fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Rząd Francji każe koncernom oddać zysk z drogich paliw

Petrochemiczny Total musi przekazać ponad 100 mln euro na fundusz wspierający ubogie rodziny. Dzięki temu uniknie wyższych podatków, którymi groził mu francuski rząd
– Nie może być tak, że Francuzi płacą ponad 1,60 euro za litr benzyny, a Total cieszy się z dodatkowych zysków – zżymała się wczoraj w porannym programie telewizyjnym francuska minister gospodarki i finansów Christine Lagarde. Na popołudnie zaprosiła do siebie na rozmowę prezesa Totala, największego francuskiego koncernu naftowego.
Christophe de Mergerie nie mógł mieć wątpliwości, o czym będzie rozmowa. – Firmy paliwowe muszą zachować się bardziej po obywatelsku – tłumaczył wczoraj sekretarz stanu w Ministerstwie Transportu Dominique Bussereau.
Choć szczegóły spotkania nie zostały ujawnione, znany jest jego wynik. Total zgodził się wpłacić 102 miliony euro na fundusz, z którego państwo dotuje uboższe rodziny używające do ogrzewania oleju opałowego. Kwota wymuszonej darowizny nie jest jednak zbyt wygórowana – stanowi mniej niż procent zysku koncernu za ubiegły rok.
Mimo że rządy we Francji sprawuje prawica, a Nicolas Sarkozy sięgnął po władzę pod hasłami prorynkowych reform, dziś on i jego ekipa nie wahają się używać egalitarnej retoryki. Na przykład wytykając prezesom wielkich firm wysokie zarobki.
135,6 dol. trzeba było zapłacić wczoraj po południu w Nowym Jorku za baryłkę ropy. Cena surowca lekko spadła.
Nicolas Sarkozy ma już zresztą doświadczenie w ręcznym sterowaniu cenami. Kilka lat temu, jeszcze jako minister finansów, ostro zareagował na wysokie marże w supermarketach. Producenci warzyw i owoców skarżyli się wtedy, że ich ceny są zaledwie ułamkiem tego, co widnieje na supermarketowej etykiecie. Sarkozy pogroził wtedy: Obniżcie ceny albo ja sam obniżę wasze zyski. I poskutkowało.
Teraz Christine Lagarde postępuje podobnie. Nie miała zresztą innego wyjścia. Z powodu wysokich cen paliw we Francji strajkowali już rybacy, transport drogowy i rolnicy. Na najbliższe dni zapowiadają kolejne protesty, tym razem zakrojone na dużo szerszą skalę, co może sparaliżować ruch drogowy w kraju i wstrzymać dostawy żywności.
Sytuacja na rynku ropy zmusiła do interwencji również rządy innych państw europejskich. W piątek wniosek o zgodę na obniżenie akcyzy na paliwa przesłali do Komisji Europejskiej Węgrzy.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA