fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Warsaw Summer Jazz Days

Charlie Haden – uroczy rewolucjonista

Rzeczpospolita
O Charliem Hadenie mawia się – legenda kontrabasu. Niewielu współczesnych muzyków ma tak bogate i różnorodne osiągnięcia jak on.
U boku Ornette’a Colemana zmieniał oblicze jazzu, grając prawdziwie wolną muzykę – free jazz. Razem z Carlą Bley założył kreatywny big-band Liberation Music Orchestra. Jedne z najbardziej urokliwych jazzowych kompozycji nagrał ze swoim zespołem Quartet West.
W lutym 2007 r. na festiwalu Bielska Zadymka Jazzowa odebrał prestiżową nagrodę – Anioła Jazzu. Patrząc na jego uradowaną twarz, słuchając słów podziękowania, a później – cudownej muzyki, chciałoby się rzec: to prawdziwy anioł potrafiący wydobyć z kontrabasu niebiańskie brzmienia.W Warszawie oklaskiwaliśmy go ostatnio z Liberation Music Orchestra, a Quartet West gościł już wiele lat temu. Pamiętam, że wówczas jego stanowisko kontrabasisty zostało ogrodzone wysokim parawanem z pleksi, tak by nie przeszkadzała mu głośna perkusja. Dziś stosuje specjalne systemy akustyczne wkładane do uszu.
Okoliczności powstania Quartet West wiążą się z powrotem kontrabasisty z Nowego Jorku do Los Angeles. Polecił mu pianistę i aranżera Alana Broadbenta oraz saksofonistę Erniego Wattsa. Tak w 1985 r. powstał pierwszy skład Quartet West. Później Larance Marable zastąpił Higginsa przy perkusji. W Bielsku-Białej grał na niej znakomity Jorge Rossy, nowy członek kwartetu.
Właśnie ukazał się album „The Best of Quartet West”, na którym znajdziemy 12 najpiękniejszych nagrań zespołu. Z nim bowiem najlepiej wyraził miłość do amerykańskiego kina lat 40. i 50. Na płycie „Always Say Goodbye” wykorzystał fragmenty starych nagrań oraz głosy aktorów. To fascynujący album, godny każdej kolekcji. Muzyka kwartetu jest intrygującym połączeniem tradycji i kreatywności zarówno w aranżacjach, jak i improwizacjach muzyków. Pozostaje przy tym elegancka i dystyngowana. A to już prawdziwa rzadkość.
Charlie Haden urodził się w 1937 r. w Shenandoah, w stanie Iowa. Jego rodzice prowadzili w radiu show country & western i 22-miesięczny Charlie zadebiutował tam. Jako nastolatek zaczął się uczyć gry na kontrabasie. – Był rok 1956 i pierwszym miastem, do którego pojechałem zaraz po ukończeniu szkoły w Missouri, było Los Angeles, które swą sceną jazzową przypominało Nowy Jork. Było tam mnóstwo znakomitych muzyków, którzy grali w klubach na jam sessions do upadłego – wspomina. Haden zaczynał w zespole Hamptona Hawesa, ale korzystał z każdej okazji zagrania z przyjeżdżającymi znakomitościami: Dexterem Gordonem, Artem Pepperem, Paulem Blayem.
Pewnego wieczoru 1957 r. trafił na koncert Ornette’a Colemana, który na plastikowym saksofonie tworzył podwaliny free jazzu. Ornette kompletował właśnie skład nowego zespołu, aby wyruszyć na podbój Nowego Jorku, i przyjął zapalonego do nowej muzyki Hadena. U boku Colemana, wraz z trębaczem Donem Cherrym i perkusistą Billy Higginsem, zapisał się jako współtwórca free jazzu. Należy do najbardziej rozchwytywanych basistów. Wziął udział w kilkuset nagraniach światowej czołówki jazzu i sam firmuje kilkadziesiąt płyt.
Jego uwielbienie amerykańskiej sztuki wokalnej znalazło wyraz na znakomitej płycie „The Art of Song”. Duże pole dla wirtuozerskich popisów dały mu duety, m.in. z pianistą Kennym Barronem („Night And The City”) i gitarzystą Patem Methenym („Beyond The Missouri Sky”). Za album „Land of the Sun” nagrany z kubańskim pianistą Gonzalo Rubalcabą otrzymał nagrodę Grammy.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA