tego, co pokazałem. Ale najważniejsze, że wygrałem i mam ten pas - mówi Tomasz Adamek mistrz świata IBF
[b]Rz: Po ostatniej rundzie był pan pewny wygranej?[/b]
[b]Tomasz Adamek: [/b]Wierzyłem, że wygram, przecież trzy razy leżał na deskach, ale to jest boks, tu niczego nie można być pewnym do końca.
[b]Czym Cunningham pana zaskoczył?[/b]
Ogromną konsekwencją i agresją. Jego bardzo długie ręce były trudną przeszkodą. Długo nie mogłem trafić lewym prostym, ale byłem spokojny, wiedziałem, że w końcu się zmęczy i będzie łatwiej.
[b]W drugiej rundzie trafił pan czysto i rywal padł na deski...[/b]
Nie zdążyłem postawić kropki nad i i skończyć go przed czasem. Gong go uratował.
[b]Kilkanaście minut później w czwartym starciu był pan w opałach. Cunningham zadał 21 ciosów, a odpowiedzi nie było. Źle to wyglądało...[/b]
Żaden z tych ciosów mnie nie zamroczył. Nie czułem się zagrożony. Zresztą, ta kontra, po której znów wylądował na macie ringu, najlepiej świadczy o tym, że wiedziałem, co robię.
[b]I co wtedy pan pomyślał, że trzeba kończyć ten pojedynek przed czasem?[/b]
W długiej, dwunastorundowej walce najważniejsze, to umieć rozkładać siły. Cały czas o tym pamiętałem. Kiedy tylko widziałem, że nie dam rady go znokautować, zwalniałem. Nie chciałem się przedwcześnie wystrzelać. Było bardzo gorąco i odczuwałem zmęczenie.
[b]Mocno zapuchnięte lewe oko świadczy o tym, że on też trafiał. Najczęściej nad pana lewą ręką...[/b]
Gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą. Zgadza się, popełniłem sporo błędów i nie jestem do końca zadowolony z tego, co pokazałem. Ale najważniejsze, że wygrałem i mam ten pas. Jadąc do Ameryki, mówiłem, że go zdobędę, i dotrzymałem słowa.
[b]Kiedy pytałem o mocne strony Cunninghama, podkreślał pan jego umiejętność klinczowania. A w tym pojedynku klinczów nie było...[/b]
Nie pozwalałem mu na nie. Unikałem takiej ringowej szarpaniny, jak mogłem, nie lubię tego.
[b]Jaka była taktyka na tę walkę?[/b]
Miałem robić to, co potrafię najlepiej. Dużo szybkich lewych prostych i pressing od pierwszego gongu. Starałem się też bić sporo ciosów na korpus. I biłem, a on w końcówkach rund tracił siły.
[b]Cunningham jest pięknie zbudowany. Wygląda na siłacza, ale jego uderzenia nie robiły na panu wrażenia. Czyżby miał watę w rękawicach?[/b]
Aż tak, to nie. To kawał chłopa i przyłożyć potrafi, ale młotka w ręku nie ma, to fakt.
[b]Myśli pan już o przyszłości?[/b]
Mogę walczyć z każdym, byleby dobrze zapłacili. Sądzę, że po tym zwycięstwie inne telewizje też będą mnie chciały pokazywać. Jest jeszcze kilka pasów do zdobycia i postaram się, żeby należały do mnie.
[b]Gdzie pan spędzi święta?[/b]
Na nartach z rodziną i Ziggym Rozalskim, moim doradcą i przyjacielem. Powiedział, że jak wygram, to stawia w Lake Placid najlepszy hotel. Myślę, że dotrzyma słowa.
[i]—rozmawiał w Newark
Janusz Pindera[/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA