Prawnicy

Cztery grupy prawników będą walczyć o klienta

Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski
Po reformie Ćwiąkalskiego świadczeniem pomocy prawnej będą się zajmowały – oprócz adwokatów i radców – dwie grupy doradców prawnych
Dziś z jednej strony są adwokaci i radcowie, z drugiej – doradcy prawni, którzy działają na podstawie ustawy o swobodzie działalności gospodarczej. Zawód doradcy jest nieregulowany, powstał spontanicznie, gdy drogi do adwokatury i radcostwa były zablokowane dla rzesz absolwentów wydziałów prawa.
Reforma dostępu do zawodów prawniczych przygotowywana przez ekipę ministra Ćwiąkalskiego doprowadzi do tego, że na rynku będzie funkcjonowało kilka kategorii prawników ze zróżnicowanymi kompetencjami zawodowymi. Zwolennicy takiego rozwiązania argumentują, że w ten sposób każdy będzie mógł wybrać sobie takiego prawnika, jakiego potrzebuje. Przeciwnicy obawiają się natomiast, że klienci się pogubią i stracą orientację co do zakresu kompetencji poszczególnych grup prawniczych.
Na czele są dwie grupy prawników korporacyjnych z najszerszymi uprawnieniami: adwokaci i radcowie. Nie wiadomo wprawdzie, jak długo, bo minister Ćwiąkalski zadeklarował zamiar likwidacji profesji radcy i włączenie osób ją wykonujących do adwokatury. To mogłoby uprościć wybór klientom. Wprowadzenie państwowych egzaminów ma natomiast wykreować nowy zawód prawniczy, bliski dzisiejszemu doradcy. Ci, którzy zdadzą egzamin państwowy I stopnia, będą bowiem mieli nie tylko wstęp na aplikację; tu wystarczy podstawowy poziom egzaminu, czyli zaliczenie testu 150 pytań z wiedzy. Jeśli zdadzą go także na poziomie rozszerzonym (rozwiązując trzy zadania sprawdzające praktyczne umiejętności), będą mogli świadczyć usługi prawne na własny rachunek: udzielać porad, sporządzać opinie, pisma i dokumenty oraz reprezentować klientów w postępowaniach przed organami administracji, a nawet w sprawach rozstrzyganych przez sądy rejonowe (z wyjątkiem karnych, rodzinnych i opiekuńczych). W założeniu ci prawnicy, dla których resort nie ma jeszcze nazwy, mieliby tworzyć konkurencję dla adwokatów czy radców prawnych. Aplikacja albo praktyka I wreszcie będzie też grupa obecnych doradców prawnych. To są ci, którzy już dziś w liczbie tysięcy świadczą usługi na podstawie ustawy o swobodzie działalności gospodarczej oraz przepisów kodeksu postępowania cywilnego pozwalających im reprezentować w sądzie klientów na podstawie stałego stosunku zlecenia. Ministerstwo Sprawiedliwości deklaruje, iż w projekcie ustawy o państwowych egzaminach prawniczych nie będzie żadnych regulacji, które miałyby ograniczać im możliwość działania. To powinno rozwiać wyrażane od czasu do czasu obawy, że ministerstwo zechce poddać ich weryfikacji. – Osoby, które są doradcami, pozostaną nimi – potwierdza Iwona Kujawa, dyrektor Departamentu Nadzoru nad Aplikacjami Prawniczymi MS. Jaka zatem będzie różnica w porównaniu z prawnikami po egzaminie państwowym, pominąwszy uprawnienia? – Osoby po egzaminie I stopnia będą mogły po kilku latach pracy zdawać egzamin II stopnia. Jeśli im się uda, wejdą do korporacji bez aplikacji – wyjaśnia dyrektor Kujawa. Założenia reformy przewidują bowiem, iż egzamin państwowy II stopnia, dopuszczający do zawodu adwokata czy radcy, oprócz aplikantów korporacyjnych będą mogli zdawać także m.in. prawnicy z pięcioletnią praktyką. Ma to być ścieżka alternatywna: dłuższa, ale tańsza niż aplikacje, a nawet z możliwością zarabiania pieniędzy. – Dla klientów nie będzie czytelne, kto ma jakie uprawnienia. Zamiast mnożyć kategorie doradców i wprowadzać ich bocznymi drogami do adwokatury, trzeba raczej objąć ich obowiązkowym ubezpieczeniem – uważa Joanna Agacka-Indecka, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej. – Prawnicy świadczą porównywalne usługi i powinni działać na podstawie wspólnych reguł. Inaczej trudno sobie wyobrazić konkurencję między nimi – dodaje Andrzej Michałowski, wiceprezes NRA. Masz pytanie, wyślij e-mail do autora: i.walencik@rp.pl Najwięcej emocji w reformie budzą zasady określania liczby miejsc na aplikacjach, która będzie zależeć od ustawowego minimum przyjęć. - Minimalny ustawowy limit miejsc na poszczególnych aplikacjach ma wynosić 10 proc. liczby osób wykonujących dany zawód prawniczy w danej izbie adwokackiej, radcowskiej czy notarialnej. Samorządy prawnicze będą wyznaczać co roku limity przyjęć nie mniejsze od ustawowego minimum. - Aby dostać się na aplikację, trzeba będzie w pisemnym teście 150 pytań uzyskać określoną (jeszcze nie przesądzono, jaką) liczbę punktów, a ponadto zmieścić się w limicie. - Szacunki wskazują, że w razie zastosowania 10-proc. limitu do ogólnej liczby prawników w danej korporacji co roku przyjmowano by około 1800 aplikantów radcowskich, 600 adwokackich oraz 180 notarialnych.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL