fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Wybory Mugabego

AFP
Zimbabwe "wybiera" dziś prezydenta. Jedynym kandydatem startującym w wyborach pozostał Robert Mugabe. Lidera opozycyjnego Ruchu na Rzecz Zmian Demokratycznych (MDC) Morgana Tsvangiraiego skutecznie zastraszono. Komisja Europejska zapowiedział, że nie uzna ani wyborów, ani wyników za prawomocne
Morgan Tsvangirai przeszedł wraz z Robertem Mugabe do drugiej tury wyborów prezydenckich. Postanowił jednak zrezygnować. Decyzję podjął ze względu na groźby i stale narastającą przemoc. Niedawno zginęło co najmniej 70 osób z kręgu jego współpracowników, a wczoraj około 300 zwolenników MDC szukało schronienia w ambasadzie RPA w stolicy Zimbabwe - wcześniej przebywali w siedzibie partii, ale opuścili ją po nalocie policji.
Tsvangirai powiedział swoim partyjnym kolegom, że jeśli muszą głosować - by ochronić przed atakami siebie i swoich bliskich - to niech to zrobią. Dzień głosowania określił jednak "dniem upokorzenia" dla całego kraju.
Rządzący nieprzerwanie od 28 lat Robert Mugabe zdecydował, że wbrew naciskom międzynarodowym, apelom o odłożenie głosowania i rezygnacji głównego rywala z opozycji Morgana Tsvangiraia, wybory odbędą się zgodnie z planem.
- Dzisiejsze wybory to fikcja, a wynik będzie podobnie niewiele wart i pozbawiony sensu - oceniła rzeczniczka Komisji Europejskij.
Włoski minister spraw zagranicznych Franco Frattini zaapelował do krajów Unii Europejskiej, aby wycofały swoich ambasadorów z Zimbabwe.
Szefowie MSZ państw G8, którzy przez dwa ostatnie dni obradowali w Japonii, stwierdzili, że nie mogą zaakceptować polityki rządu Zimbabwe, który "nie respektuje woli ludu".
Sekretarz stanu USA Condoleezza Rice powiedziała, że skonsultuje i zastanowi się wraz z innymi członkami Rady Bezpieczeństwa ONZ, jakie będą "następne kroki", które należy podjąć w tej sprawie.
Dziennikarz BBC John Simpson, który jest dziś na miejscu, powiedział, że nigdy wcześniej nie widział, aby głosujący ludzie byli tak zastraszeni.
- Oni wiedzą, że muszą przyjść, zagłosować i udowodnić, że są za Mugabem - mówił.
Na kartach głosujących widnieją dwa nazwiska, ale głosy oddane na Tsvangiraiego nie są liczone.
Źródło: BBC
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA