Biznes

PSL uderza w latyfundia

Niewielka grupa przedsiębiorców dzierżawi poŁowę państwowej ziemi rolnej
Rzeczpospolita
Plan drastycznych zmian w zasadach dzierżawy państwowej ziemi.Resort rolnictwa proponuje, aby zlikwidować wielkie gospodarstwa, a grunty przekazać drobnym rolnikom
Dzierżawcy rolni są przerażeni nowym pomysłem Ministerstwa Rolnictwa. Agencja Nieruchomości Rolnych ma wprowadzić limity powierzchni dzierżaw, podobnie jak wcześniej ograniczyła możliwość zakupu gruntów rolnych. Pomysł pochodzi od ministra Marka Sawickiego, który w ten sposób chce pomóc drobnym rolnikom.
Obecnie ANR może sprzedać grunty tylko pod warunkiem, że nabywca nie będzie miał po transakcji więcej niż 500 ha. Jednak jeśli rolnik chce przekroczyć ten limit, ma prawo wydzierżawić ziemię od Agencji. Ale najnowszy projekt nowelizacji ustawy o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa ograniczy i tę możliwość. Zezwala bowiem na wydzierżawienie jednemu podmiotowi najwyżej 300 albo 500 ha państwowej ziemi (wysokość limitu nie została jeszcze określona). Taki zapis spowoduje likwidację kilkuset najbogatszych przedsiębiorstw rolnych, które najwięcej inwestują w produkcję. Z danych, które uzyskała „Rz”, wynika, że 2 proc. dzierżawców ANR ma w użytkowaniu prawie 900 tys. ha – czyli połowę wszystkich gruntów wydzierżawionych przez Agencję.– Całym sercem jestem za tym pomysłem. Należy jak najszybciej ziemię odzyskaną od dzierżawców sprzedać w przetargach ograniczonych do polskich rolników – podkreśla Władysław Serafin, szef Krajowego Związku Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych.
Federacja Związków Pracodawców, Dzierżawców i Właścicieli Rolnych szacuje, że po nowelizacji prawa Agencja zyskałaby dodatkowe 500 tys. hektarów. Ale stanie się to kosztem utraty nawet 100 tys. miejsc pracy gwarantowanych przez duże spółki rolne. – Prowadzę spółkę, która dzierżawi 5 tys. hektarów od Agencji. Co zrobię, jeśli będę musiał ograniczyć grunty do 300 hektarów? Zwolnię wszystkich pracowników, czyli 500 osób – odpowiada Leszek Dereziński, prezes FZPDiWR, który w gospodarstwie na Kujawach produkuje zboże, mleko, miód i tuczniki. – To naruszenie wolności gospodarczej, gwarantowanej przez konstytucję. Promowanie gospodarstw rodzinnych nie może odbywać się kosztem innych – skrytykował projekt prof. Paweł Czechowski, kierownik Zakładu Prawa Rolnego UW. Zdziwione pomysłem ograniczenia dzierżaw są zagraniczne firmy. Ale nie obawiają się o swój los. – Na szczęście mamy długoletnie umowy i nie sądzę, by ktoś odważył się je anulować – podkreśla Mirosław Dackiewicz, reprezentujący spółki hodowlane Smithfielda w Polsce. Jednak w projekcie przewidziano, że gospodarze, którzy w ciągu trzech lat nie wyrażą zgody na dostosowanie swojej umowy dzierżawy do ustawowych limitów, zostaną w całości pozbawieni gruntów należących do ANR. Zagraniczne firmy mogą jeszcze liczyć na międzynarodowe umowy o popieraniu i wzajemnej ochronie inwestycji. Polscy gospodarze byliby jednak bezbronni. Dzisiaj projekt nowelizacji ma stanąć na posiedzeniu kierownictwa resortu. Ministerstwo nie chce udzielać w tej sprawie komentarzy. – Na tym etapie ministerstwo nie udziela informacji o przygotowywanych rozwiązaniach – mówi Małgorzata Książyk, rzeczniczka resortu. Prace nad zmianą ustawy o gospodarowaniu nieruchomościami SP trwają od dwóch lat. I już wielokrotnie zmieniano pomysły na to, jak uregulować gospodarkę gruntami na wsi. Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: m.kozmana@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL