fbTrack

Styl życia

Tradycje czerni kontra moda na żałobę

Edith Piaf śpiewa w Olimpii w 1962 roku. Zawsze w skromnej prostej czarnej sukience
AFP
Zachowujemy się tak‚ jakbyśmy jak najszybciej chcieli zapomnieć‚ że śmierć w ogóle istnieje. Czerń straciła dawną poważną symbolikę. Kolor żałoby został zawłaszczony przez modę. Pośmiertnymi rytuałami zabawia się popkultura
Kondukt pogrzebowy opuszcza kościół Karola Boromeusza w Warszawie i wchodzi w cmentarne alejki. W pierwszym szeregu idzie wdowa i synowie. Starsza pani jest w czarnym płaszczu i berecie‚ mężczyźni z gołymi głowami‚ w ciemnych płaszczach‚ spod których widać białe koszule i ciemne krawaty. W dalszych szeregach rodzina bliższa i dalsza‚ przyjaciele‚ znajomi. Tu czerń miesza się z szarością‚ brązem‚ granatem. Ubrania są codzienne – kurtki‚ dżinsy. Jednak dominuje strój stonowany‚ bez jaskrawych kolorów. W sportowych białych butach nie przyszli nawet najmłodsi uczestnicy uroczystości.
[srodtytul]Zapomniane obyczaje[/srodtytul] Pogrzeb zawsze był okazją do prezentacji statusu rodziny. Najlepsze ubrania, u zamożnych futra, garnitury wyrażały szacunek dla zmarłego. Jeszcze do lat 60. ścisła żałoba po mężu i żonie trwała rok. Drukowano żałobną papeterię i tzw. pośmiertne obrazki zmarłego‚ które dawano znajomym z prośbą o modlitwę. Wiele wdów do końca życia ubierało się na czarno. Królowa Wiktoria nosiła żałobę po Albercie przez 40 lat. Mężczyźni nosili opaski na rękawie lub baretki w klapie. Dziś to wszystko zanika. Czerń obowiązuje tylko najbliższą rodzinę i to w zasadzie jedynie w dniu pogrzebu. Wdowią woalkę zastępują ciemne okulary‚ opaskę na ramieniu – czarna wstążeczka albo po prostu dyskretne‚ niejaskrawe ubranie. O papeterii i obrazkach zapomniano.
[srodtytul]Śmierć w świecie rapu i techno[/srodtytul] Młodsze pokolenia zachowują się dziś tak‚ jakby nie przyjmowały do wiadomości‚ że śmierć istnieje. Albo jakby chciały o niej jak najszybciej zapomnieć. Coraz częściej w ogóle zanika zwyczaj zaznaczania ubiorem faktu‚ że straciliśmy bliską osobę. Formy stroju odrytualizowały się. „Żałobę noszę w sercu‚ nie na ubraniu” – słyszy się. Jeżeli jest jakieś miejsce‚ które poświęca dawnemu obyczajowi trochę uwagi‚ to jest nim warszawski bazar Różyckiego. Tam stroje pogrzebowe (i ślubne) wciąż występują w ważnej roli. Wzdłuż uliczek dziesiątki uroczyście czarnych garniturów‚ białych koszul i czarnych krawatów czekają tylko na nieboszczyka. Ale poza tym, czym różni się stan żałoby od stanu codzienności dzisiaj‚ gdy czerń straciła dawną symbolikę i stała się ulubionym kolorem mody? Powoli‚ stopniowo‚ z przeszkodami zdobywała czerń terytorium odzieżowe od prawie 100 lat. W 1926 roku samotna rewolucjonistka Chanel wystąpiła przeciw pretensjonalnej garderobie tamtego czasu i wylansowała małą czarną. W tym samym roku cudownie zgrabna Ewa Curie w czarnej sukni od hiszpańskiego kreatora Cristobala Balenciagi‚ jednego z największych geniuszy mody, pozuje dla „Vogue’a”. Lata 50. to wampowate dziewczyny egzystencjalistów‚ ich muza – Juliette Greco‚ czarny golf i ciemne okulary Zbyszka Cybulskiego. Gwiazdy: Anita Ekberg‚ Rita Hayworth‚ Marylin Monroe w zabójczo erotycznej czerni i Edith Piaf w swojej czarnej skromnej sukience. Dziesięć lat później‚ w 1966 roku Yves Saint Laurent z męskiej garderoby uprowadza smoking. Znowu kobieta jest na czarno‚ tym razem w spodniach. Największa fala czerni rozpętała sięjednak dopiero pod koniec lat 70. Kryzys naftowy wywołał ruch punkowy‚ pojawiła się Vivienne Westwood‚ potem Karl Lagerfeld. W latach 80. do gry włączyli się Japończycy: Rei Kwakubo i Yohji Yamamoto. Zaskoczyli publiczność obszernymi‚ asymetrycznymi, czarnymi ubiorami. Modny kolor i kolor żałoby zamieniły się funkcjami. [srodtytul]Polski kostium polityczny[/srodtytul] Historycznie Polacy są specjalistami od smutku. Najdłuższa żałoba narodowa zaczęła się już dwa lata przed powstaniem styczniowym i trwała pięć lat, mimo zakazów władz carskich. W 1861 roku po rozstrzelaniu pięciu Polaków podczas manifestacji patriotycznej „Wszystkie części odwiecznej Polski przywdziewają na czas nieograniczony przyzwoitą żałobę; Kobiety tylko w dzień ślubu białą suknię”, głosił okólnik arcybiskupa Antoniego Fijałkowskiego. „Tłum spacerowiczów w Ogrodzie Saskim wiosną 1861 roku był wyjątkowo ponury jak na czasy‚ kiedy noszono się barwnie” – pisze Małgorzata Możdżyńska‚ historyk sztuki z Uniwersytetu Wrocławskiego. „U kobiet czerń zastąpiła kolory wiosennej mody. Kolor zniknął nawet z ubiorów dziecięcych. Żałobnie ubrano lalki‚ obręcze do zabaw okręcano czarnymi i białymi taśmami. Złote ozdoby zastąpiła biżuteria z matowej lawy wulkanicznej, hebanu‚ żelaza‚ stali oksydowanej na czarno‚ matowego rogu – ozdabiana symbolami narodowymi i martyrologicznymi. Korona cierniowa‚ krzyżyki‚ krzyż z sercem i kotwicą‚ symbol „wiary‚ nadziei i miłości‚ data 1861‚ bransolety i naszyjniki w kształcie kajdan”. [srodtytul]Czarny wątek popkultury[/srodtytul] Długo nikt nie miał odwagi włączyć rytuału śmierci do popkultury. Ale ktoś musi być pierwszy. W 2002 Justyna Steczkowska, opłakując śmierć ojca, pozowała magazynowi „Viva” do sesji zdjęciowej na cmentarzu. Śmierć była rzeczywista‚ cała reszta wyreżyserowana. Grób wybrany ze względu na urodę miejsca ‚ makijaż profesjonalny‚ modne ubrania dostarczone przez stylistę. Sprawa wywołała wiele krytycznych komentarzy. Pisałam o tym w „Gazecie Wyborczej”. Piosenkarka przepraszała i przyznawała‚ że żałuje‚ iż zgodziła się na zdjęcia. [srodtytul]Egzaltacja, maniera, fasada[/srodtytul] Włoski magazyn „Vogue” posunął się o krok dalej. Sierpniowy numer zamieszcza sesję mody‚ która opłakuje zmarłego francuskiego kreatora Yves Saint-Laurenta. Opłakuje należy w tym wypadku rozumieć dosłownie. Na okładce w kondukcie pozorowanego pogrzebu ubrane na czarno idą w deszczu zapłakane modelki i modele. Na pierwszym planie mężczyzna podobny do zmarłego. Podobieństwo przypadkowe? W środku, na jednym ze zdjęć top modelki, Linda Evangelista‚ Genevere van Seenus‚ Karen Elson, leżą na grobie w dramatycznych pozach i żałobnych strojach. Na innym stoją ze zrozpaczonymi minami. Na jeszcze innym wdowa w woalce malowniczo ułożona na mogile „rozpacza”. Autorem zdjęć jest gwiazdorski fotograf mody Steven Meisel‚ całość nosi tytuł „Silent” – „W milczeniu”. W japońskim „Vogue’u”, także z sierpnia, znanej fotografce Camilli Arkans pozuje nasza rodzima top – Anna Jagodzińska. Tytuł sesji mody: The Bride Wore Black. Jak przystało na pannę młodą‚ modelka nosi czarny strój oraz woalkę. Jest trochę smutna‚ chociaż w tle ma eleganckie łoże z baldachimem, dla kontrastu całkiem białe, oraz komodę Ludwik XV. Może to podróż poślubna‚ ale gdzie pan młody – czyżby zmarł? Zamiast żałoby mamy zatem modę na żałobę. Przebranie zamiast przeżycia. Najstarszy, najbardziej nienaruszalny z rytuałów egzystencjalnych stał się kostiumem dla błaznów. Co będzie dalej?
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL