fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Angela Merkel w Polsce

Angela Merkel i Donald Tusk
Fotorzepa, Rob Robert Gardziński
Premier Donald Tusk przyjmuje niemiecką kanclerz w rodzinnym mieście. Po krótkiej wizycie nie należy się jednak spodziewać przełomu
Szefowa niemieckiego rządu przybywa do Gdańska zaledwie na kilka godzin. Zdąży zwiedzić Stare Miasto i – co nie mniej ważne – nie spóźni się do Wiednia na mecz Niemcy – Austria, którym żyją nasi zachodni sąsiedzi, snując marzenia o finale Euro 2008.
Czasu wystarczy na zastanowienie się, co począć z Europą po referendum w Irlandii, ale także na sprawy polsko-niemieckie.
– Nie należy oczekiwać żadnych spektakularnych decyzji. Kontakty niemiecko-polskie znajdują się w fazie znacznego uspokojenia nastrojów – słyszymy w Berlinie.
Niemcy oczekują od polskiego premiera przedstawienia szczegółów propozycji budowy muzeum II wojny światowej.
– Jeżeli pani kanclerz będzie zainteresowana jakąś informacją, to chętnie opowiem, co robimy. Ale jest to polski projekt i nie oczekuję żadnych szczególnych gestów czy pomocy – wyjaśnił cytowany przez PAP Donald Tusk.Polski premier chce rozmawiać o energetyce oraz o polityce wschodniej UE. Zapewne pojawi się również temat budowy w Berlinie tzw. polsko-niemieckiego centrum spotkań. Mogłoby ono powstać na niezagospodarowanej berlińskiej działce należącej do Polski.
Zdaniem Niemców Donald Tusk rozbroił konflikt wokół Centrum przeciwko Wypędzeniom
Mieściła się tam przed wojną nasza ambasada. Wartość działki ocenia się na 6 mln euro i to miałby być wkład naszego kraju w przedsięwzięcie. Zadaniem strony niemieckiej byłoby sfinansowanie budowy gmachu, w którym znaleźć by się mogło muzeum „Solidarności”. Niemiecki rząd sugeruje, że nie jest temu przeciwny.
– Jest całkiem możliwe, że tematem rozmów będzie też „Widoczny znak” – twierdzi rzecznik rządu Ulrich Wilhelm. Niemcy są zadowoleni z postawy gabinetu Donalda Tuska, który nie uległ wprawdzie naciskom Berlina, by w projekcie uczestniczyć, ale zapowiedział, że nie będzie gwałtownie protestował.
Opór Warszawy może wywołać jedynie udział w projekcie Eriki Steinbach. Jej determinacja, by zasiadać w gremiach kierowniczych „Widocznego znaku”, wywołuje także w Niemczech sporo kontrowersji. – Nie widać żadnego przyspieszenia. Rząd nie bardzo wie, co z tym fantem począć – ocenia jeden z naszych rozmówców w Berlinie.
Niemieckie media w przeddzień wizyty krytykują polskiego premiera. „Pragmatyczny Donald Tusk rozbroił w dużym stopniu wieloletni konflikt wokół Centrum przeciwko Wypędzeniom i wysłał sygnały odprężenia w kierunku Moskwy” – ocenia „Der Spiegel”. Podkreśla jednak, że polski premier „nie zabrał się jeszcze do żadnej z koniecznych reform. (…) Tuska obezwładnia strach przed propagandowym talentem jego poprzednika Jarosława Kaczyńskiego. Nie robi więc nic”.
Według tygodnika Tuska przed podejmowaniem poważnych decyzji powstrzymuje również obawa przed utratą kredytu zaufania, co może mu zaszkodzić w ubieganiu się o prezydenturę w 2010 roku.
wyślij e-mail do autora p.jendroszczyk@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA