fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Firmy nie płacą na czas

W bogatszych regionach czeka się dŁużej. Najdłużej czeka się na pieniądze na Pomorzu. Najszybciej odzyskuje się należności na uboższej tzw. ścianie wschodniej.
Rzeczpospolita
Kondycja polskich przedsiębiorstw pogarsza się. Firmy odwlekają płatności. Ich problemy to efekt rosnących kosztów i osłabiającego się złotego. Cierpią na tym głównie eksporterzy
Rosną opóźnienia w płatnościach. Jeszcze w połowie roku – jak podaje Euler Hermes – z zapłatą należności dla kontrahentów spóźniało się 19,2 proc. firm. W grudniu – już 20,3 proc. Procentowo różnica wydaje się niewielka. W kwotach może jednak sięgać dodatkowych kilku mld zł.
– Kredyt kupiecki jest obecnie jedynym powszechnie dostępnym sposobem finansowania działalności gospodarczej – twierdzi Tomasz Starus, dyrektor biura oceny ryzyka w Euler Hermes. Jego zdaniem dzieje się tak dlatego, gdyż banki z powodu słabnącego popytu i topniejących zysków przedsiębiorstw zniechęcają się do udzielania kredytów. – Przepływ gotówki jest coraz wolniejszy. Tworzą się zatory płatnicze, co prowadzi do upadku mniej zasobnych w kapitał przedsiębiorstw – dodaje Starus.
Kto ma kłopoty? Według Małgorzaty Krzysztoszek, eksperta PKPP Lewiatan, na opóźnianiu płatności cierpią firmy, które nie mają ścisłych powiązań z kontrahentami. – W tej grupie kredyt kupiecki będzie rósł, bo takim firmom najtrudniej będzie porozumieć się z dłużnikami – uważa Krzysztoszek.
W obawie przed narastaniem spirali długów coraz więcej firm próbuje się zabezpieczyć przed niesolidnymi partnerami. – Obserwujemy wzrost zainteresowania działaniami prewencyjnymi, pozwalającymi sprawdzić kontrahenta przed dokonaniem transakcji – mówi Iwona Słomska z firmy Kruk. Windykatorzy, wykorzystując dobrą dla siebie koniunkturę, opracowują nawet nowe usługi. Kruk proponuje windykację z jednoczesnym wpisaniem dłużnika do rejestru biura informacji gospodarczej. – To motywuje do szybszej spłaty – wyjaśnia Słomska.
Według Euler Hermes, przyczyn obecnych kłopotów z płatnościami można szukać w pierwszej połowie tego roku. Wtedy bardzo szybko umacniał się złoty, a jednocześnie drożały surowce i paliwa. W dodatku związki zawodowe rozkręcały spirale protestów, żądając podwyżek. W ten sposób rosły koszty przedsiębiorstw, których działalność stawała się coraz mniej rentowna. W rezultacie przedsiębiorcy zaczęli kompensować topniejący kapitał wydłużaniem terminów płatności od dostawców.
[i]masz pytanie, wyślij e-mail do autora
[mail=a.wozniak@rp.pl]a.wozniak@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA