fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Terroryzm

Wolność słowa terrorysty

youtube
YouTube stał się nośnikiem propagandy al Kaidy – uważa szef Komisji Bezpieczeństwa Senatu USA
Właściciel portalu, firma Google, odmawia usunięcia wideoklipów. „11 amerykańskich żołnierzy zabitych w wyniku tej wspaniałej eksplozji” – słychać na wideoklipie, jaki bez problemu udało nam się we wtorek znaleźć w YouTube.
– Allah akbar! Bóg jest wszechmocny! – powtarza w uniesieniu głos w tle, gdy filmowany z ukrycia gdzieś w Iraku amerykański wóz bojowy wylatuje w powietrze. Szczególną uwagę operator poświęca postaci jednego z żołnierzy, który pod obstrzałem rebeliantów bezskutecznie próbuje uciec z miejsca zamachu. Takich materiałów, jak ten film opublikowany przez użytkownika kryjącego się pod pseudonimem jihad4all , są w YouTube setki, a może tysiące. Wychwalają bojowników za świętą sprawę, pokazują fragmenty szkoleń dla terrorystów, prezentują piękno samobójczych eksplozji.
– Czas z tym skończyć – uważa przewodniczący senackiej Komisji Bezpieczeństwa Wewnętrznego Joseph Lieberman. Niezależny senator z Connecticut domaga się od firmy Google, do której należy YouTube, by usunęła z serwisu wszystkie materiały opublikowane przez al Kaidę i inne ekstremistyczne organizacje. Jego zdaniem nie powinno to nastręczać najmniejszych problemów. „Większość islamskich organizacji terrorystycznych wyraźnie oznakowuje swe materiały, by podkreślić ich pochodzenie” – napisał senator w liście do szefa Google’a Erika Schmidta. Lieberman domaga się też, by YouTube dokonał zmian w swym regulaminie wewnętrznym i wyjaśnił, jak będzie się starał blokować publikację tego rodzaju materiałów. Ale Google wcale nie zamierza słuchać senackiej komisji. „Te wideoklipy nie naruszają naszego regulaminu” – stwierdziła firma w komunikacie na swej stronie internetowej. „YouTube zachęca do swobodnych wypowiedzi i chroni prawo każdego użytkownika do przedstawiania niepopularnych punktów widzenia” – wyjaśnia koncern, dodając, że czyni to jego serwis „bogatszym”. Krytycy firmy Google zauważają, że przyjmuje ona inne stanowisko w sprawie swobody wypowiedzi chińskich internautów, współpracując z władzami w Pekinie w kontrolowaniu przepływu treści „groźnych dla bezpieczeństwa państwowego”. Z drugiej strony nie brakuje głosów, że wymagania Liebermana są nierealistyczne, choćby dlatego, że każdego dnia użytkownicy publikują w YouTube ponad 70 tysięcy nowych wideoklipów. Według Johna Morrisa z Ośrodka na rzecz Demokracji i Technologii napływu materiałów propagandowych zwyczajnie nie da się powstrzymać. Morris dodaje, że większość z nich nie zawiera niczego, co czyniłoby ich publikację nielegalną na terenie USA. Jesienią zeszłego roku sekretarz obrony Robert Gates otwarcie przyznał, że „al Kaida jest lepsza w komunikowaniu swego przekazu przez Internet niż Ameryka”. Podobną ocenę zawiera opublikowany przed dwoma tygodniami raport komisji senackiej kierowanej przez Liebermana. Wynika zeń, że al Kaida prowadzi „wielopoziomową działalność w Internecie”, w ramach której zespoły produkcyjne dostarczają materiał osobom zajmującym się ich rozpowszechnianiem, a te z kolei, po odpowiednim opracowaniu zdjęć, zajmują się ich publikacją na tysiącach stron internetowych na świecie.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA