fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Arsenał minionych wieków

Rosyjski ckm Maxim wz. 1910
Archiwum „Mówią Wieki
">Michał Mackiewicz
[srodtytul]Broń „dla głupich Europejczyków”[/srodtytul]
Amerykanin Hiram Stevens Maxim stwierdził, że najlepszym sposobem na zbicie fortuny będzie wynalezienie czegoś, co „pozwoli tym głupim Europejczykom pozabijać się nawzajem jeszcze szybciej niż dotychczas”. I wymyślił karabin maszynowy, który po raz pierwszy zaprezentował na wystawie w Anglii w 1884 roku.
Broń osiągała teoretyczną szybkostrzelność 600 strzałów na minutę; po załadowaniu i odpaleniu pierwszego naboju następował odrzut lufy, która wraz z trzonem zamkowym cofała się na krótkim dystansie, po czym następowało odryglowanie i trzon cofał się dalej sam; po osiągnięciu skrajnego tylnego położenia sprężyna powrotna popychała trzon zamkowy do przodu, po drodze wprowadzając do komory kolejny nabój z parcianej taśmy. Cykl ten powtarzał się do momentu zwolnienia spustu lub skończenia amunicji. Broń chłodzona była wodą, którą wlewano do metalowego cylindra okalającego lufę; należało ją wymienić po około dwu tysiącach strzałów. Oczywiście w czasie walki nie zawsze woda była dostępna, dlatego też np. podczas I wojny żołnierze sikali do chłodnic.
Rozliczne konflikty kolonialne stanowiły poletko doświadczalne dla nowej, straszliwej maszynki; najbardziej wstrząsającym epizodem była masakra 10 tysięcy derwiszów pod Omdurmanem w 1898 roku. Maximów używały także obie strony konfliktu w Afryce Południowej. Karabin maszynowy był o wiele bardziej niezawodny niż używane dotychczas kartaczownice, jednak wojskowi jeszcze przez długie lata nie opracowali sensownej metody jego użycia na polu walki. Zresztą broń nierzadko nazywano kartaczownicą lub mitraliezą Maxima, zaopatrywano w artyleryjskie lawety i upatrywano w niej oręż jedynie defensywny. Poza tym wojskowych decydentów przerażała szybkostrzelność broni; oznaczała bowiem niespotykany dotąd ubytek amunicji! Broń systemu Maxima przyjęta została na uzbrojenie armii angielskiej, rosyjskiej i niemieckiej.
Niemcy okazali się najbardziej przewidujący i z chwilą wybuchu I wojny światowej dysponowali największą liczbą karabinów maszynowych.
[srodtytul]Wiara w Boga i w Mausera[/srodtytul]
Przyczyną zatrważających strat Brytyjczyków w Afryce Południowej była z jednej strony ich ignorancja, a z drugiej znakomite wyszkolenie strzeleckie i równie dobra broń przeciwnika. Owa broń to karabiny i karabinki Mauser. Bracia Paul i Wilhelm Mauserowie, którzy swą wytwórnię założyli w Oberndorfie nad rzeką Necker, zaistnieli karabinem wzór 1871, który na uzbrojenie przyjęła armia niemiecka; była to broń jednostrzałowa o kalibrze 11 mm strzelająca nabojem na proch czarny, wyposażona w zamek ślizgowo-obrotowy. Na początku lat 80. XIX w. karabin został zaopatrzony w rurowy, ośmionabojowy magazynek (wzór 1871/84). Kolejny wzór – 1888 (komissiongewehr), także przyjęty do uzbrojenia armii kajzera, strzelał już małokalibrowym nabojem na proch bezdymny kaliber 7,92 mm i miał wystający z łoża pudełkowy magazynek konstrukcji Mannlichera.
Równocześnie realizowano jednak zamówienia zagraniczne, w efekcie w mausery uzbroiła się cała praktycznie Ameryka Południowa, ale także Turcja, Belgia, czy Hiszpania. To właśnie owe zagraniczne kontrakty zaowocowały powstaniem najbardziej nowatorskich modeli, w tym wzoru 1893/95. Broń kaliber 7 mm miała zamek ślizgowo-obrotowy czterotaktowy, ryglowany symetrycznie, z szerokim wyciągiem łusek i bezpiecznikiem skrzydełkowym. Istotnym novum był magazynek – pudełkowy, dwurzędowy, niewystający z łoża; naboje ładowano do niego z łódki obejmującej jedynie dna łusek, po załadowaniu łódka była odrzucana. Karabin ten stał się punktem wyjścia dla najsłynniejszej broni Mausera – Gewehr 98.
Agenci Afrykanerów wybrali się do Europy w poszukiwaniu odpowiedniej broni, odwiedzając m.in. austriackie zakłady Steyr, jednak najbardziej zainteresowani w dozbrojeniu Burów byli Niemcy – główny rywal Wielkiej Brytanii. Stąd wybór padł na Mausera wz. 1893/95. Broń dla Burów produkowana była w berlińskiej fabryce Ludwik Loewe; do czasu ustanowienia brytyjskiej blokady dostarczono Burom blisko 100 000 karabinów i karabinków.
[srodtytul]Zbrojownia Anglików[/srodtytul]
Wyścig zbrojeń i lawina wojskowych nowinek technicznych zmusiła konserwatywnych z reguły Anglików do przyjęcia na uzbrojenie powtarzalnego karabinu, który zastąpiłby wysłużonego Martini-Henry. W 1888 roku zdecydowano się na Lee-Metforda. Broń miała zamek czterochwytowy ślizgowo-obrotowy i pudełkowy magazynek wystający z łoża (konstrukcji Jamesa Lee) oraz gwintowaną lufę (pomysłu Medforda) przystosowaną do nabojów z prochem czarnym. Wkrótce potem jednak opracowano na Wyspach udany nabój 7,7 mm na proch bezdymny (kordyt) i okazało się, że lufa Metforda ulegała szybkiemu zużyciu. Zastąpiono ją więc nową, opracowaną w państwowych zakładach w Enfield, dostosowaną do nowego naboju.
Tak narodził się Lee-Enfield Magazine Rifle Mk I, w który uzbrojeni byli żołnierze królowej Wiktorii podczas wojny z Burami (kawalerzyści mieli krótszą wersję, czyli karabinek). Pomimo dobrych parametrów okazało się, że broń miała wady – była długa, ciężka i przez to nieporęczna, a krótki karabinek miał natomiast zbyt małą siłę rażenia. Dlatego już w 1902 roku wprowadzono wersję pośrednią, uniwersalną – karabin Lee-Enfield Mk I Short, a po kilku drobnych modyfikacjach w 1907 przyjęto wersję Mk III – najsłynniejszy brytyjski karabin.
Oficerowie i podoficerowie mieli sześciostrzałowe rewolwery Webley Mk IV zwane niekiedy „modelem burskim”.
Tradycyjnie już była to broń bardzo dobrze wykonana, o łamanym szkielecie z solidnym zatrzaskiem umożliwiającym bezpieczne strzelanie silnym nabojem kaliber 0,455 cala. Z ciekawszych broni wymienić należy także automatyczne działka 37 mm Maxima-Vickersa – słynne pompom – oraz szybkostrzelne armaty 76,2 mm wzoru Armstronga wyposażone w hydrauliczne łoża.
[i]Michał Mackiewicz, pracownik naukowy Muzeum Wojska Polskiego[/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA