fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Muzyka

Rodzinny dom stał się symbolem

Rzeczpospolita
W 2010 roku będzie świętować 200. rocznicę urodzin Fryderyka Chopina. Do tego czasu dom, w którym kompozytor przyszedł na świat, ma być nowoczesną placówką gotową na przyjęcie tysięcy turystów
Dzisiejsza Żelazowa Wola bardzo różni się od tej, jaką znał Chopin. Za jego życia budynek, w którym teraz znajduje się muzeum, był oficyną dworu Kacpra i Ludwiki Skarbków. Ojciec kompozytora Mikołaj był guwernerem dzieci właściciela majątku.
– Wiemy, że Chopinowie zajmowali prawą części tej oficyny, patrząc od strony obecnego głównego wejścia. Ich mieszkanie miało prawdopodobnie trzy lub cztery pomieszczenia – mówi kurator muzeum Dom Urodzenia Fryderyka Chopina Anna Łęgowska-Radosz. – Zarówno na zewnątrz, jak i w środku budynek był skromniejszy, ale jego podział przestrzenny się nie zmienił. Nasze badania archiwalne i architektoniczne potwierdzają, że na pewno w tej oficynie urodził się Fryderyk Chopin. Kiedy miał kilka miesięcy, razem z rodziną wyjechał do Warszawy. Potem Chopinowie przyjeżdżali z odwiedzinami do Skarbków wyłącznie na wakacje i w święta Bożego Narodzenia.
Przez Żelazową Wolę, podobnie jak przez Polskę, przetoczyły się wojny i powstania. Dziwnym zbiegiem okoliczności i szczęścia z całego dworu ocalał tylko budynek oficyny. Potrzeba było jednak wiele czasu i wysiłku, by powstało tam muzeum.
– W 1859 roku Żelazowa Wola trafiła w ręce Adama Towiańskiego, który jedną z izb lewej oficyny poświęcił pamięci kompozytora. Zamierzał także ufundować tam kaplicę. Niestety, z przyczyn finansowych nie zrealizował pomysłu – dodaje Anna Łęgowska-Radosz. – Potem właścicielem Żelazowej Woli został Aleksander Pawłowski, który doprowadził to miejsce do całkowitej ruiny. Dopiero w 1891 roku, za sprawą rosyjskiego kompozytora Mili Bałakirjewa, utworzony został specjalny komitet. Jego zadaniem miało być wykupienie majątku z rąk prywatnych i zorganizowanie muzeum.
Przed pierwszą wojną światową nie udało się tego zrobić. W 1918 roku Żelazową Wolę rozparcelowano. Właścicielem gruntu, na którym stała oficyna, został chłop Roch Szymaniak. W 1926 roku powołano do życia Warszawskie Towarzystwo Miłośników Domu Chopina, a w Sochaczewie – Komitet Chopinowski. Te dwa zespoły zbierały fundusze i walczyły o wykupienie budynku z rąk prywatnych. W końcu się udało.
W 1932 roku prof. Franciszek Krzywda-Polkowski zaprojektował modernistyczny park, który miał być symbolem-pomnikiem poświęconym Chopinowi. Zaproponował zewnętrzne przeróbki oficyny tak, by nadać jej charakter dworku.
– Wokół oficyny było niewiele drzew. Park tworzono od podstaw z sadzonek, które przybywały do Żelazowej Woli ze szkółek ogrodniczych z całej Polski – opowiada Anna Łęgowska-Radosz.
Prowadzono też intensywne prace nad aranżacją wnętrz. Po II wojnie światowej nad koncepcją muzeum czuwał profesor Mieczysław Kuzma. Wyposażono dworek w meble biedermeierowskie i z czasów Księstwa Warszawskiego. Starano się, by dom wyglądał tak, jakby Chopinowie dopiero z niego wyszli, chociaż tak naprawdę nigdy nie mieszkali w takich wnętrzach.
Teraz trwają prace nad przywróceniem Żelazowej Woli jej pierwotnego charakteru i stworzeniem ekspozycji bliższej prawdzie. W tym celu Narodowy Instytut Fryderyka Chopina prowadzi szeroko zakrojone badania archiwalne nad historią Żelazowej Woli. Wiadomo, że częścią nowej koncepcji ma być pawilon umiejscowiony na początku trasy zwiedzania. Tam turysta uzyska informacje o dziejach Żelazowej Woli, Fryderyka Chopina, jego rodziny i rodu Skarbków. Wyposażony w tę wiedzę pójdzie do miejsca urodzenia kompozytora. Ta wizyta ma być emocjonalnym przeżyciem.
– Jesteśmy w trakcie prac, więc nie mogę na razie zdradzać szczegółów. Mamy wybranego projektanta, ale ostateczny wygląd ekspozycji to jeszcze sprawa otwarta – dodaje Anna Łęgowska-Radosz. – Chcielibyśmy pokazać muzeum w nowej szacie w 2009 roku.
Na razie odnowiony został praktycznie cały dwór. Trzeba było m.in. naprawić pękające fundamenty, osuszyć je, wymienić gont. Konieczna była też wymiana instalacji alarmowej i nagłaśniającej. Została przeprowadzona konserwacja polichromowanych belek stropowych pochodzących z lat 30. XX wieku.
– Zorganizowaliśmy również konkurs, którego celem było określenie wymagań funkcjonalnych i użytkowych muzeum w Żelazowej Woli – mówi Radosław Kowalewski z działu inwestycji NIFC. – Chodziło nam przede wszystkim o wyposażenie parku w obiekty służące obsłudze turystów i dostosowanie Żelazowej Woli do standardów muzealnych obowiązujących na świecie.
Przy wejściu ma powstać zespół z kasami, sklepikami, mała sala audiowizualna i sanitariaty. Po lewej stronie w starych, mających wartość historyczną, budynkach znajdą się kafejka oraz mała sala koncertowa dla 60 osób, która będzie czynna także w miesiącach zimowych, bo na razie recitale odbywają się tylko latem. Podejmowane są próby odtworzenia elementów małej architektury zaprojektowanych przez prof. Polkowskiego. Cały teren otaczający dworek ma zostać uporządkowany. – Kupiliśmy działkę sąsiadującą z parkiem, gdzie usytuowane zostanie zaplecze gospodarczo-ogrodnicze – dodaje Radosław Kowalewski.
Dzięki tym zabiegom muzeum powinno być gotowe na rok 2010 i na tłumy turystów, które będą chciały odwiedzić dom Chopina. Już teraz w sezonie bywa tu około trzech tysięcy osób dziennie.
Jednocześnie zmienia się teren wokół parku. Zagraniczni inwestorzy wykupują hektary ziemi z myślą o budowie centrum konferencyjnego, mieszkań i apartamentowców. Miejmy nadzieję, że Żelazowa Wola nie zatraci swojego sielskiego charakteru.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA