fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Komisja dopytuje o naciski

Komisja śledcza, która bada okoliczności śmierci Barbary Blidy, po raz drugi przesłucha dziś prokuratora Emila Melkę
Tym razem jednak ma odpowiadać na pytania posłów na posiedzeniu tajnym. Dlatego wiążą oni z tym spore nadzieje. Tym bardziej że w czasie przesłuchania jawnego pod koniec kwietnia Melka dawał wyraźnie do zrozumienia, że podczas rozmowy przy zamkniętych drzwiach będzie mógł być bardziej otwarty.
– Myślę, że to przesłuchanie sporo wniesie – mówi Danuta Pietraszewska z PO.
– Prokurator Melka może dużo powiedzieć na temat domniemanych nacisków, jakie mogły mieć miejsce w sprawie Blidy – wtóruje jej Tadeusz Sławecki z PSL.
To właśnie Emil Melka do jesieni 2006 roku prowadził śledztwo w sprawie afery węglowej. Postępowanie to jednak mu odebrano.
Latem 2007 roku prokurator Melka stał się zaś bohaterem sensacyjnych doniesień. Pojawiły się informacje, że badając aferę węglową, wątpił w winę byłej posłanki SLD. To dlatego miał być odsunięty.
Rewelacji się nie spodziewam. Przełożeni w prokuraturze mają prawo wydawać polecenia - Beata Kempa, PiS
Po tych doniesieniach Melkę wezwali przełożeni. Chcieli, by napisał oświadczenie, czy ktokolwiek na niego naciskał. Z rozmowy, która została nagrana na ukryty dyktafon, można wysnuć wniosek, że Melka z takimi naciskami się spotkał. W oświadczeniu temu jednak zaprzeczył. Podobnie zresztą jak przed komisją śledczą.
– Różnica zdań z przełożonymi to nie naciski – mówił posłom. Tłumaczył też, że od śledztwa został odsunięty, bo był przeciążony pracą.
– Znając zapis tamtej rozmowy, nie wierzę, że miała ona tak spokojny przebieg. Na pewno będziemy jeszcze dopytywać i o to, i o kilka innych spraw – komentuje Marek Wójcik z PO.
Przeciwnego zdania są natomiast posłowie opozycji. – Rewelacji się nie spodziewam. Trzeba pamiętać, że w prokuraturze przełożeni mają prawo wydawać podwładnym polecenia – podkreśla Beata Kempa z PiS.
Posłowie mają też dziś ostatecznie się wypowiedzieć na temat wniosku, jaki do komisji złożył pełnomocnik rodziny Blidów mecenas Leszek Piotrowski. Chce być dopuszczony do prac komisji i mieć możliwość zadawania pytań. Śledczy mają również zastanawiać się, w jakiej kolejności wzywać kolejnych świadków. Wiadomo już, że były premier Jarosław Kaczyński czy były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro dostaną wezwania ostatni.
– Będziemy mieli zebrany cały materiał i nie będą mogli powiedzieć: nie pamiętam, nie wiem – tak tłumaczył to szef komisji Ryszard Kalisz (SLD) w radiowych „Sygnałach dnia”.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA