fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Dziennikarki pokonały dziennikarzy

1. Elżbieta Jaworowicz „Sprawa dla reportera” (TVP 1) ocena 5,13
PAI
Polacy najwyższe oceny wystawili Elżbiecie Jaworowicz, Monice Olejnik oraz Tomaszowi Sekielskiemu i Andrzejowi Morozowskiemu
– Ciągle cenimy zawód dziennikarza jako osoby, która ma nam coś załatwić – tak zwycięstwo Elżbiety Jaworowicz w sondażu „Rz” ocenia medioznawca Wiesław Godzic.
Poprosiliśmy Polaków, by wystawili oceny wybranym przez nas najbardziej znanym dziennikarzom prowadzącym programy publicystyczne w polskich telewizjach. Oceny takie jak w szkole od jedynki do szóstki.
Zdecydowanie zwyciężyła autorka programu „Sprawa dla reportera” w TVP 1 Elżbieta Jaworowicz. Aż 49 procent ankietowanych wystawiło jej ocenę celującą. Jaworowicz jest też najlepiej rozpoznawalną dziennikarką. Zaledwie 4 proc. badanych nie zna jej programu.
– Cieszę się, że ludzie od tylu lat doceniają to, co robię – mówi „Rz” Jaworowicz. Przyznaje, że nie jest zbyt często nagradzana dziennikarskimi wyróżnieniami. – Środowisko nie zawsze mnie docenia. Jednak najważniejsze, że widzowie od 15 lat wciąż są z nami. Wszystkie wyróżnienia pochodzące od nich są dla mnie najcenniejsze. Tak jest i w tym przypadku.
Medioznawcy nie są zaskoczeni jej zwycięstwem, podobnie jak drugim miejscem Moniki Olejnik.
– To nie jest dziennikarka z mojej bajki, ale jest to dziennikarka z bajki Polaków – mówi o Jaworowicz profesor Maciej Mrozowski. – Jest w odpowiedni sposób kiczowata, emocjonalna, agresywna i walczy o sprawy zwykłych ludzi. To się Polakom podoba.
Jego zdaniem Jaworowicz jest typem „dziennikarza opiekuńczego”, który dla wielu widzów jest wzorem.
– Monika Olejnik jest podrasowaną wersją Jaworowicz. Działa z tą samą emocjonalnością, ofensywnie, ale w odniesieniu do polityków. Wielu widzów uważa, że tak należy ich traktować – dodaje Mrozowski.
Średnia ocen wystawionych przez Polaków Monice Olejnik to 4,77. Jest też bardzo rozpoznawalną dziennikarką. Tylko co dziesiąty Polak nie widział lub nie zna jej programu.
W rozpoznawalności wyprzedza ją Tomasz Lis (zna go 96 proc. badanych), ale oceny Polaków sprawiły, że zajął piąte miejsce. – Z przykrością obserwuję kres mitu Tomasz Lisa i jego dziennikarskiej siły – mówi Godzic. – Był już we wszystkich stacjach i obawiam się, że ciężko będzie mu powrócić na szczyt rankingów.
Lisa wyprzedzili Tomasz Sekielski i Andrzej Morozowski oraz Bogdan Rymanowski z TVN. –Polacy przyzwyczajają się do znanych twarzy, więc kariera wysoko ocenionych będzie długa – podkreśla Godzic.
Władze TVP się zmieniają, przychodzą i odchodzą prezesi oraz szefowie poszczególnych anten, jednak jeden program od kilkunastu lat nigdy nie znika z telewizyjnej ramówki. To „Sprawa dla reportera”, która od lat tydzień w tydzień gromadzi przed telewizorami miliony Polaków (ostatnio średnio 4 mln widzów).
Program trudno sobie wyobrazić bez prowadzącej go Elżbiety Jaworowicz, która w charakterystycznej pozie przepytuje gości w studiu. Dla jednych jest populistką schlebiającą ludziom, którzy nie poradzili sobie w życiu. Dla innych jedyną nadzieją ratunku oraz ostatnią instancją w sprawach niezałatwialnych.
Jaworowicz, absolwentka Wydziału Polonistyki i Wydziału Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego, trafiła do telewizji jeszcze jako studentka. Pomógł jej w tym konkurs zorganizowany przez „Telewizyjny ekran młodych”. W telewizji zajmowała się różnymi rzeczami, przez jakiś czas prowadziła na antenie TVP kącik mody. Odnalazła się jednak dopiero jako autorka programu interwencyjnego „Sprawa dla reportera”.
Na korytarzach TVP o Jaworowicz krążą legendy. Kiedy prezydentem był jeszcze Aleksander Kwaśniewski, można było usłyszeć, że Jaworowicz chodzi na zakupy wraz z pierwszą damą Jolantą Kwaśniewską. – Ona zawsze potrafi się przystosować do zmieniających się warunków, stąd tak długa obecność na antenie – mówi jeden z pracowników TVP. Nie znaczy to jednak, że program Jaworowicz nigdy nie był zagrożony. W czasach prezesury w telewizji Wiesława Walendziaka niewiele brakowało, by program zniknął. Osoby pracujące wówczas w TVP przyznają, że uratowała go oglądalność. – Nikt nie zarzyna kury znoszącej złote jajka – mówią.
W 2007 roku tygodnik „Wprost” opublikował listę najbardziej wpływowych Polek. Wygrała Elżbieta Jaworowicz, pokonując Monikę Olejnik, Jolantę Kwaśniewską, Marię Kaczyńską czy Zytę Gilowską. Jaworowicz jest laureatką m.in. czterech Telekamer, Wiktora (1993) oraz Brązowych Lajkoników na festiwalu filmów dokumentalnych w Krakowie.
Dziennikarka prowadzi program w bardzo emocjonalny sposób, często mocno angażuje się po stronie osób jej zdaniem pokrzywdzonych. Nie wszystkim to odpowiada. W 2007 roku została laureatką Antynagrody Dziennikarzy Małopolski za brak rzetelności dziennikarskiej przy realizacji materiału dotyczącego hotelu przy ul. Szerokiej w Krakowie.
W wolnych chwilach dba o kondycję: uprawia aerobik, chodzi na siłownię, gra w tenisa, jeździ na nartach. Jej niespełnioną miłością jest muzyka, czego dowód dała na jednej z edycji rozdania Telekamer, śpiewając m.in. arię z opery „Carmen”.
Jej dziennikarską biblią jest ponoć „Erystyka, czyli sztuka prowadzenia sporów” Artura Schopenhauera. Uwielbia też... buty, które od lat kolekcjonuje. Studiowała zootechnikę. Nic więc dziwnego, że dziennikarską karierę zaczynała w redakcji rolnej radiowej Jedynki, gdzie robiła reportaże o żniwach, trzodzie chlewnej. Jednym z nich w 1982 r. zainteresowała się radiowa Trójka, z którą związała się na następne 18 lat. Zapytana w jednym z wywiadów przez Roberta Mazurka, czy nie żałowała pracy w reżimowych mediach, przyznała: – Żałowałam, że nie wydawałam pism podziemnych, nie działałam w podziemiu, choć jak patrzę czasem na tych ludzi, którzy to robili, a teraz nie szanuje się ich i czasem oni się sami nie szanują, to mam wątpliwości.
Złośliwi wytykają, że Olejnik posadę w Trójce zawdzięczała znajomościom ojca – pułkownika pracującego w MSW. – Gdybyś mnie wtedy zobaczył w wiśniowych butach za kolana, z warkoczem do kolan i z determinacją na twarzy, błyskiem w oku reportera, tobyś wiedział, że żadna protekcja nie była mi potrzebna – tłumaczyła Mazurkowi. Siedem lat temu trafiła do Radia Zet, gdzie do dziś prowadzi poranne rozmowy z politykami. Przez dwa lata prowadziła w TVP 1 program publicystyczny „Prosto w oczy”. Stamtąd przeszła do TVN 24, gdzie zaproponowano jej reaktywację programu, który prowadziła wcześniej w TVN – „Kropka nad i”. Regularnie publikuje też wywiady w „Gazecie Wyborczej” (cykl „Dwie na jednego” z Agnieszką Kublik).
k.b.
Ich program budzi skrajne emocje. Dla zwolenników jest kwintesencją dziennikarskiej roboty, połączeniem ostrej publicystyki ze znakomitym poczuciem humoru. Dla przeciwników – jednostronnym ośmieszaniem polityków.
We wrześniu 2006 roku sprawili, że stacje telewizyjne musiały przerywać swoje programy, a gazety zmieniać czołówki. W programie „Teraz my” ujawnili nagrania z politycznych negocjacji pomiędzy Adamem Lipińskim (PiS) a Renatą Beger (Samoobrona) dotyczących stanowisk w rządzie, czyli tzw. aferę taśmową. 18 grudnia 2006 otrzymali za to tytuł dziennikarzy roku Grand Press 2006.
Nie wszyscy specjaliści uznali, że zasługują na nagrody. Część komentatorów twierdziła, że wyszli wówczas z roli dziennikarzy i zaczęli kreować wydarzenia polityczne. – Wiedzieliśmy, że spotkamy się z krytyką, ale chyba naiwnie sądziliśmy, że nie będzie tylu insynuacji pod naszym adresem – odpowiadał Sekielski.
Dziennikarze często narażali się politykom. Morozowski wyprowadził z równowagi Andrzeja Leppera, który po programie z udziałem jego byłych partyjnych kolegów stwierdził: – Wytrzymałem tam i Morozowski nie dostał w papę. A powinien, za to, co zrobił! – Takiego chamstwa to jeszcze nie spotkałem w telewizji – mówił z kolei Jacek Kurski (PiS). Mimo to obaj przychodzili później do programu.
– Śmiejemy się, ale chcemy też być poważni. A najbardziej chcemy być nieprzewidywalni – mówił Sekielski w jednym z wywiadów.
js
Jest gospodarzem programu publicystycznego, do którego przychodzi się bez krawata. Karierę dziennikarską zaczynał w Radiu Kraków jako reporter. Potem były RMF FM, TVP i TVN, z której odszedł na własne życzenie w 2000 r., by od podstaw tworzyć nowy program informacyjny w telewizji Puls. Doświadczenie to wykorzystał, przejmując (po odejściu Tomasza Lisa) prowadzenie „Faktów” w TVN. Z TVN 24 jest związany już od siedmiu lat. Od ponad dwóch prowadzi autorski program „Kawa na ławę” emitowany także w TVN. Zdobył wiele nagród, m.in. zeszłoroczną Nagrodę im. Fikusa w kategorii twórca w mediach. Trzy lata temu otrzymał tytuł Gentlemana Roku.
k.b.
Zadebiutował 3 maja 1990 roku, prowadząc wieczorne „Wiadomości”. Szybko zdobył olbrzymią popularność. Kiedy w 1994 roku brał ślub z Kingą Rusin, było to prawdziwe wydarzenie medialne. Potem został korespondentem TVP w Waszyngtonie. Po powrocie przeszedł do stacji TVN, by stworzyć „Fakty”. Jego rozstanie z TVN w 2004 r. było tyleż gwałtowne co niespodziewane. Poprzedziły je sukcesy jego książek: „Nie tylko Fakty” i „Co z tą Polską”. Poszło o sondaż prezydencki „Newsweeka”, w którym został ujęty, a od którego się jednoznacznie nie odciął. Trafił do Polsatu, gdzie prowadził swój program „Co z tą Polską”. Ostatnio przeprosił się z TVP i w Dwójce prowadzi program „Tomasz Lis na żywo”.
js
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA