fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Kreml chce uhonorować w Polsce ofiary Katynia

Spotkanie premiera z grupą do spraw trudnych
Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski
Piotr Kościński
Rosjanie są gotowi upamiętnić w Polsce ofiary Katynia – dowiedziała się nieoficjalnie „Rz”. W grę wchodzi dom opieki dla rodzin ofiar
Sprawa mordu katyńskiego to jeden z najtrudniejszych problemów, jakimi zajmie się Polsko-Rosyjska Grupa ds. Trudnych. W piątek jej członkowie zebrali się w Warszawie na pierwszym posiedzeniu.
Według informacji „Rz” uzyskanych z rosyjskich kręgów dyplomatycznych, Rosja gotowa jest w jakiejś formie upamięt-nić sowiecką zbrodnię sprzed 68 lat. Na przykład na postawienie w Polsce domu dla chorych z rodzin ofiar Katynia. Mógłby być zbudowany przez przedstawicieli rosyjskiego biznesu. Polscy dyplomaci mówią, że w grę wchodzi również pomnik lub muzeum.
Katyń był jednym z tematów podczas piątkowego spotkania grupy. – Mówiliśmy o potrzebie osiągnięcia postępu w tej sprawie. Mamy już mnóstwo opublikowanych dokumentów, ale okazuje się, że nie wszystkie kwestie są do końca wyjaśnione – powiedział „Rz” dyrektor Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych Sławomir Dębski, członek grupy. – Celem komisji jest zastanowienie się, co zrobić, by nie dochodziło do niepotrzebnych nieporozumień.
W artykule „Dziennika” nie ma ani słowa prawdy! Jego autor szkodzi polskiej racji stanu Adam Rotfeldszef Grupy ds. Trudnych
Podczas piątkowych obrad debatowano przede wszystkim nad programem działania grupy. – Rezultat spotkania oceniam bardzo pozytywnie – powiedział „Rz” docent Artiom Malgin z Moskiewskiego Państwowego Instytutu Stosunków Międzynarodowych (MGIMO).
Na przebieg spotkania negatywnie wpłynęła piątkowa publikacja „Dziennika” pt. „Historycy z Kremla fałszują naszą historię”. W artykule napisano o rosyjskiej liście 14 historycznych problemów, które uniemożliwiają porozumienie z Polską. Większość z nich zdaniem „Dziennika” to „ewidentne historyczne kłamstwa sugerujące, że w czasach Lenina i Stalina to nie Polacy byli ofiarami Sowietów, lecz Sowieci Polaków”. Polska została rzekomo oskarżona o wymordowanie bolszewickich jeńców po 1920 roku i udział w rozpętaniu drugiej wojny światowej.
– Zaprzeczam, jakoby strona rosyjska przedstawiła taki dokument – powiedział „Rz” rzecznik MSZ Piotr Paszkowski. Sławomir Dębski, szef PISM, oświadczył, że w artykule jest „mnóstwo przekłamań”. – To prawda, było 14 punktów. Nie było w nich jednak żadnych oskarżeń pod adresem Polski – podkreślił.
„Rz” dotarła do tekstu rosyjskiej notatki. Rzeczywiście nie ma w niej mowy o żadnej ze spraw opisanych przez „Dziennik”. Zawiera jedynie bardzo ogólnikowe hasła na temat historii XX wieku. Na przykład „Wojna polsko-rosyjska 1920”. – W artykule „Dziennika” nie ma ani słowa prawdy! Czytając go, byłem zdumiony. Jego autor bardzo poważnie zaszkodził polskiej racji stanu. Postawił pod znakiem zapytania całą naszą pracę – powiedział „Rz” polski współprzewodniczący grupy, były szef MSZ Adam Daniel Rotfeld.
Publikacja „Dziennika” oburzyła rosyjskich uczestników warszawskich rozmów. – Byli wściekli. Mówili o prowokacji i chcieli składać oficjalne protesty. Jeden z naszych partnerów powiedział, że czuje się, jakby mu napluto w twarz – mówi „Rz” chcący zachować anonimowość polski dyplomata. – Sprawa jest o tyle przykra, że ci ludzie zaskoczyli nas swoją otwartą, propolską postawą – dodał.
W sprawie interweniować musiał zarówno prezydent Lech Kaczyński, który przyjął obydwu współprzewodniczących, jak i premier Donald Tusk, który przyjechał na miejsce obrad grupy, aby uspokoić rosyjskie obawy. Zaplanowano również spotkanie z szefem polskiej dyplomacji Radosławem Sikorskim.
Według Donalda Tuska publikacja „Dziennika” „nie ma nic wspólnego z atmosferą i pracą tej grupy”. – Raz na jakiś czas ktoś będzie tworzył różne pułapki, które miałyby utrudnić jej pracę. Ja natomiast mam podstawy sądzić, że strona rosyjska jest na serio otwarta na dialog – powiedział podczas nieformalnego spotkania z dziennikarzami (premier dodał, że liczy na to, iż jeszcze w bieżącym roku Władimir Putin złoży wizytę w Polsce).
W piątek wieczorem nie udało nam się uzyskać komentarza ze strony „Dziennika”. Redaktor naczelny gazety Robert Krasowski odesłał nas do jednego ze swoich zastępców. Ten niestety nie odbierał telefonu.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA