fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Chmury nad programem 50+

Koszty programu 50+ w ciągu siedmiu lat. Rząd chce, by w 2020 roku pracowała połowa z 50 – 64-latków. Teraz jest to ok. 27 proc., i to jeden z najgorszych wyników w UE.
Rzeczpospolita
Rada ministrów może mieć problem z realizacją projektu „Solidarność pokoleń 50+”. Kłopoty z flagowym programem rządu mogą być skutkiem spowolnienia gospodarczego oraz zastoju na rynku pracy
Przyczyny te wskazuje część ekonomistów pytanych przez „Rz”. – Problemy mogą wynikać z problemów finansów publicznych oraz z niechęci do zatrudniania nowych pracowników przez firmy – wylicza Andrzej Rzońca, ekonomista z Forum Obywatelskiego Rozwoju.
Rację przyznaje mu Jacek Męcina, ekspert Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan, były wiceminister pracy. Dodaje: – Na rynku pracy w 2009 r. mamy już nie jedną, ale wiele niewiadomych. Część firm będzie się restrukturyzowała. Sytuacja makroekonomiczna spowoduje raczej, iż przedsiębiorstwa wstrzymają się z zatrudnianiem nowych pracowników, a niektórych zaczną zwalniać.
Program 50+ ma być finansowany z dwóch źródeł: funduszy unijnych (głównie z programu operacyjnego „Kapitał ludzki”) oraz z Funduszu Pracy. Do 2015 roku potrzebnych będzie ok. 12 mld zł. Dodatkowo program przewiduje ulgi w płaceniu składek na Fundusz Pracy i Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych przez pracodawców zatrudniających osoby, które skończą 50 lat, w wysokości ok. 6,6 mld zł oraz zmniejszenie wpływów do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych o 3,4 mld zł w ciągu siedmiu najbliższych lat z powodu związanych z finansowaniem świadczeń chorobowych.
Całkowity koszt programu to ponad 24 mld zł, bo w to wliczone są również kwoty przeznaczone na wypłatę emerytur pomostowych.– Kłopoty mogą dotyczyć krajowych funduszy publicznych za dwa lata – zauważa Rzońca.
Co prawda, jak zaznacza Jolanta Fedak, minister pracy, Fundusz Pracy jest w znakomitej kondycji: – Ten rok zakończy z nadwyżką ponad 5 mld zł, a w przyszłym spodziewamy się wpływów w wysokości 8, 6 mld zł, a wydatków tylko o 200 mln zł wyższych.
Ale szacunki rządu nie przewidują w przyszłym roku wyższego bezrobocia (ma ono wynieść ok. 8,5 proc. bezrobocia rejestrowanego w urzędach pracy) ani też zwiększonych powrotów z emigracji związanej z recesją w Europie Zachodniej.
– Nie wiadomo, o ile wzrośnie bezrobocie – uważa Mateusz Walewski z Fundacji CASE. – Jeśli uda się utrzymać wzrost PKB na poziomie 3,7 proc., to nie powinno być to więcej niż 0,5 pkt proc. Jeśli spowolnienie będzie głębsze – bezrobocie podskoczy.
Niektórzy analitycy prognozują wzrost bezrobocia o 2 – 2,5 pkt proc. A to oznacza wzrost liczby zasiłków o pieniądze dla 300 – 400 tys. nowych osób bez pracy. Wówczas nie wystarczą zapisane w budżecie 2 mld zł na zasiłki dla nich. Nie wystarczy też 4,5 mld zł na aktywne działanie z bezrobotnymi. Dodatkowo osoby wracające z zagranicy także chętnie będą się rejestrowały w urzędach pracy, by mieć bezpłatną opiekę zdrowotną opłacaną z Funduszu Pracy.
Ponadto nie wiadomo, czy przedsiębiorcy zechcą angażować się w programy szkoleniowe podnoszące kwalifikacje ich pracowników realizowane w ramach „Kapitału ludzkiego”. – Kryzys jest bardzo dobrym momentem, by zadbać o jakość pracowników – uspokaja Wojciech Morawski, szef firmy odzieżowej Atlantic.
– To będzie bardzo różnie wyglądało – przyznaje Jerzy Bartnik, szef Związku Rzemiosła Polskiego. – Firmom może zależeć jednak bardziej na szkoleniu ludzi młodych i zachęty zapisane w programie 50 + mogą nie wystarczyć.
– Nie wątpię, iż firmy skorzystają z wszystkich szkoleń i możliwości, jakie dadzą im pieniądze wspólnotowe. Ale obawiam się o efekty prozatrudnieniowe dla pracowników 50+. Pewnie ich nie będzie – dodaje Rzońca.
Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: [mail=a.fandrejewska@rp.pl]a.fandrejewska@rp.pl[/mail]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA